poniedziałek, 14 grudnia 2015

"Inoran - artysta trzech pokoleń"

Ealin bardzo lubi Inorana i słucha go od kilku dobrych lat. Pokazała nam z Haną koncert, kiedy u niej byłyśmy w zeszłym roku.

Ealin to pierwsze pokolenie.

Kiedy byłam u Kann, pokazałam jej PV Inorana i występ live. A potem jakoś zabłądziłyśmy w jego teledyskach. I przypomniało mi się, jak mi się ten koncert podobał, a jesień sprawiła, że przepadłam w jego muzyce. Ino jest pocieszny.

Ja to drugie pokolenie.

Kiedy tydzień temu byłam u Babci na weekend, odkryłam, że mają YouTube w telewizorze. Włączyłam coś, co nie wystraszy Babci. Włączyłam Inorana.

Teledysk, potem występ...

Potem cały koncert.

Babcia była zachwycona! Stwierdziła, że bardzo fajna muzyka, a pan jest przystojny i ma ładne dłonie. Nawet widziała głębię w rzeczach, z których ja miałam raczej bekę. Inoran zasnął sobie na pianinie, ja w śmiech, a Babcia "No co? Pokazuje, jak człowiek umiera. O, widzisz, teraz się obudził. Ale tak spokojnie, a nie od razu rzępidruty. Tylko balladkę śpiewa". Jakoś to sprawiło, że się zamknęłam.

I ten moment, kiedy Ino się popłakał.

Inoran: *płacze* *zakrywa twarz dłońmi*
Adawinry: Adoptujmy go. Babciu, weź go adoptuj. Masz dziecko w jego wieku (w sensie moją Mamę).
Babcia: *chichot* Okej~

Babcia to trzecie pokolenie.

"Inoran - artysta trzech pokoleń", jak to powiedziała Hana.

wtorek, 13 października 2015

Omnomnom, żuję żelka

Nie zwracajcie uwagi na tytuł, po prostu jem żelki i no... XD

Chciałam zacząć od tego, że mieszkam sobie w milusim mieszkanku z Manahime. I dwiema współlokatorkami, które są sympatyczne, a jedna z nich jest otaku. \(^o^)/

Dojazdy są spoko, chociaż jedzie się długo i autobusy się spóźniają, bo po co jeździć punktualnie.

Obok mam Tesco, w którym jest wszystko. Nawet właśnie stoisko z żelkami!

Cud, miód i orzeszki.

Ogółem na studiach udało mi się zapisać na wszystko, co chciałam. Wykłady zapowiadają się spoko, miejmy nadzieję, że tak już zostanie. Na razie nie zauważyłam, by jakiś wykładowca był wredny czy coś.

Rozwijam się też w gotowaniu. Dzisiaj np. usmażyłam kurczaka i był bardzo dobry, chociaż trochę za ostry mi wyszedł i wypiłam do niego trzy szklanki soku. XD

Także no, muszę jeszcze parę rzeczy ogarnąć, ale na razie jest na pewno o wiele lepiej, niż w tamtym mieszkaniu. Pomińmy fakt, że przez tę masakryczną pogodę już zdążyłam się przeziębić w zeszłym tygodniu i nadal trochę pociągam nosem...

I odzyskałam równowagę psychiczną. Iława naprawdę mnie dołuje, a Poznań to mój dom. <3

poniedziałek, 7 września 2015

Rainy day...

Gapię się na tę przeklętą pogodę za oknem i mam ochotę wyjść na dwór, by zmoknąć.

Nie wiem, czemu, po prostu potrzebuję potańczyć w deszczu.

Irytuje mnie, kiedy osoba, którą kocham, woli towarzystwo swojego najlepszego przyjaciela i ma mnie gdzieś. Traktuje jak powietrze, bo tylko jemu może się wygadać, a ja jestem tą gorszą, tą, z którą można tylko... W zasadzie co można?

Chce mi się płakać przez takie traktowanie.

Słucham soundtracków z anime i gier, chyba się staczam. Albo uwsteczniam, nie wiem.

Ale przynajmniej "Aoishiro" nie wylosowało się w nocy, bo bym wyszła.

Chociaż przeżyłam noc przy "Kara no Kyoukai", może bym dała radę.

Za niedługo wracam do Poznania. I dobrze, Iława mnie chyba dołuje.

Będę mieszkać w nowym miejscu, lepszym. Mam nadzieję, że poznam tam kogoś ciekawego.

