Zacznijmy od tego, że padł mi twardy dysk w laptopie (piszę z kompa Hany). Dlatego nie mogę zbyt często siedzieć na gg i straciłam wiele ważnych dla mnie rzeczy (typu różne notatki i oficjalną stronę Kagrry,, zeskanowaną milimetr po milimetrze oraz swoje zdjęcia, nie jrockowców). Jestem wnerwiona maksymalnie i mam ochotę iść gdzieś i drzeć się "DLACZEGO?!".
Druga sprawa to święta Otaku. U Lady Elizabeth w domu nasz klub urządził sobie otakowe święta. Było świetnie, rozdaliśmy prezenty, rozmawialiśmy bardziej o sobie niż o anime i mandze.
Wiecie, co kupił mi Danio? Kubek z FMA! Po prostu ja będę z niego teraz często piła, oj bardzo często.
Carmen, tak od siebie, dała mi przypinkę. Jak rozpakowałam ją, zrobiło mi się smutno. Zrozumiałam, że ostatnio tak strasznie zaniedbałam Akiyę, tak mało o nim mówię, że szok. Kiedyś potrafiłam godzinami wychwalać jego urodę, osobowość i talent. Teraz jest tego o wiele mniej. Teraz moje myśli kierują się ku temu, kto jest na przypince. Bezwolnie, odruchowo, bezwarunkowo. Przykład?
Gorące krzesła. Wszyscy dostawali pytania o anime, mandze, openingu, endingu, a ja chyba jako jedyna dostałam ich tylko kilka. Więcej było o mnie, o moje życie, o moje zachowanie, nawyki. I Reyline zadała mi pytanie "Gdybyś mogła zamknąć teraz oczy i znaleźć się w innym miejscu na świecie po ich otworzeniu, to gdzie byś była?". I wtedy przez jakąś sekundę zrobiłam rozeznanie, gdzie chcę jechać i gdzie iść i dotarło do mnie, że w jednym miejscu nie znajdę się nigdy. Odpowiedziałam więc zdecydowanym głosem : "Przed grobem Isshiego."
Impuls, zwykły impuls. Może to dlatego, że dzisiaj mija kolejny miesiąc? Może to właśnie dlatego?
Ale tak mi strasznie dziwnie, że mam przypinkę z Isshim, a z Akiyą nie. To jest takie... Smutne. Wiecie, dlaczego?
Bowiem to oznacza, że wszyscy myślą, iż to Isshi jest moim ulubionym muzykiem. A przecież tak nie jest.
niedziela, 18 grudnia 2011
czwartek, 24 listopada 2011
Facebook odkrywa przed nami zaskakujące rzeczy...
Na przykład - jest w świecie internetowym pewna dziewczyna, która niesamowicie mnie denerwuje. Pojawia się wszędzie. Gdzie nie wejdę, tam ona. Na NL, na forum, gdzie kiedyś właziłam, na blogu Neo, która jest tępa jak dziesięcioletni, nieostrzony nóż. Wszędzie. Gdzie nie wejdę, tam ona. I wszędzie próbuje wbić ludziom i nie tylko, że pairing KaixUruha, bądź na odwrót, już nie pamiętam, jest jedyny właściwy i idealny i w ogóle. Jeśli ktoś ma inne zdanie, pojazd z góry do dołu. Ja jestem uprzedzona tylko do jednego pairingu (którym jest ToraxSaga) i tylko jeśli chodzi o ten pairing mogę się kłócić, bo jego fanki mają specyficzne podejście "Są razem, bo tak". A wracając do tej dziewczyny. Ogólnie mnie wkurzała, nie tylko tym, jak podchodziła do innego gustu czy czegoś. Najlepiej zepchnęłabym ją ze skarpy. I wszędzie, zaznaczam, wszędzie cytowała fika a_wii.
Kiedy pojechałam na konwent i usłyszałam przydomek, który brzmiał dokładnie tak, jak tej dziewczyny (powiedzmy, że to było Urukai), przeszedł mnie zimny, nieprzyjemny dreszcz. Ale stwierdziłam, że w świecie jrocka przydomki powtarzają się tak samo często, jak zwyczajne imiona. Zresztą, Urukai wydawała się być sympatyczną, miłą, lekko zwariowaną "blondyną". Przyjemnie się z nią rozmawiało. Hana może potwierdzić. Urukai i jej koleżanka/przyjaciółka/znajoma/kuzynka oraz ja i Hana przeprowadziłyśmy miłą dyskusję przy oglądaniu teledysków w Sali Tortur. I wtedy doszłam do wniosku, że jedna Urukai i druga to dwie zupełnie inne dziewczyny.
I nagle, próbując sprawdzić, czy Neo i Gabi S. ze znajomych Reyline to ta sama osoba, znajduję profil Urukai na facebooku. I dostaję podwójnego opadu szczęki - Urukai z portali i Urukai z konwentu to ta sama osoba i na dokładkę (choć mieszka teraz w Warszawie) pochodzi z Kostrzyna! Z tego samego miasta, co Nishi. Jak myślicie? Co zdradziło, że dwie znane mi Urukai to ta sama osoba? Pomyślcie. Odpowiedź poniżej.
Oczywiście cytat z fika a_wii. Ten sam cytat, co wszędzie.
I teraz tak siedzę i się zastanawiam. Dlaczego, jeśli dzieli nas ten kolorowy ekran komputera, mam ochotę ją uderzyć, a kiedy rozmawiamy na żywo, wszystko jest ok? Czy w internecie każdy pokazuje swoje złe oblicze? Czy naprawdę w internecie nie można zachowywać się tak samo, jak w realnym świecie?
Kiedy pojechałam na konwent i usłyszałam przydomek, który brzmiał dokładnie tak, jak tej dziewczyny (powiedzmy, że to było Urukai), przeszedł mnie zimny, nieprzyjemny dreszcz. Ale stwierdziłam, że w świecie jrocka przydomki powtarzają się tak samo często, jak zwyczajne imiona. Zresztą, Urukai wydawała się być sympatyczną, miłą, lekko zwariowaną "blondyną". Przyjemnie się z nią rozmawiało. Hana może potwierdzić. Urukai i jej koleżanka/przyjaciółka/znajoma/kuzynka oraz ja i Hana przeprowadziłyśmy miłą dyskusję przy oglądaniu teledysków w Sali Tortur. I wtedy doszłam do wniosku, że jedna Urukai i druga to dwie zupełnie inne dziewczyny.
I nagle, próbując sprawdzić, czy Neo i Gabi S. ze znajomych Reyline to ta sama osoba, znajduję profil Urukai na facebooku. I dostaję podwójnego opadu szczęki - Urukai z portali i Urukai z konwentu to ta sama osoba i na dokładkę (choć mieszka teraz w Warszawie) pochodzi z Kostrzyna! Z tego samego miasta, co Nishi. Jak myślicie? Co zdradziło, że dwie znane mi Urukai to ta sama osoba? Pomyślcie. Odpowiedź poniżej.
Oczywiście cytat z fika a_wii. Ten sam cytat, co wszędzie.
I teraz tak siedzę i się zastanawiam. Dlaczego, jeśli dzieli nas ten kolorowy ekran komputera, mam ochotę ją uderzyć, a kiedy rozmawiamy na żywo, wszystko jest ok? Czy w internecie każdy pokazuje swoje złe oblicze? Czy naprawdę w internecie nie można zachowywać się tak samo, jak w realnym świecie?
niedziela, 13 listopada 2011
Czas
Czas. Czym jest czas? Tym, czego ludziom najbardziej brakuje. Nawet jeśli jest długi weekend, to i tak przeminie on z prędkością światła. I znowu długi weekend na Święto Niepodległości i znowu zła wiadomość.
Reksio, mój pies, nie żyje. Był chory i dziadkowie byli zmuszeni go uśpić. 7 listopada 2011. Dokładna data jego śmierci. Nie potrafię mówić, że on zdechł. Był członkiem rodziny. Dowiedziałam się wczoraj. Znowu z opóźnieniem, znowu śmierć w poniedziałek.
Miałam iść spać, ale jak na razie to tylko gg wyłączyłam. Pożegnałam się z Banshee, dodałam fika na oneta i miałam wyłączyć komputer, ale w mojej głowie znowu pojawił się ten dziwny obrazek.
Isshi trzymający na rękach Reksia.
Czas zabiera nam bliskich. Jest okrutny i na nikogo nie czeka. Tylko dlaczego niektórzy mają go tak mało?
Reksio, mój pies, nie żyje. Był chory i dziadkowie byli zmuszeni go uśpić. 7 listopada 2011. Dokładna data jego śmierci. Nie potrafię mówić, że on zdechł. Był członkiem rodziny. Dowiedziałam się wczoraj. Znowu z opóźnieniem, znowu śmierć w poniedziałek.
Miałam iść spać, ale jak na razie to tylko gg wyłączyłam. Pożegnałam się z Banshee, dodałam fika na oneta i miałam wyłączyć komputer, ale w mojej głowie znowu pojawił się ten dziwny obrazek.
Isshi trzymający na rękach Reksia.
Czas zabiera nam bliskich. Jest okrutny i na nikogo nie czeka. Tylko dlaczego niektórzy mają go tak mało?
Reksio
2 VII 2000 - 7 XI 2011
piątek, 11 listopada 2011
"Yamada! Na kwitnące wiśnie, co ty wyprawiasz?!" "Ja? Ależ nic."
Siedzę sobie spokojnie i oglądam koncert Kagrry,, dorwany jakimś cudem, bo niewydany oficjalnie. To koncert finałowy z trasy po "Core". Pamiętacie, co według mojej fikowej wyobraźni się wtedy stało? To teraz wyobraźcie sobie Nao i Isshiego. Już? To teraz niech Isshi spojrzy na Nao, Nao niech spojrzy na Isshiego, a potem niech złapią swoje spojrzenia i się uśmiechną. Już? To teraz uwaga - Nao staje przed Isshim tyłem do publiczności i zaczyna kręcić biodrami. Macie to? Nie? Że ja mam chorą wyobraźnię? To macie problem, bo to nie moja chora wyobraźnia (która chora jest), lecz fakt z życia wzięty. Tak, Nao tak zrobił. A ja po prostu padłam. I ja mam nie lubić tego pairingu, jak oni mi takie scenki serwują. Hidesmaria, dajcie mi melisy.
poniedziałek, 31 października 2011
Czy wiesz, jakiego koloru bieliznę nosi Alucard?
