Scena z dzisiejszego w-fu. Niestety (a może stety) nie jestem z Kawaiim w klasie, ale mamy w-f w tym samym czasie.
Kawaii: *ciągnie materac po podłodze*
Pan S.: Też mam cię tak przeciągnąć?
Kawaii: *nie domyślając się przyszłych wydarzeń* Dobra.
Pan S.: To się połóż na podłodze.
Kawaii: *kładzie się na podłodze*
Pan S.: Podaj rękę.
Kawaii: *podaje rękę*
Pan S.: *przeciąga Kawaiiego przez boisko*
Adawinry: Co on robi z moim Kawaiim?!!!
środa, 15 lutego 2012
czwartek, 9 lutego 2012
"Gdy zacząłem go wołać, nie odpowiedział..."
On go wołał... Wołał... Nao wołał Isshiego. Na pogrzebie. Wołał. Wołał... I na blogu pisał. Ale on... Nao wołał Isshiego. A ja myślałam, że to fikcja literacka autorstwa Kanako.
poniedziałek, 6 lutego 2012
^_^
Kocham zimę! Nie dość, że mamy skrócone lekcje o 15 minut do odwołania, to jeszcze Vader się rozchorował i nie ma fizy. To takie piękne, że nie mogę w to uwierzyć.
Swoją drogą, polski mnie dziś pozytywnie nastroił. Jest to dziwne z tego powodu, że po polskim to najczęściej mam myśli samobójcze, a tu taka niespodzianka.
Słucham Diablicy i słucham. Gada, gada, gada i gada. Interpretujemy wiersz. Nie lubię tego, bo zasypiam. Kocham to "Co poeta miał na myśli?". Aż tu nagle Diablica mówi :
- Kochanowski twierdzi, że nie jest zwykłym człowiekiem. Poeta nie podlega władzy Śmierci.
Spojrzałam na nią, jakby po raz pierwszy od dawna mówiła z sensem.
- Kochanowski mówi, że gdy umrze, nie mamy go żałować, bo jest nieśmiertelny dzięki swojej poezji.
No proszę, ona dalej gada z sensem.
- Jest to motyw "ars longa vita brevis", czyli "sztuka daje nieśmiertelność".
W tym momencie się uśmiechnęłam. Zrozumiałam, że tak naprawdę Isshi nadal żyje. Jego muzyka, jego teksty, to wszystko, co stworzył, wciąż istnieje i nikt nam tego nie odbierze. No chyba, że ACTA.
Tak samo, jeśli chodzi o całą Kagrrę,. Tak jak mówił Akiya, gdy ukazał mi się w bezsennej halucynacji ponad rok temu. Oni zawsze będą żyli w naszych sercach. Tylko my możemy ich stamtąd wygonić. A tego nie chcemy, więc będą tam jeszcze przez długi czas.
Swoją drogą, polski mnie dziś pozytywnie nastroił. Jest to dziwne z tego powodu, że po polskim to najczęściej mam myśli samobójcze, a tu taka niespodzianka.
Słucham Diablicy i słucham. Gada, gada, gada i gada. Interpretujemy wiersz. Nie lubię tego, bo zasypiam. Kocham to "Co poeta miał na myśli?". Aż tu nagle Diablica mówi :
- Kochanowski twierdzi, że nie jest zwykłym człowiekiem. Poeta nie podlega władzy Śmierci.
Spojrzałam na nią, jakby po raz pierwszy od dawna mówiła z sensem.
- Kochanowski mówi, że gdy umrze, nie mamy go żałować, bo jest nieśmiertelny dzięki swojej poezji.
No proszę, ona dalej gada z sensem.
- Jest to motyw "ars longa vita brevis", czyli "sztuka daje nieśmiertelność".
W tym momencie się uśmiechnęłam. Zrozumiałam, że tak naprawdę Isshi nadal żyje. Jego muzyka, jego teksty, to wszystko, co stworzył, wciąż istnieje i nikt nam tego nie odbierze. No chyba, że ACTA.
Tak samo, jeśli chodzi o całą Kagrrę,. Tak jak mówił Akiya, gdy ukazał mi się w bezsennej halucynacji ponad rok temu. Oni zawsze będą żyli w naszych sercach. Tylko my możemy ich stamtąd wygonić. A tego nie chcemy, więc będą tam jeszcze przez długi czas.
Subskrybuj:
Posty (Atom)