I może w końcu się odkocham. Powinnam to zrobić dawno temu.

niedziela, 30 sierpnia 2015

Recenzja "Ginga no oto" Alice Nine

Jeśli Alice Nine zwiało z PSC i narobiło sobie tyle szkód tylko po to, by wydać tę płytę, którą przed chwilą przesłuchałam, to ja nie rozumiem, o co tyle zachodu. Żadnej rewolucji, powiem więcej - przy "Alphie", "Supernovej" czy "9" to nawet nie stało. Bliżej jest tej płycie do "Gemini", niż do jakiegokolwiek innego wydawnictwa Alisu. Ostatni raz wynudziłam się tak chyba przy "Gangsta" Sadie. Jedyne, co mi ta płyta dała, to znak, że dobrze zrobiłam, zrzucając Alisu z trzeciego miejsca i wrzucając tam DIV.
Ta płyta absolutnie nic nowego nie wnosi.
To nie jest "Dystopia" THE KIDDIE, która to płyta przyprawiła mnie o dreszcze i zmarznięcie dłoni z emocji.
To nie jest "Secret" Daivu, które jest kolejną perełką w małym dorobku tego młodego zespołu.
To jest po prostu kolejne wydawnictwo Alisu, gdzie nie wiem, co się dzieje.
PV do "Phoenix" to dno. Shou w masce, którą nie wiadomo po cholerę założył na swoją piękną twarz, jakieś komputerowe efekty z księżyca i super ekstra masakryczny feniks, który porusza się jak gif zrobiony na lekcji informatyki przez gimnazjalistę.
PV do "Spiegel" jest świetne, ale jak przesłuchałam ten utwór bez obrazka, to nie ma w nim nic, nic nowego, taka o sobie pioseneczka.
Potem jest "Doukeshi". Ten utwór to darcie ryja połączone z elektroniką.
W "Ryuseigun" mamy odgrzewane kotlety z "+-", bardzo dobrej piosenki zresztą.
Potem jest "Freesia no sakubasho", która RATUJE HONOR TEJ PŁYTY, ale i tak to nie jest coś, co bym serduszknęła.
"Judan" to odgrzewana "Tsubasa".
A całość kończy instrumental "Pray". Jak zazwyczaj lubię instrumentale, to tego nie zdzierżyłam w ogóle.
Także no. Człowiek oczekiwał rewolucji, bardziej visualowego, rockowego grania, a dostał dużo elektroniki, popu i trochę darcia ryja i rapsów.
A teraz wybaczcie, idę szukać dobrej kryjówki przed Numberami, które mnie chyba zjedzą za tę recenzję. XD

piątek, 28 sierpnia 2015

"Amaranto" - czyli mała wampirzyca ze skrzydłami anioła

Kilka słów na temat

"Amaranto" nie jest grą długą, ani starą. Przeszłam ją w dwa dni i to tylko dlatego, że zaczęłam grać późno i nie zdążyłam dokończyć jednej ścieżki, zanim nie zachciało mi się spać. To taka nowelka na dwa wieczory.

Fabuła

Post apokaliptyczna rzeczywistość. Na ulicach same kobiety, faceta przez całą opowieść widzimy aż jednego. A raczej nie widzimy, bo nawet go nie narysowali. Miasta nazywane są sektami. W Queenkreuz, czyli sekcie, w której dzieje się akcja, rządzi Queen. Queen jest zła i każdy próbuje ją zdetronizować. A najlepiej nie ruszać się z domu bez broni. Na dokładkę coraz częściej dochodzi do makabrycznych zbrodni, których najprawdopodobniej dopuszcza się wampir...
Główną bohaterką jest Mio, która chodzi do szkoły i mieszka ze swoją przyjaciółką Shizuku. Mio jest wybuchowa, zadziorna i złośliwa, często też lekkomyślna. W przeciwieństwie do niej Shizu to oaza spokoju, nieśmiała dziewczynka stojąca w cieniu przyjaciółki. Nie bez powodu są nazywane przez kolegów ze szkoły Akuma-chan i Tenshi-chan ("Diabliczka" i "Anieliczka", przekładając to na polski).
Ich dobrą koleżanką jest Yuuki, znajoma z równoległej klasy. Yuuki ma charakter zbliżony do Mishy z "Katawa Shoujo". Jest tak samo pozytywnie nastawiona do świata jak ona i ma ubaw ze wszystkiego. No chyba, że chodzi o zbrodnie dokonywane w mieście.
Mio i Shizuku postanawiają sprawdzić, czy zabójca rzeczywiście jest wampirem. Idą nocą na miasto. Wchodzą do opuszczonego biurowca. Na zniszczonym piątym piętrze spotykają Dziewczynkę w Bieli - wampirzycę, która miała być tylko plotką. Ale nie jest. Widzą, jak zabija swoją ofiarę. Walczą z nią. Pojawia się Queen. Mio i Shizuku uciekają. Shizuku opuszcza dzień szkoły. Później idzie na miasto, przez co wpada na złą kobietę, która chyba próbuje ją... Skrzywdzić, tak to ujmijmy. Ratuje ją Ayaka - kobieta z innej sekty. Później Mio ma sen, w którym Azoth zabija Shizuku.
W skrócie, bo tutaj drogi się rozchodzą, Ayaka jest szefem organizacji, która ma na celu pokonać Queen i powstrzymać Azoth przed zniszczeniem świata. Pomagają jej w tym Maki i Yuuki, a także Mio i Shizuku w późniejszych wydarzeniach. Oprócz tego pojawia się Ria - niegdyś podwładna Queen, pokojówka Queen - Nero, która potrafi hipnotyzować oraz nieśmiertelne służki Queen - Troy, Anne i Thue. Teraz przejdźmy do ścieżek.