Konwent. Pojechałam tam z Haną i Reyline. Byłam na cosplayu, potem w Sali Tortur, potem poszłam na sushi, znowu do Sali Tortur i poszłam spać na korytarzu, w śpiworze, wśród ludzi tupiących nogami, na które mieli założone koturny, glany, obcasy i bardzo rzadko zwykłe buty. W międzyczasie kupiłam cztery przypinki (I love yaoi, I love j-rock, I love visual kei i przypinkę z animowaną Japonką, ubraną w różowe kimono, trzymającą wachlarz, bo mi się z Kagrrą, skojarzyła), dwa archiwalne numery "Kyaa!" i "Otaku" oraz mangi dla Takamury. Byłam w bufecie (pamiętajcie - czarne babeczki barwią usta na czarno, a zielone - zęby na zielono) i poznałam Ichan (do której muszę kiedyś smsa napisać, żeby mi gg podała). I do tego momentu było fajnie. Jednakże...
...obudziłam się i czułam po prostu, że każda najmniejsza część mojego ciała mnie boli. Do teraz bolą mnie plecy. Kiedy poszłam na panel, gdzie był jakiś konkurs o anime, to równie dobrze oni mogli mówić po chińsku (po japońsku jeszcze bym coś wyłapała), a i tak bym nic nie zrozumiała. Jakby się ich zapytali, jakiego koloru majtki nosi Alucard, też by pewnie wiedzieli. A potem panel o Potterze. Ja rozumiem, że każdy może mieć własne zdanie, ale twierdzić, że Harry Potter, bohater książki dla dzieci, powinien umrzeć na końcu tylko po to, by nie mieć potomstwa? Ja jeszcze rozumiem, że to mógł powiedzieć uczestnik, ale prowadząca panel? Albo druga prowadząca wyjechała z tekstem, że "wątek Snape'a to najbardziej chu**wy wątek w tej opowieści". Jak dla mnie to była najpiękniej opisana historia miłości, o jakiej kiedykolwiek słyszałam i wzruszyła mnie o wiele bardziej, niż trzygodzinne pindolenie w "Titanicu". Tyle powiem.
Konwentowicze dzielą się na trzy grupy:
1) Fanatycy, czyli "Kurde, na co iść, ja chcę na wszystko! I dlaczego mam tak mało kasy, ja chcę wszystkie te przypinki i mangi!"
2) Fani, czyli "O, tu jest ciekawy panel, pójdę sobie na niego. O, fajna przypinka, kupię."
3) Przymusowcy, czyli "Przyjechałam z koleżanką, mogę iść?"
Ja zaliczałam się w 99% do grupy drugiej pierwszego dnia, ale po wstaniu z tej podłogi w 90% wołałam zdanie zacytowane przy grupie trzeciej. Taka prawda.
Tak więc, wniosek jest taki, że jeśli kiedykolwiek jeszcze raz pojadę na konwent, to nawet jak Reyline mnie przywiąże do krzesła, założy słuchawki na uszy i każe słuchać Miyaviego, to i tak zostanę tylko na jeden dzień. I nawet jeśli mi Rei Akiyę przywiezie z Japonii, to ja wracam do domu w momencie, kiedy oczy będą mi się zamykać.
Ps. Poszłam wczoraj spać o 18:47, wstałam o 9:30. Czyli "Jak wykończyć Winry - część pierwsza".
...obudziłam się i czułam po prostu, że każda najmniejsza część mojego ciała mnie boli. Do teraz bolą mnie plecy. Kiedy poszłam na panel, gdzie był jakiś konkurs o anime, to równie dobrze oni mogli mówić po chińsku (po japońsku jeszcze bym coś wyłapała), a i tak bym nic nie zrozumiała. Jakby się ich zapytali, jakiego koloru majtki nosi Alucard, też by pewnie wiedzieli. A potem panel o Potterze. Ja rozumiem, że każdy może mieć własne zdanie, ale twierdzić, że Harry Potter, bohater książki dla dzieci, powinien umrzeć na końcu tylko po to, by nie mieć potomstwa? Ja jeszcze rozumiem, że to mógł powiedzieć uczestnik, ale prowadząca panel? Albo druga prowadząca wyjechała z tekstem, że "wątek Snape'a to najbardziej chu**wy wątek w tej opowieści". Jak dla mnie to była najpiękniej opisana historia miłości, o jakiej kiedykolwiek słyszałam i wzruszyła mnie o wiele bardziej, niż trzygodzinne pindolenie w "Titanicu". Tyle powiem.
Konwentowicze dzielą się na trzy grupy:
1) Fanatycy, czyli "Kurde, na co iść, ja chcę na wszystko! I dlaczego mam tak mało kasy, ja chcę wszystkie te przypinki i mangi!"
2) Fani, czyli "O, tu jest ciekawy panel, pójdę sobie na niego. O, fajna przypinka, kupię."
3) Przymusowcy, czyli "Przyjechałam z koleżanką, mogę iść?"
Ja zaliczałam się w 99% do grupy drugiej pierwszego dnia, ale po wstaniu z tej podłogi w 90% wołałam zdanie zacytowane przy grupie trzeciej. Taka prawda.
Tak więc, wniosek jest taki, że jeśli kiedykolwiek jeszcze raz pojadę na konwent, to nawet jak Reyline mnie przywiąże do krzesła, założy słuchawki na uszy i każe słuchać Miyaviego, to i tak zostanę tylko na jeden dzień. I nawet jeśli mi Rei Akiyę przywiezie z Japonii, to ja wracam do domu w momencie, kiedy oczy będą mi się zamykać.
Ps. Poszłam wczoraj spać o 18:47, wstałam o 9:30. Czyli "Jak wykończyć Winry - część pierwsza".
czwartek, 27 października 2011
Oct. 27th, 2011
Nie mogę dać tytułu, bo w tym komputerze (dokładniej w sali informatycznej) jest jakiś błąd na lj'u. Fakt faktem, mam dziwne wrażenie, że odwiedził mnie ktoś nieproszony, kto powinien przytuptać za jakiś tydzień i mam nadzieję, że kiedy otworzę drzwi, to go tam nie będzie. A jutro jadę na konwent i nie zamierzam go zabierać.
Tak więc, kiedy człowiek jest zbyt ambitny i potrafi zbyt wiele, potem nie wie, co ze sobą zrobić.
A ostatnio siedziałam na polskim i Żona Szatana powiedziała coś takiego :
"Herosi greccy pragnęli osiągnąć sławę, a dzięki temu - nieśmiertelność."
Przyszło mi do głowy coś takiego :
"Kiedyś sława przynosiła nieśmiertelność. Teraz śmierć przynosi sławę."
Nie pozwólmy, by "Kocham cię, bo żyłeś" zostało zastąpione przez "Kocham cię, bo nie żyjesz". Bo jak myślicie, co chciałby usłyszeć artysta po śmierci? Raczej to pierwsze, prawda? No właśnie.
Do końca lekcji zostało 20 minut. Chyba padnę z nudów.
Tak więc, kiedy człowiek jest zbyt ambitny i potrafi zbyt wiele, potem nie wie, co ze sobą zrobić.
A ostatnio siedziałam na polskim i Żona Szatana powiedziała coś takiego :
"Herosi greccy pragnęli osiągnąć sławę, a dzięki temu - nieśmiertelność."
Przyszło mi do głowy coś takiego :
"Kiedyś sława przynosiła nieśmiertelność. Teraz śmierć przynosi sławę."
Nie pozwólmy, by "Kocham cię, bo żyłeś" zostało zastąpione przez "Kocham cię, bo nie żyjesz". Bo jak myślicie, co chciałby usłyszeć artysta po śmierci? Raczej to pierwsze, prawda? No właśnie.
Do końca lekcji zostało 20 minut. Chyba padnę z nudów.
niedziela, 18 września 2011
Informacje
Właśnie się dowiedziałam paru rzeczy o Kagrrze,.
Isshi:
- W szkole był dobry z wuefu (ISSHI?! Z WUEFU?! On sobie chyba kpił. Bez urazy, ale pobiec dwa razy do drzewa i wrócić, a potem paść? Na peewno był dobry z wuefu, taak.).
- W szkole nie był dobry z angielskiego (No i teraz wszyscy rozumieją, dlaczego Kagrra, grała w nurcie Angura Kei.)
- W czasie tego wywiadu miał 5 jenów w portfelu (Chyba gumę mógł sobie za to kupić. Dla Nao.).
Akiya:
- Lubi filmy ze studia Ghibli (Akiya oglądający "Ponyo" albo "Totoro". Już wiadomo, kto wymyślił Izumiemu to przezwisko.).
- W szkole był dobry z wuefu (NIE! T_T On mnie demotywuje.).
- W szkole nie był dobry z fizyki (A to to zrozumiałe jest. Ja ledwo miałam 4.).
Shin:
- Potrafi ugotować owsiankę ("Izumida, chcesz owsianki?" "Znowu? Znaczy, oczywiście.").
- Tak, w szkole był dobry z wuefu. (Wrrr, idźcie na jakieś igrzyska paranormalne, żeby Isshi też mógł.).
- (To mnie zabiło.) W szkole był dobry tylko z w - fu, wszystkie inne przedmioty były dla niego czarną magią (Shin jako nie - kujon. Moja wizja świata upadła).
Nao:
- Lubi białe kobiety o pięknych oczach (Nishi, masz szanse!) i "Titanica" (Wiecie, że ten film jest beznadziejny?).
- Zgadnijcie, z czego był dobry w szkole? Z wuefu? Prawidłowa odpowiedź (ONI MNIE... Dobra, no comments.).
- W szkole nie był dobry z matematyki (Nishi, mówi ci to coś?)
