niedziela, 18 grudnia 2011

Zdechły dysk i "Otaku Christmas"

Zacznijmy od tego, że padł mi twardy dysk w laptopie (piszę z kompa Hany). Dlatego nie mogę zbyt często siedzieć na gg i straciłam wiele ważnych dla mnie rzeczy (typu różne notatki i oficjalną stronę Kagrry,, zeskanowaną milimetr po milimetrze oraz swoje zdjęcia, nie jrockowców). Jestem wnerwiona maksymalnie i mam ochotę iść gdzieś i drzeć się "DLACZEGO?!".

Druga sprawa to święta Otaku. U Lady Elizabeth w domu nasz klub urządził sobie otakowe święta. Było świetnie, rozdaliśmy prezenty, rozmawialiśmy bardziej o sobie niż o anime i mandze.
Wiecie, co kupił mi Danio? Kubek z FMA! Po prostu ja będę z niego teraz często piła, oj bardzo często.
Carmen, tak od siebie, dała mi przypinkę. Jak rozpakowałam ją, zrobiło mi się smutno. Zrozumiałam, że ostatnio tak strasznie zaniedbałam Akiyę, tak mało o nim mówię, że szok. Kiedyś potrafiłam godzinami wychwalać jego urodę, osobowość i talent. Teraz jest tego o wiele mniej. Teraz moje myśli kierują się ku temu, kto jest na przypince. Bezwolnie, odruchowo, bezwarunkowo. Przykład?
Gorące krzesła. Wszyscy dostawali pytania o anime, mandze, openingu, endingu, a ja chyba jako jedyna dostałam ich tylko kilka. Więcej było o mnie, o moje życie, o moje zachowanie, nawyki. I Reyline zadała mi pytanie "Gdybyś mogła zamknąć teraz oczy i znaleźć się w innym miejscu na świecie po ich otworzeniu, to gdzie byś była?". I wtedy przez jakąś sekundę zrobiłam rozeznanie, gdzie chcę jechać i gdzie iść i dotarło do mnie, że w jednym miejscu nie znajdę się nigdy. Odpowiedziałam więc zdecydowanym głosem : "Przed grobem Isshiego."
Impuls, zwykły impuls. Może to dlatego, że dzisiaj mija kolejny miesiąc? Może to właśnie dlatego?
Ale tak mi strasznie dziwnie, że mam przypinkę z Isshim, a z Akiyą nie. To jest takie... Smutne. Wiecie, dlaczego?
Bowiem to oznacza, że wszyscy myślą, iż to Isshi jest moim ulubionym muzykiem. A przecież tak nie jest.