Ścieżka Azoth
Ocena: ★★★★
Zaprzyjaźnijmy się z małą wampirzycą...
Opis ścieżki: Mio, walcząc z Azoth we śnie, stwierdza, że musi ją pokonać. Kiedy się budzi, Shizuku mówi jej, że wołała ją przez sen. Idą do szkoły. Po szkole Yuuki zaprowadza je do restauracji. Spotykają Ayakę i Maki. Rozmawiają z nimi na temat Azoth. Mio stwierdza, że nie wie, co myśleć o Azoth. Maki ma odprowadzić Mio i Shizuku do domu. Przez przypadek wpadają na Azoth. Mio i Shizuku kłócą się. Widzi to Ria. Shizuku ucieka i goni Azoth. Mio jest świadkiem walki Rii i ludzi, którzy mają do niej pretensje o zabicie ich towarzyszki. Później rozmawiają o Azoth. Tymczasem Shizuku mówi Azoth, że chce się z nią zaprzyjaźnić. Azoth nazywa ją szaloną. Znajduje je Nero. Tymczasem Ayaka natrafia na rozmawiające Mio i Rię. Odciąga Mio od Rii i mówi jej, że Azoth należy zabić. Mio odmawia. Shizuku spotyka Nero, która za rozkazem Queen, hipnotyzuje ją i zaprowadza do jej rezydencji. Mio ucieka z lekcji i spotyka na łące Azoth. Kiedy wraca do domu, Shizuku tam na nią czeka. Zaprowadza ją na łąkę i próbuje zabić. Dopada je Triada, czyli nieśmiertelne służki Queen - Anne, Thue i Troy. Mio i Shizuku wracają do domu. Mio oznajmia Shizuku, że pragnie uratować Azoth. Proszą o pomoc Rię. Ta się zgadza. Azoth wspomina, jak spotkała Queen, jak zginęła i jak dostała nowe życie. Zarówno organizacja Ateista, jak i Ria, Mio, Shizuku i ludzie, których zgarnęła Ria, idą rozprawić się z Queen. Podczas walki, Shizuku i Mio zostają ciężko ranne. Azoth próbuje uratować Mio.
Bad ending: Mio nie rozpoznaje głosu Azoth. Umiera, a ta powoduje apokalipsę.
Good ending: Mio rozpoznaje głos Azoth. Zabija Queen. Shizuku umiera. Azoth zajmuje miejsce Shizuku. Wszystko wraca do normy.
Rola Mio: Uber seme.
Moje zdanie: Azoth jest przeuroczą dziewczynką zamkniętą w ciele wampirzycy. W sumie nie wiem, ile ma lat, najprawdopodobniej jest dorosła. Na każdej ścieżce mi jej potwornie żal. Kocham Azoth i kocham Shizuku. To jedyna ścieżka, gdzie Azoth nie ginie. Ale oczywiście musieli zabić Shizu. Sens? Żaden.

Ścieżka Ayaki
Ocena: ★★★★★
Znam cię od dwóch dni? Nieważne, kocham cię nad życie.
Opis ścieżki: Mio, walcząc z Azoth we śnie, stwierdza, że musi kogoś chronić. Kiedy się budzi, Shizuku mówi jej, że wołała ją przez sen. Idą do szkoły. Po szkole Yuuki zaprowadza je do restauracji. Spotykają Ayakę i Maki. Rozmawiają z nimi na temat Azoth. Mio stwierdza, że Azoth należy zabić. Maki ma odprowadzić Mio i Shizuku do domu. Przez przypadek wpadają na Azoth. Mio i Shizuku kłócą się. Widzi to Ria. Shizuku ucieka i goni Azoth. Mio jest świadkiem walki Rii i ludzi, którzy mają do niej pretensje o zabicie ich towarzyszki. Później rozmawiają o Azoth. Tymczasem Shizuku mówi Azoth, że chce się z nią zaprzyjaźnić. Azoth nazywa ją szaloną. Znajduje je Nero. Tymczasem Ayaka natrafia na rozmawiające Mio i Rię. Odciąga Mio od Rii. Mio mówi Ayace, że chce pokonać Azoth i wobec tego prosi ją o dołączenie jej do Ateisty. Shizuku spotyka Nero, która za rozkazem Queen, hipnotyzuje ją i zaprowadza do jej rezydencji. Mio idzie rano do Ayaki. Potem ucieka z lekcji i wraca do domu. Shizuku tam na nią czeka. Zaprowadza ją na łąkę i próbuje zabić. Dopada je Triada, czyli nieśmiertelne służki Queen - Anne, Thue i Troy. Mio i Shizuku wracają do domu. Mio idzie do Ayaki. Po raz drugi prosi ją, by mogła dołączyć do Ateisty. Ayaka opowiada jej, że to Ria zabiła jej rodziców. Po spotkaniu z resztą organizacji, Mio zabiera Ayakę do kościoła. Ayaka nazywa to randką i całuje Mio. Następnego dnia Ateista idzie rozprawić się z Queen. Nero hipnotyzuje Mio, która próbuje udusić Ayakę i poważnie ją rani. Mio ucieka przez okno. Ayaka zabija Queen i Azoth. Potem wraca do Mio i po raz kolejny wyznaje jej miłość.
Rola Mio: Uber uke.
Moje zdanie: Tego... Ayaka przykleja się do Mio jak rzep. Jest zbyt pewna siebie, w kółko powtarza, że kocha Mio. Ogółem trochę przekoloryzowana postać. Dostała dwie gwiazdki, bo tutaj Shizuku nie umiera. Tyle. Ale lubię arty z ich ścieżki, są ładne.