Izumi:
- W szkole był dobry z wuefu (Po pierwsze: Wtf? Izumi dobry z wuefu? Nasz Izumi? Po drugie: Oni naprawdę mnie demotywują.).
- W szkole nie był dobry z japońskiego (To ja już rozumiem, dlaczego przegrał, gdy mieli z tych kart odczytywać krzaczki.).
- Wyprodukował jakiś film pt. "Honnki" (Cokolwiek to jest, bo wujek Google robi takie O.O oczy.).
Podsumowując, Kagrra, jako uczniowie byli wysportowani, powiedzmy, że panom na "I" potem się trochę ten fakt zmienił. ^^ Shin jako słaby uczeń, to dalej do mnie nie dociera. Chyba tylko Akiyę potrafię zrozumieć. I Nao trochę. I Izumiego. Bo jak można być złym z angielskiego? Albo ze wszystkiego? No ludzie.
Isshi:
- W szkole był dobry z wuefu (ISSHI?! Z WUEFU?! On sobie chyba kpił. Bez urazy, ale pobiec dwa razy do drzewa i wrócić, a potem paść? Na peewno był dobry z wuefu, taak.).
- W szkole nie był dobry z angielskiego (No i teraz wszyscy rozumieją, dlaczego Kagrra, grała w nurcie Angura Kei.)
- W czasie tego wywiadu miał 5 jenów w portfelu (Chyba gumę mógł sobie za to kupić. Dla Nao.).
Akiya:
- Lubi filmy ze studia Ghibli (Akiya oglądający "Ponyo" albo "Totoro". Już wiadomo, kto wymyślił Izumiemu to przezwisko.).
- W szkole był dobry z wuefu (NIE! T_T On mnie demotywuje.).
- W szkole nie był dobry z fizyki (A to to zrozumiałe jest. Ja ledwo miałam 4.).
Shin:
- Potrafi ugotować owsiankę ("Izumida, chcesz owsianki?" "Znowu? Znaczy, oczywiście.").
- Tak, w szkole był dobry z wuefu. (Wrrr, idźcie na jakieś igrzyska paranormalne, żeby Isshi też mógł.).
- (To mnie zabiło.) W szkole był dobry tylko z w - fu, wszystkie inne przedmioty były dla niego czarną magią (Shin jako nie - kujon. Moja wizja świata upadła).
Nao:
- Lubi białe kobiety o pięknych oczach (Nishi, masz szanse!) i "Titanica" (Wiecie, że ten film jest beznadziejny?).
- Zgadnijcie, z czego był dobry w szkole? Z wuefu? Prawidłowa odpowiedź (ONI MNIE... Dobra, no comments.).
- W szkole nie był dobry z matematyki (Nishi, mówi ci to coś?)
Izumi:
- W szkole był dobry z wuefu (Po pierwsze: Wtf? Izumi dobry z wuefu? Nasz Izumi? Po drugie: Oni naprawdę mnie demotywują.).
- W szkole nie był dobry z japońskiego (To ja już rozumiem, dlaczego przegrał, gdy mieli z tych kart odczytywać krzaczki.).
- Wyprodukował jakiś film pt. "Honnki" (Cokolwiek to jest, bo wujek Google robi takie O.O oczy.).
Podsumowując, Kagrra, jako uczniowie byli wysportowani, powiedzmy, że panom na "I" potem się trochę ten fakt zmienił. ^^ Shin jako słaby uczeń, to dalej do mnie nie dociera. Chyba tylko Akiyę potrafię zrozumieć. I Nao trochę. I Izumiego. Bo jak można być złym z angielskiego? Albo ze wszystkiego? No ludzie.
sobota, 17 września 2011
Interview with D
Q1: How did you come up with the name “D”?
[After the translator asked this question, the band members looked at each other before Asagi answered]
Asagi: We liked the feeling of the physical characteristic of the letter “D” - it looks like an echo
Q2: You use the image of the rose so much - what is its significance?
Asagi: The rose itself evokes an image of beauty, the thorns evoke pain. It represents the ideal and aesthetic of beauty - the rose is also symbolic of an innocent girl/innocence of a young girl
Q3: Do you have any plans for a future headline tour?
Asagi: We are very interested in doing one!
Q4: Who are your favorite authors?
Asagi: I have many! But I am more interested in writing my own stories
Ruiza: I mostly read Asagi’s writing! As well as books by Osu Ichi.
Hiroki: I like to read manga like Bleach, Naruto, JoJo’s Bizzare Adventrues [After saying this last title, Hiroki shouted out the following in English while pumping his fist in the air =>] “Yes We Can!”
Hide-Zou: Ryotaro Shiba. I like historical books, especially about the Shinsengumi.
Tsunehito: “Stephen King.”
Q5: All of D’s songs are interconnected - where do you come up with the concept for the over-arching story?
Asagi: Each song has its own story/ scenario, and we try to flesh out that song. Each song expresses an image, an individual story that connects it to the others.
Q6: Who are your musical influences?
Hide-Zou: As far as Japanese bands, Luna Sea. As for other bands, Guns & Roses, and metal music.
Tsunehito: As far as Japanese bands, Kuroyume. For punk rock bands, Rancid.
Asagi: As far as Japanese bands, X Japan, Luna Sea, Malice Mizer, Buck Tick. I also like female vocalists like Enya, Bjork, and Sarah Brightman.
Ruiza: For Japanese bands, X Japan, L’arc en Ciel, Luna Sea. As for heavy metal bands, Symphony, Dream Theater, Children of Boddom.
Hiroki: For Japanese bands, Buck Tick, Boowy. For American bands, Mister Big, Skid Row, Dream Theater, “Many Many!” [ Hiroki said many many in English!]
Q7: D, as a collection (of members) is unique- how do you instill different things as far as your music/ band-wise?
Asagi: Of course, everyone is uniqe, we bring our own things to the table. We create things together. The basic concept is up to ME. (everyone started laughing after Asagi said this ^__^ And after Asagi realized we were laughing at this, he said =>) …BUT we discuss things together!
Q8: What is your favorite food?
Ruiza: PUDDING! [Ruiza said this REALLY loudly!] Meat, Sushi, things like that
Hiroki: [the following was said in English, and as he said each item, he looked down at this hands and counted each item off on his fingers]
“Protein, Protein, Protein, Beef, Pork, Chicken, Protein… [Hiroki pauses] .. I like YOUNG BOYS!”
[After Hiroki said he liked young boys, everyone in the audience burst out laughing, including the other band members, and eventually Hiroki, whilst laughing, started waving his hands in front of his face, somewhat embarassed, as if to say, “I’m just kidding you guys!”]
[So basically, Hiroki likes meat!]
Asagi: “Pasta!” [He said this in English!]
Tsunehito: [Tsunehito said all of this in English as well] “Ice Cream. [pause] I don’t like boy, I love girl!” [and of course this was in reference to Hiroki’s earlier comment/to clear up any misconceptions, and this made everyone else laugh once again!]
Hide-Zou: “Ramen”. [pause.. that’s all he said! ]
Q9: What is your favorite thing to do when you are not touring?
Hide-Zou: I like driving in the countryside, site seeing in different countries. If I had a long time off, I would like to travel in America.
Tsunehito: I would like to spend my time dyeing my hair even more red!
Asagi: I would like to spend my time dyeing my hair even more black! [Asagi was blatantly copying Tsunehito’s answer here, and he had a grin on his face when he was saying this!] I like walking in the woods, and watching Totoro. I also have cats, and I like to play with them!
Ruiza: I like playing video games like Final Fantasy, and watching anime, like Kuroshitsuji.
Hiroki: I like playing video games like Monster Hunter, and the Evangelion game.
Q10: If you were reborn as a girl, how would it change your life?
Ruiza: I would be a cosplayer!
Hiroki: I would be a body builder woman.
Asagi: I would be a singer! [At this point, Asagi started singing in a really high pitched voice, almost like an “idol” singer]
Tsunehito: I would be an A-kon fashion show model.
Hide-Zou: [pause] My life probably wouldn’t be that much different.
Q11: I was wondering if you could please tell us a trait about the person sitting next to you that you like the best?
Hide-Zou (about Tsunehito): Tsunehito is the youngest, so he is sensitive to others’ feelings, and he picks up on little signals.
[At this point, Tsunehito picked up the water bottle in front of him and smiled widely, offering it to Hide-Zou with both hands]
Tsunehito helps me out a lot!
Tsunehito (about Asagi): I completely respect and love Asagi!
[At this point, Asagi blows a tiny kiss to Tsunehito, after which Tsunehito was very relieved]
Asagi (about Ruiza): Ruiza really loves the guitar, just like Tsunehito really loves the bass. Ruiza is also attentive, and has a nice smile.
[At this point, Ruiza picked up the water bottle in front of him and smiled really widely, looking at each member and offering them his water bottle with both hands!]
Ruiza (about Hiroki): Hiroki is beefy and muscular; he is a “super muscle man!” [Ruiza said super muscle man in English] He’s really strong, and it comes out in his powerful drum playing.
Hiroki (about Hide-Zou): [Hiroki said all this in English]
“Hide-Zou so pretty, so cute! Hide-Zou is young boy.” [Hiroki started turning to looking at Hide-Zou…]
[At this point Hide-Zou started putting his hands in front of the left side of his face and waving them around to block Hiroki’s view! His face was really serious and he was looking towards the audience! The expression on Hide-Zou’s face, in my opinion, seemed to say “Hiroki! I don’t want this kind of attention!” But then Hiroki leaned forward and turned towards Hide-Zou and said:]
“HEY! [pause] I love you!” (this led to many more screams from the audience and laughs from the fellow band members!)
[So basically, Hiroki likes Hide-Zou very much! ]
Q12: Who is your favorite desginer?
Hiroki: Chrome Hearts.
Ruiza: Dior, Coco Chanel
Asagi: Neal Ballad.
Tsunehito: Ed Hardy.
Hide-Zou:……”PUMA”. [long pause, the JUST as someone started asking another question, he said =>] Uniqlo!
