czwartek, 14 stycznia 2016

After all this time...

Dzisiaj rano bolała mnie głowa, więc trudno było mi wstać. Leżałam więc w łóżku z tabletem i turlałam się po internetach.

I wtedy przeczytałam na Twitterze informację, która doprowadziła mnie do płaczu.

Alan Rickman nie żyje.

Cały dzień próbuję w to uwierzyć i wciąż nie mogę.

You will always be in our hearts, our professor Severus Snape.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Muzyczne podsumowanie roku 2015

Hej. Wiem, że tak szybko się za to zabrałam, normalnie prędkość starej ciuchci, ale najpierw była u mnie Kann, a potem nie miałam dostępu do komputera. Będę się często odwoływać do posta z poprzedniego roku.

Także zaczynamy.

Kategoria pierwsza: Zaskoczenie roku

The Legendary Six Nine. Zaskoczeniem jest to, że mój gust muzyczny cały czas się zmienia i po przesłuchaniu epki tego projektu, w końcu się do niego przekonałam.

Kategoria druga: Niejapońsko

W tym roku poznałam dwa niejapońskie, bardzo dobre zespoły. 2:54 i You Me At Six.


Kategoria trzecia: Najbardziej utalentowany wokalista

Pomijając drobny fakt, że zwycięzca z zeszłego roku wbił się na pierwsze miejsce, to w tym roku urzekł mnie wokal kogoś, kogo wcześniej wręcz nie lubiłam. Ale siła w jego głosie sprawiła, że w końcu przekonał mnie do siebie. Panie i panowie, Jui!

Kategoria czwarta: Najbardziej utalentowany basista

Jak już wspominałam rok temu, u mnie basista musi zrobić tylko jedno, by wbić się do tej kategorii - grać na pięciu strunach. Także przed wami Haku z UNiTE.!

Kategoria piąta: Najbardziej utalentowany perkusista

Najlepszego gitarzysty w tym roku nie ma, więc pozwoliłam sobie wybrać dwóch perkusistów. Dlaczego? Bo po prostu nie mogę się zdecydować.

Najpierw myślałam, że Tero jest oczywistym wyborem. Tero ogólnie należy do zespołu o nazwie Trick, ale doceniłam go po obejrzeniu koncertu Gotcharocki, gdzie często gra jako support i po przesłuchaniu dyskografii Vidoll, czyli jego i Juiego poprzedniego zespołu.
Ale potem poznałam UNiTE. i sprawa przestała być tak klarownie czysta. Sana jest młodziutki, a wymiata na perkusji jak stary wyżeracz.
A poza tym, to fanboy Soana. Jak na jego, że tak to określę, ucznia przystało, musiał wygrać coś, co rok temu wygrał jego mistrz.

Kategoria szósta: Najlepszy zespół

Tutaj żadnego zaskoczenia raczej nie będzie. Panie i panowie, Gotcharocka!
Tylko czekam, aż wbiją się wyżej na razie, jak dobrze pamiętam, są na 12 miejscu.

Kategoria siódma: Najlepszy teledysk

W zeszłym roku było dwóch kandydatów. W tym też.

UNiTE. - "Marble"

Gotcharocka - "Kyousou Royale"

Pierwsze PV jest za efekty specjalne, a drugie za historię i za nich. Powiedzmy, że wolę, jak jrockowcy mają tylko delikatny makijaż, by im się pyski nie świeciły od reflektorów. Też bardzo dobre jest PV vistlip do "Rem sleep", a zwłaszcza "Rem sleep - deregulation version", ale niestety wytwórnia wywaliła to z internetów. ;w;

Kategoria ósma: Najlepsza płyta

W tym roku to nie pełny album, tylko singiel.

vistlip - "Cold Case". Najlepsze, co się w 2015 roku ukazało. Wszystkie piosenki są ciężkie, żwawe i mocno rockowe. Winry lubić, że tak to określę.

Kategoria dziewiąta: Najlepsza piosenka

I tu chyba was zaskoczę, bo widzę, że to podsumowanie zdominowały Gotcharocka i Unite., tymczasem piosenką roku zostaje...

Inoran - "Beautiful Now"

Ta piosenka jest przepiękna. Cała po angielsku, ale Ino ma dosyć dobrą dykcję, więc tym, co nie lubią japońskiego lub japońskiej muzyki, też może się spodobać.

Kategoria dziesiąta: Najlepsze OTP

Nie wiem, po co ta kategoria istnieje, ale mam z niej śmiech, więc...
Jui&Jun, w skrócie JuJu. Ship idealny.

I teraz czas na marudzenie, czyli to, co wychodzi mi najlepiej.

Kategoria jedenasta: Największe zawody roku

Po pierwsze: "Ginga no oto" Alice Nine. Myślałam, że jeśli Alisu odeszło z PSC, to żeby przestać grać popik. Nie przestali.

Po drugie: "Ikenai kiss" DIV. Chodzi mi o samą piosenkę, nie o singiel, bo pozostałe dwa utwory są świetne. Za dużo autotune'u, za dużo elektroniki, piosenka beznadziejna, tekst też jakiś taki... nijaki. Jedno wielkie nie.

Po trzecie: Diawolf. Tora, Shou, panom już dziękujemy. Do zarzucenia temu projektowi mam dokładnie to samo, co "Ikenai kiss", więc nie chce mi się tego pisać znowu.

Po czwarte: Rozpad ViViD. Dlaczego? Zespół młody, popularny, zbierający fejmy od samego powstania... Żaden rozpad mnie tak nie zasmucił jak ich, bo czekałam na coś osom, a dostałam informację o rozwiązaniu grupy. Kagrra, miała całą dyskografię, THE KIDDIE walnęło "Dystopią", Moran wydał genialne DVD, MoNoLith miało taki utwór jak "Byakuya", byłam na dwóch rewelacyjnych koncertach D'espairsRay, a Lost Ash w sumie ledwo co poznałam, więc nawet mnie to nie obeszło. Ale czekałam na coś epickiego od ViViD, a zostałam z niedokarmieniem mojej miłości do tego zespołu...

Po piąte: Dezert, czyli zespół, do którego dołączył Vivi z Morana (teraz ma przydomek Miyako). Ten zespół gra beznadziejnie. Bo wiecie? Lubię ciężkie brzmienia, ale warto pamiętać, by piosenki miały, no nie wiem, melodię?

Po szóste: KABUKIN. KUŹWA MAĆ, YUUDAI, CZY TOBIE COŚ NA GŁOWĘ PADŁO? ZACHOWUJESZ SIĘ ŻAŁOŚNIE I NIE JAK PONAD TRZYDZIESTOLETNI FACET, TYLKO GIMNAZJALISTA ZE SZKOŁY SPECJALNEJ. Nie obrażając gimnazjalistów ze szkoły specjalnej.

To tyle. Nikt nie musi się ze mną zgadzać. Spóźnionego szczęśliwego nowego roku. :)