Ścieżka Rii
Ocena: ★★★★★
Ucieknijmy daleko od długoletniej przyjaciółki z nowo poznaną miłością życia...
Opis ścieżki: Mio, walcząc z Azoth we śnie, stwierdza, że musi kogoś chronić. Kiedy się budzi, Shizuku mówi jej, że wołała ją przez sen. Idą do szkoły. Po szkole Yuuki zaprowadza je do restauracji. Spotykają Ayakę i Maki. Rozmawiają z nimi na temat Azoth. Mio stwierdza, że Azoth należy zabić. Maki ma odprowadzić Mio i Shizuku do domu. Przez przypadek wpadają na Azoth. Mio i Shizuku kłócą się. Widzi to Ria. Shizuku ucieka i goni Azoth. Mio jest świadkiem walki Rii i ludzi, którzy mają do niej pretensje o zabicie ich towarzyszki. Pomaga jej. Później rozmawiają o Azoth. Prosi ją, by jej to opowiedziała, bo chce chronić sektę, w której mieszka. Tymczasem Shizuku mówi Azoth, że chce się z nią zaprzyjaźnić. Azoth nazywa ją szaloną. Znajduje je Nero. Tymczasem Ayaka natrafia na rozmawiające Mio i Rię. Odciąga Mio od Rii. Mio z nią o Rii. Shizuku spotyka Nero, która za rozkazem Queen, hipnotyzuje ją i zaprowadza do jej rezydencji. Mio ucieka z lekcji i wraca do domu. Shizuku tam na nią czeka. Zaprowadza ją na łąkę i próbuje zabić. Dopada je Triada, czyli nieśmiertelne służki Queen - Anne, Thue i Troy. Mio i Shizuku wracają do domu. Mio idzie szukać Rii. Prosi ją o pomoc w pokonaniu Azoth. Ta się zgadza. Wyjawia jej, że była podwładną Queen razem ze swoją siostrą bliźniaczką, Maną. Uciekła od niej, ponieważ Queen obwiniała Manę o śmierć Azoth. Mio dołącza do organizacji Ateista. Ria godzi się z Ayaką, ponieważ okazuje się, że to nie ona zabiła jej rodziców, tylko Mana. Mio idzie z Rią do opuszczonego budynku. Rozmawiają. Następnego dnia Ateista idzie rozprawić się z Queen. Azoth aktywuje swoją moc i zabija Queen. Mio pokonuje Azoth i odchodzi z sekty razem z Rią.
Rola Mio: Uke.
Moje zdanie: Ria to bohaterka z jajami. Lepiej jej nie podpadać. Jednak opiekuje się Mio, odmawia nawet walki z Troy, którą uczyła. W końcu ją pokonuje, ale robi to z przymusu. Zabiera Mio ze sobą w podróż... No właśnie. Wszystko fajnie, ale dlaczego Mio odeszła z sekty? Nie podoba mi się to, że zostawiła wszystkich przyjaciół dla dziewczyny, którą dopiero co poznała.