Q13: What is the background to the mascot characters Nyasagi, Chunezumi, HIDEX, PAROKI and Risuza?
Asagi: I used to draw a four panel comic strip for the fan club newsletter, and Nyasagi was the first character to appear. The other characters represented the cutest parts of the band members.
Q14: What kind/ brand of guitar strings do you use? (I’m pretty sure this was directed @ Hide-Zou and Ruiza)
Ruiza: D’addario.
Hide-Zou: I use a seven string guitar, also D’addario strings.
Q15: Do you have any funny stories from being on the road?
Hide-Zou: American hamburgers are huge! [Hide-Zou was gesturing with his hands about how big the hamburgers were!] The scale and size of things in America are different. The size of people’s hearts is big!
Tsunehito: During the live shows, the audience is really enthusiastic/passionate! (Here, Tsune said “atsui live” which I believe roughly translates to enthusiastic/passionate)
Asagi: “Me too!” [He said this in English, and he was copying what Tsune just said, grinning widely!]
When I was in Europe, my carry on bag fell into a river! [while saying this, he was miming carrying his bag and then dropping it!]
Ruiza: During the lives, we get extremely enthusiastic responses from the audience
[At this point, the Q&A audience started to scream enthusiastically!]
Asagi: “KYA!” [Here, Asagi was mimicking our high pitched screams, which made the audience laugh!]
Hiroki: During the European tour, in the hotel lobby, I bought a soft drink, and when I opened it in the street, it exploded in my face! I was very surprised!
[Hiroki pauses and says =>] I’m sorry for such a silly story!
Q16: What is your favorite anime?
[For each member, the audience screamed their approval after they mentioned the name of an anime!]
Hiroki: Bleach, Naruto, Death Note, Gantz, “Many Many!” [he said many many in English]
Ruiza: Dragon Ball, Yu Yu Hakusho, Kuroshitsuji, Rozen Maiden, lots!
Asagi: I have a lot but my favorite/ number one is Hayao Miyazaki, Ghibli anime. They touch my heart!
Tsunehito: Rurouni Kenshin, Akira
Hide-Zou: City Hunter, Doraemon, Kinnukuman Ultimate Muscle Challenge - there are a lot - Peace Maker- there are a lot!
[After this question, the A-kon official in charge of the Q&A announced that the next question would be the last question]
Q17: How many languages can you speak, how many countries have you traveled to, will you come back to America? ( I think this person crammed a bunch of questions into one since it was the last question!)
Hide-Zou: I speak English at a nursery school level -
“I can speak English a little, I can’t speak Japanese well.” [Hide-Zou said this in English- really well by the way!]
As for traveling abroad, with the foreign tour, it was my first trip overseas, and it was eight countries. I want to travel in the U.S. on tour, and go to lots of different countries!
[After this, the band made their final comments to the audience]
Final Comments
Hide-Zou: We are really grateful - glad to have met American fans, you are a great source of strength! We will take back that strength [to Japan] and come back to America
Tsunehito: We’re glad you gathered here today and at yesterday’s concert - it was a really enthusiastic/ passionate live! Next time, we’ll have an “extra power concert” [Tsune said this in English ^__^] We are looking forward to coming back.
Asagi: Thank You- we are glad you came, it was really fun, we could really feel the excitement! I’m really glad that you like Japanese culture, anime and music. We want to come back - please wait for us!
Ruiza: Thank you for coming! The concert and Q&A were fun - we definitely want to come back and meet you again!
Hiroki: Thank you - we were glad to meet you all! The live had a great tension, and it made us happy! We want to come back to America soon, we’ll do our best in Japan and think of you!
As the band left the room, the audience applauded, and the band members waved and smiled at us, and Hiroki kept making hearts with his hands to us!
[After the translator asked this question, the band members looked at each other before Asagi answered]
Asagi: We liked the feeling of the physical characteristic of the letter “D” - it looks like an echo
Q2: You use the image of the rose so much - what is its significance?
Asagi: The rose itself evokes an image of beauty, the thorns evoke pain. It represents the ideal and aesthetic of beauty - the rose is also symbolic of an innocent girl/innocence of a young girl
Q3: Do you have any plans for a future headline tour?
Asagi: We are very interested in doing one!
Q4: Who are your favorite authors?
Asagi: I have many! But I am more interested in writing my own stories
Ruiza: I mostly read Asagi’s writing! As well as books by Osu Ichi.
Hiroki: I like to read manga like Bleach, Naruto, JoJo’s Bizzare Adventrues [After saying this last title, Hiroki shouted out the following in English while pumping his fist in the air =>] “Yes We Can!”
Hide-Zou: Ryotaro Shiba. I like historical books, especially about the Shinsengumi.
Tsunehito: “Stephen King.”
Q5: All of D’s songs are interconnected - where do you come up with the concept for the over-arching story?
Asagi: Each song has its own story/ scenario, and we try to flesh out that song. Each song expresses an image, an individual story that connects it to the others.
Q6: Who are your musical influences?
Hide-Zou: As far as Japanese bands, Luna Sea. As for other bands, Guns & Roses, and metal music.
Tsunehito: As far as Japanese bands, Kuroyume. For punk rock bands, Rancid.
Asagi: As far as Japanese bands, X Japan, Luna Sea, Malice Mizer, Buck Tick. I also like female vocalists like Enya, Bjork, and Sarah Brightman.
Ruiza: For Japanese bands, X Japan, L’arc en Ciel, Luna Sea. As for heavy metal bands, Symphony, Dream Theater, Children of Boddom.
Hiroki: For Japanese bands, Buck Tick, Boowy. For American bands, Mister Big, Skid Row, Dream Theater, “Many Many!” [ Hiroki said many many in English!]
Q7: D, as a collection (of members) is unique- how do you instill different things as far as your music/ band-wise?
Asagi: Of course, everyone is uniqe, we bring our own things to the table. We create things together. The basic concept is up to ME. (everyone started laughing after Asagi said this ^__^ And after Asagi realized we were laughing at this, he said =>) …BUT we discuss things together!
Q8: What is your favorite food?
Ruiza: PUDDING! [Ruiza said this REALLY loudly!] Meat, Sushi, things like that
Hiroki: [the following was said in English, and as he said each item, he looked down at this hands and counted each item off on his fingers]
“Protein, Protein, Protein, Beef, Pork, Chicken, Protein… [Hiroki pauses] .. I like YOUNG BOYS!”
[After Hiroki said he liked young boys, everyone in the audience burst out laughing, including the other band members, and eventually Hiroki, whilst laughing, started waving his hands in front of his face, somewhat embarassed, as if to say, “I’m just kidding you guys!”]
[So basically, Hiroki likes meat!]
Asagi: “Pasta!” [He said this in English!]
Tsunehito: [Tsunehito said all of this in English as well] “Ice Cream. [pause] I don’t like boy, I love girl!” [and of course this was in reference to Hiroki’s earlier comment/to clear up any misconceptions, and this made everyone else laugh once again!]
Hide-Zou: “Ramen”. [pause.. that’s all he said! ]
Q9: What is your favorite thing to do when you are not touring?
Hide-Zou: I like driving in the countryside, site seeing in different countries. If I had a long time off, I would like to travel in America.
Tsunehito: I would like to spend my time dyeing my hair even more red!
Asagi: I would like to spend my time dyeing my hair even more black! [Asagi was blatantly copying Tsunehito’s answer here, and he had a grin on his face when he was saying this!] I like walking in the woods, and watching Totoro. I also have cats, and I like to play with them!
Ruiza: I like playing video games like Final Fantasy, and watching anime, like Kuroshitsuji.
Hiroki: I like playing video games like Monster Hunter, and the Evangelion game.
Q10: If you were reborn as a girl, how would it change your life?
Ruiza: I would be a cosplayer!
Hiroki: I would be a body builder woman.
Asagi: I would be a singer! [At this point, Asagi started singing in a really high pitched voice, almost like an “idol” singer]
Tsunehito: I would be an A-kon fashion show model.
Hide-Zou: [pause] My life probably wouldn’t be that much different.
Q11: I was wondering if you could please tell us a trait about the person sitting next to you that you like the best?
Hide-Zou (about Tsunehito): Tsunehito is the youngest, so he is sensitive to others’ feelings, and he picks up on little signals.
[At this point, Tsunehito picked up the water bottle in front of him and smiled widely, offering it to Hide-Zou with both hands]
Tsunehito helps me out a lot!
Tsunehito (about Asagi): I completely respect and love Asagi!
[At this point, Asagi blows a tiny kiss to Tsunehito, after which Tsunehito was very relieved]
Asagi (about Ruiza): Ruiza really loves the guitar, just like Tsunehito really loves the bass. Ruiza is also attentive, and has a nice smile.
[At this point, Ruiza picked up the water bottle in front of him and smiled really widely, looking at each member and offering them his water bottle with both hands!]
Ruiza (about Hiroki): Hiroki is beefy and muscular; he is a “super muscle man!” [Ruiza said super muscle man in English] He’s really strong, and it comes out in his powerful drum playing.
Hiroki (about Hide-Zou): [Hiroki said all this in English]
“Hide-Zou so pretty, so cute! Hide-Zou is young boy.” [Hiroki started turning to looking at Hide-Zou…]
[At this point Hide-Zou started putting his hands in front of the left side of his face and waving them around to block Hiroki’s view! His face was really serious and he was looking towards the audience! The expression on Hide-Zou’s face, in my opinion, seemed to say “Hiroki! I don’t want this kind of attention!” But then Hiroki leaned forward and turned towards Hide-Zou and said:]
“HEY! [pause] I love you!” (this led to many more screams from the audience and laughs from the fellow band members!)
[So basically, Hiroki likes Hide-Zou very much! ]
Q12: Who is your favorite desginer?
Hiroki: Chrome Hearts.
Ruiza: Dior, Coco Chanel
Asagi: Neal Ballad.
Tsunehito: Ed Hardy.
Hide-Zou:……”PUMA”. [long pause, the JUST as someone started asking another question, he said =>] Uniqlo!
Q13: What is the background to the mascot characters Nyasagi, Chunezumi, HIDEX, PAROKI and Risuza?