Ścieżka Shizuku
Ocena: ★★★★
Chroniąc tych, na których nam zależy, możemy sprawić, że z sadzonki przyjaźni wyrośnie kwiat miłości.
Opis ścieżki: Mio, walcząc z Azoth we śnie, stwierdza, że musi kogoś chronić. Kiedy się budzi, Shizuku mówi jej, że wołała ją przez sen. Idą do szkoły. Po szkole Yuuki zaprowadza je do restauracji. Spotykają Ayakę i Maki. Rozmawiają z nimi na temat Azoth. Mio stwierdza, że Azoth należy zabić. Maki ma odprowadzić Mio i Shizuku do domu. Przez przypadek wpadają na Azoth. Mio i Shizuku kłócą się. Widzi to Ria. Shizuku ucieka i goni Azoth. Mio jest świadkiem walki Rii i ludzi, którzy mają do niej pretensje o zabicie ich towarzyszki. Później rozmawiają o Azoth. Tymczasem Shizuku mówi Azoth, że chce się z nią zaprzyjaźnić. Azoth nazywa ją szaloną. Znajduje je Nero. Tymczasem Ayaka natrafia na rozmawiające Mio i Rię. Odciąga Mio od Rii i mówi jej, że Azoth należy zabić. Mio odmawia. Shizuku spotyka Nero, która za rozkazem Queen, hipnotyzuje ją i zaprowadza do jej rezydencji. Mio idzie rano do Ayaki. Potem ucieka z lekcji i wraca do domu. Shizuku tam na nią czeka. Zaprowadza ją na łąkę i próbuje zabić. Dopada je Triada, czyli nieśmiertelne służki Queen - Anne, Thue i Troy. Mio i Shizuku wracają do domu. Mio przypomina sobie, jak spotkała po raz pierwszy Shizuku, która uciekła ze swojej sekty z powodu prześladowań (mieszkańcy mieli ciemne oczy i włosy, a ona ma niebieskie, więc uznali to za zły omen). Shizuku wyznaje Mio miłość. Ta ją całuje. Mio i Shizuku proszą o pomoc Rię. Ta się zgadza. Mio chce odwieść Shizuku od uczestnictwa w misji, ale jej się to nie udaje. Zarówno organizacja Ateista, jak i Ria, Mio, Shizuku i ludzie, których zgarnęła Ria, idą rozprawić się z Queen. Nero znowu hipnotyzuje Shizuku, by ta zabiła Mio.
Bad ending: Mio ucieka. Shizuku ją dogania i zabija.
Good ending: Mio ubiega Shizuku. Azoth buntuje się i ożywia Shizuku, po czym poświęca się, zabijając wszystkich antagonistów. Mio i Shizuku wracają do domu. Potem idą na łąkę. Shizuku pyta, czy Azoth trafiła do świata, do którego chciała trafić. Mio odpowiada, że tak. Osobiście urzekł mnie ten dialog:
- W jakim świecie chciałabyś żyć?
- W tym, z tobą.
Rola Mio: Seme.
Moje zdanie: Uwielbiam tę ścieżkę. Chyba jako jedyna ma dla mnie sens. Z resztą dziewcząt Mio zna się od kilku dni i od razu wielka miłość. Shizuku zna od dziesięciu lat. Jedyne, co mnie tutaj razi, to znowu martwa Azoth. Chciałabym, by obie przeżyły, w sensie Shizuku i Azoth, ale niestety to nie jest możliwe. Shizuku jest cicha, spokojna, ale jak trzeba, to potrafi wziąć się w garść. Potrafiła zobaczyć dobro w Azoth, czego reszta nie umiała. Kocham sposób, w jaki Mio się nią opiekuje, jak jej chroni za wszelką cenę. Tyle na temat.


Kilka słów na zakończenie

Mam nadzieję, że was nie zanudziłam. Następna w kolejności do recenzji jest, według mnie, najlepsza Visual Novel, która kiedykolwiek ujrzała światło dzienne. Jeśli chcecie spędzić miło dwa wieczory, zapraszam do zagrania w "Amaranto". To tyle, dziękuję za uwagę.
Ps. Ciekawostka - powstał dodatek do "Amaranto" nazwany "Amaranto Fine", który opowiada ścieżkę Fine. Jest on jednak tylko po japońsku i po obrazkach zorientowałam się jedynie, że to Nero była w nim główną antagonistką, Queen przeszła ekspiację, a Azoth umarła, ale nie wiem, z jakiego powodu. Chyba Nero ją zabiła. Przy czym samoistnie wygenerowały się shipy Mio&Shizuku, Maki&Ayaka i Ria&Troy.

środa, 8 lipca 2015

NFZ, czyli jak wkurzyć Adawinry

Boli mnie od rana nerka. W pewnym momencie bolała mnie w takim stopniu, że rodzice i Rei zawieźli mnie do szpitala.

Najpierw przez 15 minut nikt do mnie nie przychodził. Leżałam sama na oddziale ratunkowym i patrzyłam w sufit, płacząc z bólu. Jak przyszedł lekarz, myślałam, że będzie dobrze. Nie było.