Asagi: I used to draw a four panel comic strip for the fan club newsletter, and Nyasagi was the first character to appear. The other characters represented the cutest parts of the band members.
Q14: What kind/ brand of guitar strings do you use? (I’m pretty sure this was directed @ Hide-Zou and Ruiza)
Ruiza: D’addario.
Hide-Zou: I use a seven string guitar, also D’addario strings.
Q15: Do you have any funny stories from being on the road?
Hide-Zou: American hamburgers are huge! [Hide-Zou was gesturing with his hands about how big the hamburgers were!] The scale and size of things in America are different. The size of people’s hearts is big!
Tsunehito: During the live shows, the audience is really enthusiastic/passionate! (Here, Tsune said “atsui live” which I believe roughly translates to enthusiastic/passionate)
Asagi: “Me too!” [He said this in English, and he was copying what Tsune just said, grinning widely!]
When I was in Europe, my carry on bag fell into a river! [while saying this, he was miming carrying his bag and then dropping it!]
Ruiza: During the lives, we get extremely enthusiastic responses from the audience
[At this point, the Q&A audience started to scream enthusiastically!]
Asagi: “KYA!” [Here, Asagi was mimicking our high pitched screams, which made the audience laugh!]
Hiroki: During the European tour, in the hotel lobby, I bought a soft drink, and when I opened it in the street, it exploded in my face! I was very surprised!
[Hiroki pauses and says =>] I’m sorry for such a silly story!
Q16: What is your favorite anime?
[For each member, the audience screamed their approval after they mentioned the name of an anime!]
Hiroki: Bleach, Naruto, Death Note, Gantz, “Many Many!” [he said many many in English]
Ruiza: Dragon Ball, Yu Yu Hakusho, Kuroshitsuji, Rozen Maiden, lots!
Asagi: I have a lot but my favorite/ number one is Hayao Miyazaki, Ghibli anime. They touch my heart!
Tsunehito: Rurouni Kenshin, Akira
Hide-Zou: City Hunter, Doraemon, Kinnukuman Ultimate Muscle Challenge - there are a lot - Peace Maker- there are a lot!
[After this question, the A-kon official in charge of the Q&A announced that the next question would be the last question]
Q17: How many languages can you speak, how many countries have you traveled to, will you come back to America? ( I think this person crammed a bunch of questions into one since it was the last question!)
Hide-Zou: I speak English at a nursery school level -
“I can speak English a little, I can’t speak Japanese well.” [Hide-Zou said this in English- really well by the way!]
As for traveling abroad, with the foreign tour, it was my first trip overseas, and it was eight countries. I want to travel in the U.S. on tour, and go to lots of different countries!
[After this, the band made their final comments to the audience]
Final Comments
Hide-Zou: We are really grateful - glad to have met American fans, you are a great source of strength! We will take back that strength [to Japan] and come back to America
Tsunehito: We’re glad you gathered here today and at yesterday’s concert - it was a really enthusiastic/ passionate live! Next time, we’ll have an “extra power concert” [Tsune said this in English ^__^] We are looking forward to coming back.
Asagi: Thank You- we are glad you came, it was really fun, we could really feel the excitement! I’m really glad that you like Japanese culture, anime and music. We want to come back - please wait for us!
Ruiza: Thank you for coming! The concert and Q&A were fun - we definitely want to come back and meet you again!
Hiroki: Thank you - we were glad to meet you all! The live had a great tension, and it made us happy! We want to come back to America soon, we’ll do our best in Japan and think of you!
As the band left the room, the audience applauded, and the band members waved and smiled at us, and Hiroki kept making hearts with his hands to us!
wtorek, 26 lipca 2011
Isshi-sama...
Isshi nie żyje.
Nishi była tak przejęta, że zapomniała, że ja zazwyczaj śpię do jedenastej. Zanim Babcia mi ten telefon przyniosła, to już się rozłączyła. To stwierdziłam, że pewnie się pomyliła, bo po co by miała do mnie dzwonić.
A potem przyszedł sms.
"Ada... Nie moge w to uwierzyć... Prosze odezwij sie jak wstaniesz.."
No to ja otrzeźwienie "Kurde, co tym razem się rozpadło? A może ktoś z rodziny umarł?"
No to piszę do niej "Zadzwoń jeszcze raz".
Dzwoni. Jeszcze Kagrrę, mam na nią ustawioną. Odbieram.
"Słuchaj... *chwila przerwy, płacz* Isshi nie żyje."
A ja "Co?!"
"Isshi nie żyje (tu następuje tłumaczenie, jak się dowiedziała). Ja nie mogę rozmawiać."
Rozłączyła się. Telefon wypadł mi z ręki. Odwróciłam się na plecy. Serce mi telepie.
I po chwili takie "Kur*a, nie".
Ja i takie przekleństwo. Dobrze, że Babcia nie słyszała.
No i potem z litanią "Nie", biegnę do laptopa, wchodzę na Jame i wrzask.
A Babcia z dołu "Czego się drzesz?"
Wchodzi do góry i do mnie "I co leżysz? Tylko mi nie mów, że ryczysz, bo coś z twoimi tam."
A ja mówię "Isshi nie żyje. Wokalista Kagrry,. Nie żyje."
A Babcia tak zamarła. Potem na kolanach mnie przepraszała.
A ja do Dziadka (który jak Kagrra, się rozpadła, trzy razy zapytał, czy wszyscy żyją) mówię: No to wykrakałeś.
A Dziadek się zarumienił i: No wiem. Ja wszystko wiem.
I taki speszony w pośpiechu się oddalił.
Isshi nie żyje.
Głos Nishi wciąż odbija się od moich uszu. Zapłakany, drżący głos.
Isshi nie żyje.
Trzeci raz w życiu usłyszałam głos Banshee. Tym razem był jednak inny. Płakała.
Isshi nie żyje.
Ealin... Och, ja mi żal naszej biednej Ealin. Tak kochała Isshiego.
Isshi nie żyje.
Hana została obudzona przez Ealin smsem. Jak to Hana określiła, krótko i na temat.
Isshi nie żyje.
A oni? Shin, Izumi, Akiya i Nao... Jak oni muszą cierpieć. Albo Keiyu. Jego przyjaciel.
Isshi nie żyje.
Oni to jeszcze. Ale rodzice. Rodzice Isshiego. Isshi był jedynakiem, co chwilę w trasie. I na dokładkę tak młodo umarł. Cytując Banshee, jak rodzic chowa dziecko do ziemi, to jest tragedia.
Isshi nie żyje.
Hano, twój post na pożegnanie Kagrry, wygląda teraz trochę dziwnie. Ponieważ rzeczywiście "ktoś umarł".
Isshi nie żyje.
Nie mogłam spać. Najpierw nie mogłam zasnąć, potem budziłam się w nocy z telepiącym sercem i łapałam w panice za telefon, by upewnić się, czy to, że nasz kochany Isshi umarł, to była prawda, czy może koszmar. Niestety to był koszmar na jawie. Obudziłam się dzisiaj o siódmej i nie mogłam z powrotem zasnąć. Leżałam tak trzy godziny, zjadłam śniadanie, a potem ze stresu całość mnie opuściła. Hide, jeśli ja tak reaguję na śmierć Isshiego, to co by było... Nie. Nie powiem tego, nie będę myśleć. Nie wolno. Przyrzekłyśmy sobie z Nishi, że nigdy już nie będziemy pisać/myśleć, co by było, gdyby któryś z nich umarł. Bo teraz, kurde, wiem.
Isshi nie żyje.
Kagrra, nie wróci. Teraz jest to pewne. Jeśli jeden płatek sakury się oderwał i spadł zwiędnięty na ziemię, to ten kwiat już nigdy nie będzie taki sam.
*dźwięk kolan uderzających o ziemię* *cichy płacz*
Nishi była tak przejęta, że zapomniała, że ja zazwyczaj śpię do jedenastej. Zanim Babcia mi ten telefon przyniosła, to już się rozłączyła. To stwierdziłam, że pewnie się pomyliła, bo po co by miała do mnie dzwonić.
A potem przyszedł sms.
"Ada... Nie moge w to uwierzyć... Prosze odezwij sie jak wstaniesz.."
No to ja otrzeźwienie "Kurde, co tym razem się rozpadło? A może ktoś z rodziny umarł?"
No to piszę do niej "Zadzwoń jeszcze raz".
Dzwoni. Jeszcze Kagrrę, mam na nią ustawioną. Odbieram.
"Słuchaj... *chwila przerwy, płacz* Isshi nie żyje."
A ja "Co?!"
"Isshi nie żyje (tu następuje tłumaczenie, jak się dowiedziała). Ja nie mogę rozmawiać."
Rozłączyła się. Telefon wypadł mi z ręki. Odwróciłam się na plecy. Serce mi telepie.
I po chwili takie "Kur*a, nie".
Ja i takie przekleństwo. Dobrze, że Babcia nie słyszała.
No i potem z litanią "Nie", biegnę do laptopa, wchodzę na Jame i wrzask.
A Babcia z dołu "Czego się drzesz?"
Wchodzi do góry i do mnie "I co leżysz? Tylko mi nie mów, że ryczysz, bo coś z twoimi tam."
A ja mówię "Isshi nie żyje. Wokalista Kagrry,. Nie żyje."
A Babcia tak zamarła. Potem na kolanach mnie przepraszała.
A ja do Dziadka (który jak Kagrra, się rozpadła, trzy razy zapytał, czy wszyscy żyją) mówię: No to wykrakałeś.
A Dziadek się zarumienił i: No wiem. Ja wszystko wiem.
I taki speszony w pośpiechu się oddalił.
Isshi nie żyje.
Głos Nishi wciąż odbija się od moich uszu. Zapłakany, drżący głos.
Isshi nie żyje.
Trzeci raz w życiu usłyszałam głos Banshee. Tym razem był jednak inny. Płakała.
Isshi nie żyje.
Ealin... Och, ja mi żal naszej biednej Ealin. Tak kochała Isshiego.
Isshi nie żyje.