Lekarz: Co boli?
Ja: *pokazuje na nerkę* Tu.
Lekarz: Długo?
Ja: Tak.
Lekarz: Brała pani leki?
Ja: Tak.
Lekarz: Jakie?
Ja: Ibum.
Lekarz: Jaka dawka?
Ja: Jedną tabletkę?
Lekarz: Ale ile było w tej dawce [wstaw nazwę jakiegoś dziwnego składnika, którego przeciętny Kowalski nigdy nie widział na oczy].
Ja: Nie wiem.
Lekarz: Była pani u lekarza?
Ja: Nie.
Lekarz: Dlaczego?
Ja: ...przyjechałam tutaj.
Lekarz: Ale proszę pani, my się nie zajmujemy tutaj takimi rzeczami. My ratujemy zdrowie i życie w przypadku zatrzymania krążenia albo funkcji oddechowych, a nie, że kogoś coś boli.
Ja: Rodzice mnie tu przywieźli.
Lekarz: Rodzice? Ale przecież pani jest pełnoletnia. Czy pani jest taka nieodpowiedzialna, że rodzice muszą panią przywozić? To pani za siebie decyduje, a zabieranie czasu lekarzom na tym oddziale, bo panią coś boli, jest czystą nieodpowiedzialnością.
Ja: *zaczyna płakać, bo nerwy i boli jak cholera*
Lekarz: Niech się pani nie maże jak trzyletnie dziecko. Bądźmy poważni i dorośli. Czym mogę pani służyć?
Ja: Słucham?
Lekarz: Czym mogę służyć? Bo panią tylko coś boli. Więc to ja słucham. Bo ja nie wiem, co mam robić.
Ja: Nie wie pan?
Lekarz: Nie.
Ja: To ja idę do domu. *wstaje* *wychodzi*
Wszyscy: *totalna olewka* *powinni ją zatrzymać, ale po co*
Pielęgniarka: *wybiega za nią z dowodem*
Ja: *bierze dowód* *idzie pieszo do domu* *dzwoni do Mamy z telefonu babki siedzącej na ławce i jedzącej wiśnie*
Rodzice: *przyjeżdżają wielce zdziwieni, bo nikt ich nie poinformował, że wyszła*

A jak Tata poszedł ich opierdolić, to lekarz się wszystkiego wyparł i stwierdził, że nie chciałam się poddać badaniu i nie odpowiadałam na pytania. :)

Jutro idę do pediatry. Tam nikt się nie będzie mnie czepiał, że płaczę.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

"Tsukihime" - czyli wampiry i inne demony

Kilka słów na temat

"Tsukihime" to dosyć stara gra, bodajże z 2000 roku, na której podstawie w 2003 roku nakręcono anime pt. "Shingetsutan Tsukihime". Jako, że anime znajduje się na mojej bardzo krótkiej, bo zawierającej tylko trzy tytuły, liście tych, które warto obejrzeć, postanowiłam w nią zagrać.