Hana została obudzona przez Ealin smsem. Jak to Hana określiła, krótko i na temat.
Isshi nie żyje.
A oni? Shin, Izumi, Akiya i Nao... Jak oni muszą cierpieć. Albo Keiyu. Jego przyjaciel.
Isshi nie żyje.
Oni to jeszcze. Ale rodzice. Rodzice Isshiego. Isshi był jedynakiem, co chwilę w trasie. I na dokładkę tak młodo umarł. Cytując Banshee, jak rodzic chowa dziecko do ziemi, to jest tragedia.
Isshi nie żyje.
Hano, twój post na pożegnanie Kagrry, wygląda teraz trochę dziwnie. Ponieważ rzeczywiście "ktoś umarł".
Isshi nie żyje.
Nie mogłam spać. Najpierw nie mogłam zasnąć, potem budziłam się w nocy z telepiącym sercem i łapałam w panice za telefon, by upewnić się, czy to, że nasz kochany Isshi umarł, to była prawda, czy może koszmar. Niestety to był koszmar na jawie. Obudziłam się dzisiaj o siódmej i nie mogłam z powrotem zasnąć. Leżałam tak trzy godziny, zjadłam śniadanie, a potem ze stresu całość mnie opuściła. Hide, jeśli ja tak reaguję na śmierć Isshiego, to co by było... Nie. Nie powiem tego, nie będę myśleć. Nie wolno. Przyrzekłyśmy sobie z Nishi, że nigdy już nie będziemy pisać/myśleć, co by było, gdyby któryś z nich umarł. Bo teraz, kurde, wiem.
Isshi nie żyje.
Kagrra, nie wróci. Teraz jest to pewne. Jeśli jeden płatek sakury się oderwał i spadł zwiędnięty na ziemię, to ten kwiat już nigdy nie będzie taki sam.
*dźwięk kolan uderzających o ziemię* *cichy płacz*
Isshi is in heaven
Isshi looks at us from heaven. He passed away on last monday, 18th july. I'm very broken. Seriously.
Isshi-sama, you aren't guilty for the Kagrra,'s disband. You aren't guilty. You are so amazing. I hope that you are happy in heaven. Your music will stay in my heart forever.
You knew, Isshi-sama?
Aishiteru. Aishiteru zutto, Isshi-sama.
Sorry for my English.
Isshi-sama, you aren't guilty for the Kagrra,'s disband. You aren't guilty. You are so amazing. I hope that you are happy in heaven. Your music will stay in my heart forever.
You knew, Isshi-sama?
Aishiteru. Aishiteru zutto, Isshi-sama.
Shinohara Isshi Hitoshi
7 XII 1978 - 18 VII 2011
Rest in peace
Sorry for my English.
wtorek, 12 lipca 2011
Pewne wnioski na temat pewnego wokalisty
Zadajmy sobie najpierw pytanie. Od kiedy Adawinry poświęca posta Isshiemu? Otóż od obejrzenia jakiegoś serialu, w którym... No właśnie. Od początku.
Oglądałyśmy sobie z Haną "Kagrra, no su". Szukając jednego odcinka, natknęłam się na inny. Strasznie śmieszy mnie tam jedna scena, kiedy Izumi zachowuje się jak pięcioletnie dziecko, bo przegrało z kolegami. Wiem, jestem złośliwa. Właśnie. Złośliwość to specjalność Isshiego, który ubiera się dosyć oryginalnie, nie tylko na koncertach. Dlaczego? Dlatego, że wątpię, by któryś z moich kolegów założyłby np. rozpinaną tunikę albo jakieś damskie klapeczki. Nie mówiąc już o tych "dzwoniących" bransoletkach, które miał w którymś odcinku. Nawet ja czegoś takiego nie założę.
Wracając do wspomnianego odcinka, Isshi doszedł do wniosku, że brązowa bluzeczka (nie, nie koszula) z jakimś obrazkiem nie zaszkodzi jego wizerunkowi. Cóż, jestem przyzwyczajona do takich sytuacji, zwłaszcza po tym, jak po obejrzeniu odcinka z rozpinaną tuniką, taką samą zobaczyłam na swojej koleżance kilka dni później. No ale w życiu bym nie pomyślała, że pstrykając po kanałach, natkę się na serial, w którym jedna z bohaterek jest chyba bliską przyjaciółką Isshiego i pożyczyła sobie od niego ciuszki. Zaliczyłam facepalma, a potem wybuchnęłam śmiechem. I Isshi jest seme, tak? Chociaż Nao w odcinku z tuniką założył leginsy... Oni do siebie pasują, nie?
Gdybym miała wymienić wszystkie damskie ubrania, które Isshi nosił, ten post czytałoby się godzinę. Muszę kiedyś napisać fika, w którym Nao będzie seme.
Oglądałyśmy sobie z Haną "Kagrra, no su". Szukając jednego odcinka, natknęłam się na inny. Strasznie śmieszy mnie tam jedna scena, kiedy Izumi zachowuje się jak pięcioletnie dziecko, bo przegrało z kolegami. Wiem, jestem złośliwa. Właśnie. Złośliwość to specjalność Isshiego, który ubiera się dosyć oryginalnie, nie tylko na koncertach. Dlaczego? Dlatego, że wątpię, by któryś z moich kolegów założyłby np. rozpinaną tunikę albo jakieś damskie klapeczki. Nie mówiąc już o tych "dzwoniących" bransoletkach, które miał w którymś odcinku. Nawet ja czegoś takiego nie założę.
Wracając do wspomnianego odcinka, Isshi doszedł do wniosku, że brązowa bluzeczka (nie, nie koszula) z jakimś obrazkiem nie zaszkodzi jego wizerunkowi. Cóż, jestem przyzwyczajona do takich sytuacji, zwłaszcza po tym, jak po obejrzeniu odcinka z rozpinaną tuniką, taką samą zobaczyłam na swojej koleżance kilka dni później. No ale w życiu bym nie pomyślała, że pstrykając po kanałach, natkę się na serial, w którym jedna z bohaterek jest chyba bliską przyjaciółką Isshiego i pożyczyła sobie od niego ciuszki. Zaliczyłam facepalma, a potem wybuchnęłam śmiechem. I Isshi jest seme, tak? Chociaż Nao w odcinku z tuniką założył leginsy... Oni do siebie pasują, nie?
Gdybym miała wymienić wszystkie damskie ubrania, które Isshi nosił, ten post czytałoby się godzinę. Muszę kiedyś napisać fika, w którym Nao będzie seme.
czwartek, 7 lipca 2011
The last Sakura
Zacznijmy od tego, że Hana też napisała o nich posta. Jeśli wam jakoś monotematycznie, przepraszam. Ach, zapytacie o kim? O Kagrrze,.
Podzielę tego posta na części. Tytuły, akapity, takie tam. Pobawię się.
"Płaczę, ale gram. Na pamięć. Z zamkniętymi oczami."
Izumi jest świetnym perkusistą. Zawsze to wiedziałam, ale dzisiaj, jak zobaczyłam, że gra z zamkniętymi oczami, to mnie szokło. Mocno mnie szokło. Swoją drogą, jest mi go tak okropnie żal, że mam ochotę dać im wszystkim w zęby, że dopuścili do tego, że Izumi płakał już przed koncertem. A na koniec szlochał. NIGDY nie słyszałam, żeby Jrockowiec szlochał. Aż chciałam go przytulić.
"Gorąco ci, Winry? Tak? A mogę sprawić, byś się zagotowała? O! Udało mi się."
Akiya. Czy ty, człowieku, wiesz może, kiedy przestać doprowadzać mnie do zawału? Nie, nie wiesz. Inaczej nie walnąłbyś takiej miny. Aż musiałam po wodę pójść. I duszkiem wypiłam pół szklanki. No cóż, Mały Padalec odszedł, ktoś musi doprowadzać mnie do zawału w taki sposób. I bardzo grzecznie cię proszę, po angielsku, byś pomógł sobie słownikiem: Akiya-sama, please, come back.
" - Ty, Shin, popatrz, co on robi!
- Widzę, Nao, widzę."
I angielskie fanki mają podjarkę. Shin i Nao cały koncert plotkowali. Tak, plotkowali. Szeptali sobie do ucha, pokazywali palcem kolegów z zespołu i takie tam. Jak przekupki na targu. Nic dziwnego, że potem założyli razem zespół.
"A myślałaś, że my nie możemy się do siebie przytulić?"
Tak, właśnie tak myślałam. Ale byłam w błędzie. Isshi doszedł do wniosku, że Nao nie wystarczy objąć, trzeba go do siebie przyciągnąć i zatrzymać przez chwilę. Do Akiyi też można się przytulić, ale krócej i nie tak mocno, bo Winry uderzy. Akiya stwierdził, że jak się oprze plecami o plecy Nao, to też nic się nie stanie. Isshi uznał to za świetną okazję, by obiec ich dookoła, co chwilę podskakując. Shin doszedł do wniosku, że jak Akiya może się oprzeć o Nao, to on też. Nao był po prostu rozchwytywany.
"Patrzcie, a ja tańczę!"
Nie, Isshi. Nie tańczysz. Ty doisz krowę. Tak to przynajmniej wygląda. Cały klimat psujesz.
"A ja się drę! Mogę, nie?"
Jak już pisałam, psujesz klimat, Isshi.
"Sakura więdnie, musimy płakać."
Ryczeli wszyscy. Najbardziej Izumi, o którym już pisałam. Na drugim miejscu znalazł się Akiya, potem Nao. Najmniej płakał Shin, a Isshiemu tylko głos drżał na jednej piosence, a potem mu się tylko oczy szkliły.
"Oni ryczą, to ja też."
Popłakałam się. Hana jest chyba wrażliwsza, ale ja też miałam mokre oczy. I policzki. I chusteczkę.
"Nie jesteśmy już zespołem, więc... Napijmy się!!!"
Shin bardzo ładnie zaprezentował nam butelkę szampana, wina czy zwyczajnego sake. Nie wiem, ale to soczek raczej nie był.
"Czy nam potrzebny jest makijaż?"
Na kulisach doszłam do wniosku (po raz setny), że nie. Bez makijażu każdy, ale to każdy wygląda świetnie. Z makijażem jeszcze lepiej, ale w Akiyi to w szkole się pewnie wszystkie dziewczyny, z klasy i nie tylko, kochały, Nao był rozchwytywany niczym na tym koncercie, do Izumiego każda szła z byle jakim problemem, a w klasie Shina nagle wszystkie chciały nauczyć się parzyć herbatę. A Isshi siedział w kąciku, dopóki go pryszczata kujonka z aparatem na zębach i w okularach na nosie nie zaczepiła. Nie no, żartuję.
"Wrócimy."
Wrócili. Na razie tylko trzech, dwóch pewnie obmyśla, czy założyć razem zespół, czy oddzielnie. Ale to te dwa kwiaty wiśni były najbardziej spłakane. Trzeba dać im czas.
Podzielę tego posta na części. Tytuły, akapity, takie tam. Pobawię się.
"Płaczę, ale gram. Na pamięć. Z zamkniętymi oczami."
Izumi jest świetnym perkusistą. Zawsze to wiedziałam, ale dzisiaj, jak zobaczyłam, że gra z zamkniętymi oczami, to mnie szokło. Mocno mnie szokło. Swoją drogą, jest mi go tak okropnie żal, że mam ochotę dać im wszystkim w zęby, że dopuścili do tego, że Izumi płakał już przed koncertem. A na koniec szlochał. NIGDY nie słyszałam, żeby Jrockowiec szlochał. Aż chciałam go przytulić.
"Gorąco ci, Winry? Tak? A mogę sprawić, byś się zagotowała? O! Udało mi się."
Akiya. Czy ty, człowieku, wiesz może, kiedy przestać doprowadzać mnie do zawału? Nie, nie wiesz. Inaczej nie walnąłbyś takiej miny. Aż musiałam po wodę pójść. I duszkiem wypiłam pół szklanki. No cóż, Mały Padalec odszedł, ktoś musi doprowadzać mnie do zawału w taki sposób. I bardzo grzecznie cię proszę, po angielsku, byś pomógł sobie słownikiem: Akiya-sama, please, come back.
" - Ty, Shin, popatrz, co on robi!
- Widzę, Nao, widzę."
I angielskie fanki mają podjarkę. Shin i Nao cały koncert plotkowali. Tak, plotkowali. Szeptali sobie do ucha, pokazywali palcem kolegów z zespołu i takie tam. Jak przekupki na targu. Nic dziwnego, że potem założyli razem zespół.
"A myślałaś, że my nie możemy się do siebie przytulić?"
Tak, właśnie tak myślałam. Ale byłam w błędzie. Isshi doszedł do wniosku, że Nao nie wystarczy objąć, trzeba go do siebie przyciągnąć i zatrzymać przez chwilę. Do Akiyi też można się przytulić, ale krócej i nie tak mocno, bo Winry uderzy. Akiya stwierdził, że jak się oprze plecami o plecy Nao, to też nic się nie stanie. Isshi uznał to za świetną okazję, by obiec ich dookoła, co chwilę podskakując. Shin doszedł do wniosku, że jak Akiya może się oprzeć o Nao, to on też. Nao był po prostu rozchwytywany.
"Patrzcie, a ja tańczę!"
Nie, Isshi. Nie tańczysz. Ty doisz krowę. Tak to przynajmniej wygląda. Cały klimat psujesz.
"A ja się drę! Mogę, nie?"
Jak już pisałam, psujesz klimat, Isshi.
"Sakura więdnie, musimy płakać."
Ryczeli wszyscy. Najbardziej Izumi, o którym już pisałam. Na drugim miejscu znalazł się Akiya, potem Nao. Najmniej płakał Shin, a Isshiemu tylko głos drżał na jednej piosence, a potem mu się tylko oczy szkliły.
"Oni ryczą, to ja też."
Popłakałam się. Hana jest chyba wrażliwsza, ale ja też miałam mokre oczy. I policzki. I chusteczkę.
"Nie jesteśmy już zespołem, więc... Napijmy się!!!"
Shin bardzo ładnie zaprezentował nam butelkę szampana, wina czy zwyczajnego sake. Nie wiem, ale to soczek raczej nie był.
"Czy nam potrzebny jest makijaż?"
Na kulisach doszłam do wniosku (po raz setny), że nie. Bez makijażu każdy, ale to każdy wygląda świetnie. Z makijażem jeszcze lepiej, ale w Akiyi to w szkole się pewnie wszystkie dziewczyny, z klasy i nie tylko, kochały, Nao był rozchwytywany niczym na tym koncercie, do Izumiego każda szła z byle jakim problemem, a w klasie Shina nagle wszystkie chciały nauczyć się parzyć herbatę. A Isshi siedział w kąciku, dopóki go pryszczata kujonka z aparatem na zębach i w okularach na nosie nie zaczepiła. Nie no, żartuję.
"Wrócimy."
Wrócili. Na razie tylko trzech, dwóch pewnie obmyśla, czy założyć razem zespół, czy oddzielnie. Ale to te dwa kwiaty wiśni były najbardziej spłakane. Trzeba dać im czas.
sobota, 14 maja 2011
D
Już po koncercie D. Jednak ja nie potrafię zebrać myśli, by napisać jakąś recenzję. Napisałam fika. Takiego pokoncertowego z mnóstwem prawdziwych faktów.
Chociaż dobra. Napiszę.
Ja, Hana, Nishi i Aya zostałyśmy zawiezione przez mojego Tatę do Wrocławia. Lało jak z cebra, gdy dojechaliśmy. Zauważyłam, że na każdym koncercie pada. Nic z tego nie rozumiem.
Na sali spotkałyśmy koleżanki Nishi - Shi i Budyń. Rozwalił mnie przydomek tej drugiej.
Scena była koszmarnie niska. Architekci mieli chyba po 2 metry wzrostu.
Oczywiście chłopaki się spóźnili. Normalne na koncertach.
Gdy nasze kochane D weszło na scenę, zastanawiałam się, dlaczego oni są tacy śliczni. I dlaczego, do jasnej, Ruiza cały czas się zaciesza. Na tym koncercie odkryłam, że on ma przesłodki uśmiech.
Asagi robił z nami, co chciał. Jak dżampu to dżampu, jak machamy głowami czy łapkami to machamy. Pan i władca. Wampir mówiący bardzo ładnie po polsku i angielsku.
Hiroki wyglądał nadzwyczaj ślicznie. Naprawdę.
Tsune to taka porcelanowa laleczka.
Hide-zou miał focha.
No i Ruiza. Aya jest jego zagorzałą fanką, bardziej ode mnie, ale jest mała różnica - ona jest crazy, ja nie. Wracając do naszego gitarzysty. Uśmiech to mu ktoś na super glue nakleił. Włoski miał złociste i loczkowane jak jakaś słodka lolitka. Księżniczka. Bez ładu i składu? To Ruiza, nie potrafię się wypowiedzieć.
Dwa słowa : obczajcie fanservice. Fanservisu AsagixRuiza x3. Pierwszy był na drugiej czy trzeciej piosence. Asagi Ruizę przytulił, a ten się odchylił do tyłu i go pocałował. Drugi był gdzieś w środku, choć polegał tylko na tym, że się do siebie przytulili i się obaj uśmiechnęli. Uśmiechnięty Asagi, rozumiecie. Trzeci był na "Vampire Missa". Asagi objął Ruizę i schował siebie i jego pod płaszczem. Jakby chciał go przemienić. To było piękne.
A dlaczego Ruiza miał zaciesz, a D się spóźniło? Doszłyśmy z Nishi do wniosku, że w tym klubie po prostu musiał być schowek.
After party. Coś, dzięki czemu odkryłam, że Asagi potrafi zmierzyć wzrokiem. Dlaczego? Zaraz dokładnie opiszę.
Przed: Stoję sobie, trzymając zdjęcia w łapkach, i widzę, jak Aya podchodzi do Ruizy. Uśmiechnęła się, coś mu powiedziała, on jej podał łapkę. A co zrobiła nasza Aya? Obcałowała mu rękę. Asagi zmierzył ją nienawistnym wzrokiem, Hiroki się uśmiechnął, ja zaliczyłam w myślach facepalma.
Hiroki: Powiedziałam "Ohayo" i totalnie wyluzowana powiedziałam, że zagrał świetną solówkę. On się speszył, stwierdził "O" i się uśmiechnął. Powiedziałam "Arigato" i podeszłam do Ruizy.
Ruiza: Powiedziałam "Ohayo", próbując nie zemdleć. Jak on mi odpowiedział tym swoim słodkim głosikiem, uśmiechnął się i jeszcze przy tym wszystkim przechylił lekko głowę na bok, to ledwo utrzymałam się na nogach. Wydusiłam z siebie "Aishiteru" na co on rzucił tylko "Arigato" i oddał mi podpisane zdjęcie. Ja również podziękowałam i podeszłam do Asagiego.
Asagi: Początek, że tak to ujmę, naszego spotkania był taki, iż byłam w transie po Ruizie, więc patrzyłam na wokalistę nieobecnym wzrokiem przez chwilę i dopiero, jak zrobił minę pt. "Podchodzisz czy nie?", to trzęsącymi się dłońmi podałam mu jego zdjęcie. Oczywiście, jak je w końcu znalazłam. "Ohayo" powiedziałam, wzdychając, bo po prostu zapomniałam, jak się nazywam. Zły Ruiza.
Tsune: "Ohayo" w normie, ręce mi się aż tak już nie trzęsły. W mojej głowie pojawiła się wiązanka, jak basista podał mi rękę. Tylko on to robił sam, resztę trzeba było się zapytać. Głupia Winry oczywiście zapomniała. Wszystko przez Ruizę. Podziękowałam, poszłam do Hide-zou.
Hide-zou: Fochnięty Hide-chan odburknął mi "Ohayo", podpisał zdjęcie i powiedział "Sankyu", zamiast "Arigato". Odeszłam z trzęsącymi się rękami z ulgą i rozpaczą, że on był ostatni.