Fabuła

Głównym bohaterem jest Shiki Tohno. Po wypadku, któremu uległ osiem lat przed rozpoczęciem fabuły, trafia pod opiekę wujostwa. Przez cały ten czas żyje w rozłące ze swoim ojcem i siostrą oraz nie pamięta praktycznie nic z czasów sprzed incydentu. Co gorsza, bez specjalnych okularów widzi linie śmierci - jeśli przetnie się wzdłuż nich jakiś przedmiot, lub żyjącą istotę, po prostu cokolwiek, ten ktoś umrze, to coś rozpadnie się, przestanie istnieć. Okulary dała mu tajemnicza kobieta, która samą siebie nazywa Czarodziejką. Na domiar złego chłopak od tamtego czasu cierpi na chroniczną anemię.
Pewnego dnia Akiha, czyli jego siostra właśnie, powiadamia go, że ich ojciec zmarł i że on ma wracać do rezydencji Tohno. Po krótkim czasie Shiki przenosi się tam i spotyka Akihę oraz dwie pokojówki - Hisui i Kohaku, które są siostrami bliźniaczkami. W szkole poznaje nową uczennicę - cudzoziemkę o imieniu Ciel. Jego najlepszym przyjacielem jest Arihiko Inui, który jest buntownikiem, biega w rozpiętej koszuli i ma kolczyk w uchu.
W mieście zaczyna dochodzić do przerażających zbrodni. Morderca zabija swoje ofiary, które potem zostają znalezione kompletnie pozbawione krwi.
I tutaj historia, zależnie od wyboru, rozmywa się. W jednej wersji (ścieżki Arcueid i Ciel) Shiki spotyka tajemniczą, blondwłosą dziewczynę i odzywa się w nim instynkt morderczy, którego nie potrafi powstrzymać. Zabija ją, tnąc jej ciało wzdłuż linii śmierci na siedemnaście kawałków. W drugiej wersji (ścieżki Akihy, Hisui i Kohaku) odnajduje swoją zaginioną koleżankę z klasy i to ją zabija, bo okazuje się ona być wampirzycą. Jedynym wspólnym punktem jest to, że dowiadujemy się o przeszłości Shikiego i o tym, kim kto tak naprawdę jest.
Uwaga, teraz będą bardzo ciężkie spoilery. Tamte to tylko takie lekkie z początku historii. Jeśli chcecie sami zagrać w "Tsukihime" albo obejrzeć anime, natychmiast przestańcie czytać!
Jako, że nie będzie mi się chciało tego opisywać pięć razy, opiszę to tutaj. Są to właśnie punkty wspólne, które spajają wszystkie ścieżki w jedną. Zależnie od ścieżki jednak niektóre nie zostają podane, ale to nie ma znaczenia.
Shiki tak naprawdę nazywa się Shiki Nanaya. Jego ród został wymordowany przez ród Tohno, a Makihisa adoptował go, bo miał tak samo na imię, jak jego syn. SHIKI jednak był idealnym przykładem małego psychopaty. Chciał zabić Akihę, ale Shiki ją osłonił. To właśnie był ten wypadek, któremu uległ nasz bohater osiem lat temu. SHIKI został zamordowany przez ojca, ale okazało się, że jest nieśmiertelny - przez swoją zmąconą genami demonów krew każdy z rodu Tohno odznaczał się inną właściwością. Został więc uwięziony, ale Akiha go uwolniła. SHIKI uciekł, a jego umysł powoli zaczynał przejmować Lore - zły wampir, który się w nim reinkarnował. Zależnie od ścieżki, Lore całkowicie przejął ciało SHIKIego lub tylko częściowo go opętał.
Teraz Akiha. No cóż, siostra naszego głównego bohatera również ma moc. Gdy jej używa, jej włosy stają się czerwone i może je kontrolować oraz niszczyć nimi wszystko wokół. Poza tym, oddała ona pół życia Shikiemu i przez to potrzebuje więcej energii, a tę daje ludzka krew. Dlatego właśnie pije ona krew swojej pokojówki, Kohaku.
Jak już jesteśmy przy Kohaku... Jest ona synchronizerem (mam nadzieję, że dobrze zapamiętałam polską nazwę, bo OpenOffice mi to podkreśla i czuję się zagubiona). Tak samo zresztą, jak jej siostra. To oznacza, że może oddawać swoją energię innej osobie. Najłatwiej jest to zrobić przez napicie się krwi, jak to czyni Akiha, oraz... seks. I tę drugą opcję praktykował Makihisa. Brutalnie wykorzystywał małą dziewczynkę, która nie mogła wychodzić na dwór, by bawić się z rodzeństwem Tohno i Hisui, tylko siedziała zamknięta w pokoju. Gdy Hisui i Akiha dowiedziały się o tym, przeraziły się. Hisui zamknęła się w sobie, stała się oziębła i oschła. Kohaku postanowiła wtedy, że będzie udawać dawną ją. W taki sposób bliźniaczki niejako zamieniły się osobowościami i dlatego Shiki później je pomylił.
Za to Ciel jest poprzednim wcieleniem Lore. Została jednak ożywiona przez członków organizacji podlegającej Kościołowi katolickiemu. Może umrzeć tylko wtedy, kiedy Lore zginie na dobre. Wtedy właśnie zacznie z powrotem się starzeć.
No i Arcueid. Jest ona wampirzą księżniczką, która przez Lore złamała zakaz picia ludzkiej krwi. Od tamtej pory się mści, budząc się ze snu za każdym razem, gdy Lore znów zaczyna grasować i zabija go.
To chyba tyle o tajemnicach bohaterów. Przejdźmy do opisów ścieżek.

Ścieżka Akihy
Ocena: ★★★★★
Nie jesteś moją siostrą? Okej, to mogę cię przelecieć.
Opis ścieżki: Akiha przenosi się do szkoły Shikiego. Od pierwszego spotkania widać, że nie lubią się z Ciel. Shiki myśli, że to Akiha jest wampirem i idzie do jej pokoju. Widzi nieprzytomną Akihę i SHIKIego. SHIKI mówi mu, że przyszedł zabrać Akihę, by była razem z nim i wyjawia mu prawdę o jego pochodzeniu. Akiha odzyskuje przytomność i mówi SHIKIemu, że już nie jest jej bratem i że teraz to Shiki nim jest. SHIKI próbuje zabić Shikiego, ale Akiha go osłania. Shiki rani ciężko SHIKIego. Później Shiki rozmawia z Akihą o tym, co się stało. Akiha mówi mu, że wiedziała, iż nie jest jej prawdziwym bratem, ale chciała z nim spędzać więcej czasu. Shiki wyznaje jej miłość, całują się i kochają się namiętnie na podłodze. Fuj. SHIKI porywa Akihę. Gdy Shiki ją odnajduje, odkrywa, że SHIKI ją zgwałcił, przez co Akiha zamieniła się w bezmyślne, krwiopijne stworzenie. Shiki walczy z SHIKIm, osłabia go poważnie, ale waha się, czy go zabić. SHIKI ucieka, ale zostaje zabity przez bezwolną Akihę.
True ending: Shiki oddaje połowę życia, którą podarowała mu Akiha i umiera. Akiha odzyskuje zdrowy rozsądek. Żyje normalnie, wraca do starej szkoły. Pewnego dnia znajduje nóż Shikiego i zaczyna wierzyć, że może on gdzieś żyć.
Neutral ending: Shiki nie oddaje połowy życia, którą podarowała mu Akiha. Pozwala jej żyć jako demon i przetrzymuje ją w opuszczonym pokoju. Poi ją swoją krwią, by nikogo nie zabiła i wciąż ma nadzieję, że kiedyś wróci do normy.
Moje zdanie: Dno. Nie dość, że rozwala mnie podejście Shikiego do całej sytuacji, to jeszcze Akiha z poważnej i opanowanej kobiety staje się rozmemłaną, ciepłą kluchą, która co chwilę ryczy. Co mam na myśli, mówiąc o podejściu? Okazuje się, że jesteście adoptowani i wasza siostra nie jest waszą prawdziwą siostrą. I nagle jesteście w stanie tak po prostu ją przelecieć. Tak, na pewno. Bardzo mądre. No i nie ma good endingu, choć na tej ścieżce to chyba plus. Serio, to jest zło ostateczne.