Po: Postałyśmy jeszcze przez chwilę i pogapiłyśmy się na D, póki nam ekipa odejść nie kazała.
Dialog między mną a ochroniarzem wyglądał tak:
Ja: Spokojnie, my tylko tu stoimy, nigdzie nie chcemy podchodzić.
Ochroniarz (po chwili): Na mężów się nie nadają. Dzieci by nie bawili.
Ja: No ale popatrzeć można.
O: No tak.
Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić Ruizy w roli tatusia. Z nich wszystkich to Hide-zou widzę w tej roli najszybciej. Dlaczego? Bo najbardziej przypomina faceta, że tak to ujmę.
A co, oprócz obcałowania dłoni Ruizy, zrobiła Aya? Otóż:
1) Wysłała mu 4 buziaczki, stojąc w 1 rzędzie. Na 3 odpowiedział, na 4 pokazał jej język.
2) Złapała gitarę Ruizy i nie chciała puścić. Dopiero ochroniarz ją odsunął.
3) Oderwała Hide-zou koronkę od stroju.
Podsumowując - Aya jest psychofanką, nigdzie więcej jej nie zabieramy.
"Ohayo" wypowiedziane przez Ruizę to było najsłodsze "Ohayo" w moim życiu. Ja cem jeszcze raz!
Chociaż dobra. Napiszę.
Ja, Hana, Nishi i Aya zostałyśmy zawiezione przez mojego Tatę do Wrocławia. Lało jak z cebra, gdy dojechaliśmy. Zauważyłam, że na każdym koncercie pada. Nic z tego nie rozumiem.
Na sali spotkałyśmy koleżanki Nishi - Shi i Budyń. Rozwalił mnie przydomek tej drugiej.
Scena była koszmarnie niska. Architekci mieli chyba po 2 metry wzrostu.
Oczywiście chłopaki się spóźnili. Normalne na koncertach.
Gdy nasze kochane D weszło na scenę, zastanawiałam się, dlaczego oni są tacy śliczni. I dlaczego, do jasnej, Ruiza cały czas się zaciesza. Na tym koncercie odkryłam, że on ma przesłodki uśmiech.
Asagi robił z nami, co chciał. Jak dżampu to dżampu, jak machamy głowami czy łapkami to machamy. Pan i władca. Wampir mówiący bardzo ładnie po polsku i angielsku.
Hiroki wyglądał nadzwyczaj ślicznie. Naprawdę.
Tsune to taka porcelanowa laleczka.
Hide-zou miał focha.
No i Ruiza. Aya jest jego zagorzałą fanką, bardziej ode mnie, ale jest mała różnica - ona jest crazy, ja nie. Wracając do naszego gitarzysty. Uśmiech to mu ktoś na super glue nakleił. Włoski miał złociste i loczkowane jak jakaś słodka lolitka. Księżniczka. Bez ładu i składu? To Ruiza, nie potrafię się wypowiedzieć.
Dwa słowa : obczajcie fanservice. Fanservisu AsagixRuiza x3. Pierwszy był na drugiej czy trzeciej piosence. Asagi Ruizę przytulił, a ten się odchylił do tyłu i go pocałował. Drugi był gdzieś w środku, choć polegał tylko na tym, że się do siebie przytulili i się obaj uśmiechnęli. Uśmiechnięty Asagi, rozumiecie. Trzeci był na "Vampire Missa". Asagi objął Ruizę i schował siebie i jego pod płaszczem. Jakby chciał go przemienić. To było piękne.
A dlaczego Ruiza miał zaciesz, a D się spóźniło? Doszłyśmy z Nishi do wniosku, że w tym klubie po prostu musiał być schowek.
After party. Coś, dzięki czemu odkryłam, że Asagi potrafi zmierzyć wzrokiem. Dlaczego? Zaraz dokładnie opiszę.
Przed: Stoję sobie, trzymając zdjęcia w łapkach, i widzę, jak Aya podchodzi do Ruizy. Uśmiechnęła się, coś mu powiedziała, on jej podał łapkę. A co zrobiła nasza Aya? Obcałowała mu rękę. Asagi zmierzył ją nienawistnym wzrokiem, Hiroki się uśmiechnął, ja zaliczyłam w myślach facepalma.
Hiroki: Powiedziałam "Ohayo" i totalnie wyluzowana powiedziałam, że zagrał świetną solówkę. On się speszył, stwierdził "O" i się uśmiechnął. Powiedziałam "Arigato" i podeszłam do Ruizy.
Ruiza: Powiedziałam "Ohayo", próbując nie zemdleć. Jak on mi odpowiedział tym swoim słodkim głosikiem, uśmiechnął się i jeszcze przy tym wszystkim przechylił lekko głowę na bok, to ledwo utrzymałam się na nogach. Wydusiłam z siebie "Aishiteru" na co on rzucił tylko "Arigato" i oddał mi podpisane zdjęcie. Ja również podziękowałam i podeszłam do Asagiego.
Asagi: Początek, że tak to ujmę, naszego spotkania był taki, iż byłam w transie po Ruizie, więc patrzyłam na wokalistę nieobecnym wzrokiem przez chwilę i dopiero, jak zrobił minę pt. "Podchodzisz czy nie?", to trzęsącymi się dłońmi podałam mu jego zdjęcie. Oczywiście, jak je w końcu znalazłam. "Ohayo" powiedziałam, wzdychając, bo po prostu zapomniałam, jak się nazywam. Zły Ruiza.
Tsune: "Ohayo" w normie, ręce mi się aż tak już nie trzęsły. W mojej głowie pojawiła się wiązanka, jak basista podał mi rękę. Tylko on to robił sam, resztę trzeba było się zapytać. Głupia Winry oczywiście zapomniała. Wszystko przez Ruizę. Podziękowałam, poszłam do Hide-zou.
Hide-zou: Fochnięty Hide-chan odburknął mi "Ohayo", podpisał zdjęcie i powiedział "Sankyu", zamiast "Arigato". Odeszłam z trzęsącymi się rękami z ulgą i rozpaczą, że on był ostatni.
Po: Postałyśmy jeszcze przez chwilę i pogapiłyśmy się na D, póki nam ekipa odejść nie kazała.
Dialog między mną a ochroniarzem wyglądał tak:
Ja: Spokojnie, my tylko tu stoimy, nigdzie nie chcemy podchodzić.
Ochroniarz (po chwili): Na mężów się nie nadają. Dzieci by nie bawili.
Ja: No ale popatrzeć można.
O: No tak.
Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić Ruizy w roli tatusia. Z nich wszystkich to Hide-zou widzę w tej roli najszybciej. Dlaczego? Bo najbardziej przypomina faceta, że tak to ujmę.
A co, oprócz obcałowania dłoni Ruizy, zrobiła Aya? Otóż:
1) Wysłała mu 4 buziaczki, stojąc w 1 rzędzie. Na 3 odpowiedział, na 4 pokazał jej język.
2) Złapała gitarę Ruizy i nie chciała puścić. Dopiero ochroniarz ją odsunął.
3) Oderwała Hide-zou koronkę od stroju.
Podsumowując - Aya jest psychofanką, nigdzie więcej jej nie zabieramy.
"Ohayo" wypowiedziane przez Ruizę to było najsłodsze "Ohayo" w moim życiu. Ja cem jeszcze raz!
środa, 13 kwietnia 2011
Osiemnaście minut
Osiemnaście minut.
Tylko tyle zostało
Do pięknego dnia.
Lecz tego roku
Stracił swoją radość,
Która zmieniła się
W smutek i niewiedzę,
Co należy zrobić
Z dziwnym uczuciem
Pustki w sercu.
Tylko tyle zostało
Do pięknego dnia.
Lecz tego roku
Stracił swoją radość,
Która zmieniła się
W smutek i niewiedzę,
Co należy zrobić
Z dziwnym uczuciem
Pustki w sercu.
czwartek, 7 kwietnia 2011
Pośmiejmy się!
Poszłam dzisiaj do sklepu zoologicznego po glonojady. Wracając do domu z wprost gigantycznymi rybami, doszłam do wniosku, że jednego nazwę Kou-chan, a drugiego Juni. Czemu? Już tłumaczę.
Kou-chan od Kousuke. Kousuke - imię Keiyu. Wzrost Keiyu - 156cm.
Juni od Jun. Jun - imię Yomiego. Wzrost Yomiego - 155cm.
Pośmiejmy się więc! Tak, te rybcie są małe. Wiem, jestem złośliwa. Uczyłam się od najlepszych. *patrzy na zdjęcie Isshiego*
Ogólnie glonojadki nie chciały za nic wyjść z tej reklamówki. Ja je wylewam, a te się przyssały i nic. Wody prawie nie ma, a te nic.
Juni od razu przyssał się do szyby, Kou-chan do liścia. Aż mi się chciało powiedzieć "Smacznego".
Wiecie, że ryby potrafią dwa razy okrążyć akwarium, podążając za palcem, a gdy w końcu go dziabną, to uciekają? No chyba, że są jakieś narwane. Jedna taka była. Ale dziabnięcie przez rybę tak śmiesznie łaskocze.
Kou-chan od Kousuke. Kousuke - imię Keiyu. Wzrost Keiyu - 156cm.
Juni od Jun. Jun - imię Yomiego. Wzrost Yomiego - 155cm.
Pośmiejmy się więc! Tak, te rybcie są małe. Wiem, jestem złośliwa. Uczyłam się od najlepszych. *patrzy na zdjęcie Isshiego*
Ogólnie glonojadki nie chciały za nic wyjść z tej reklamówki. Ja je wylewam, a te się przyssały i nic. Wody prawie nie ma, a te nic.
Juni od razu przyssał się do szyby, Kou-chan do liścia. Aż mi się chciało powiedzieć "Smacznego".
Wiecie, że ryby potrafią dwa razy okrążyć akwarium, podążając za palcem, a gdy w końcu go dziabną, to uciekają? No chyba, że są jakieś narwane. Jedna taka była. Ale dziabnięcie przez rybę tak śmiesznie łaskocze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)