Ścieżka Kohaku
Ocena: ★★★★★
Nigdy nie krzywdź dzieci za błędy rodziców.
Opis ścieżki: Podczas imprezy powitalnej Shiki wychodzi na dwór, by trochę ochłonąć. Kohaku mówi mu, że w domu Tohno znajdzie tylko cierpienie. Hisui wyjawia Shikiemu, że to Kohaku dała mu wstążkę, gdy byli mali. Akiha i Kohaku zabijają SHIKIego. Jednak Lore opętuje ją i dlatego Akiha powoli popada w obłęd. Kohaku wyjaśnia Shikiemu sytuację. Shiki wyznaje jej miłość i oddaje jej wstążkę. Kohaku płacze, postanawia zaprzestać zemsty na rodzinie Tohno i uprawia z Shikim seks. Idą razem powstrzymać Akihę. Akiha mówi Shikiemu, że jest on dla Kohaku tylko pionkiem w grze, ale Shiki odpiera te zarzuty. Oznajmia siostrze, że kocha Kohaku, na co ta ją zabija, a potem próbuje zabić też jego.
True ending: Kohaku zjawia się z odsieczą. Okazuje się, że Akiha tylko ją zraniła. Kohaku wybacza rodzinie Tohno krzywdy i jedzie z Shikim do lasu Nanaya.
Moje zdanie: Jedna wielka schiza. Na tej ścieżce chyba tylko Hisui pozostaje normalna. Aczkolwiek podobała mi się. Chociaż fakt, że to Akiha zwariowała, niezbyt mi pasował. W końcu to moja ulubiona bohaterka. Kiedy oczywiście nie migdali się z własnym bratem.

Ścieżka Ciel
Ocena: ★★★★★
Nigdy nie poddawaj się w zrealizowaniu celu, czymkolwiek on jest.
Opis ścieżki: Z pomocą Ciel, Shiki pokonuje SHIKIego. Jednak Lore opętuje jego. Gdy wymyka się spod kontroli, gwałci i poważnie rani Kohaku. Shiki ucieka i mówi Ciel, co się stało. Ciel oznajmia, że wszystko, co dotąd przeszli, to była tylko gra aktorska. Jednak kiedy już ma go zabić, waha się i w końcu upada na kolana i zaczyna płakać, bo tak naprawdę Shikiego kocha. Później idą do jej domu i Ciel próbuje uspokoić go za pomocą seksu. Jednak to nie pomaga i Shiki ucieka. Spotyka Arcueid, która chce go zabić. Obwinia Ciel za to, że Shiki jest teraz w takim stanie. Pragnie od Shikiego, by był jej posłuszny.
True ending: Shiki mówi Arcueid, że jej nie kocha. Atakuje ją, Arcueid grozi mu, że go zabije. Ciel ochrania go, ale szybko przegrywa. Shiki pokonuje Arcueid, która ucieka. Tohno zabija Lore, jak również swoje wspomnienia z czasów dzieciństwa na zawsze. Shiki budzi się i widzi zapłakaną Ciel. Ciało Ciel odzyskuje normalną strukturę. Może się starzeć.
Good ending: Shiki mówi Arcueid, że ją kocha. Ona całuje go i pozwala mu wypić trochę jej krwi, dzięki czemu to Shiki przejmuje kontrolę nad ciałem. Ciel przybywa i zaczyna się kłócić z Arcueid, jak zabić Lore. Shiki sam go zabija. Ciało Ciel odzyskuje normalną strukturę. Może się starzeć. Po tym Arcueid i Ciel dzielą się Shikim, więc Tohno ma... harem.
Moje zdanie: Dobra ścieżka, chociaż trochę za bardzo przegadana. Przynajmniej dowiadujemy się, że Ciel ma naprawdę na imię Elesia. Ładne imię. Tylko czemu w good endingu jest jakiś harem? I o co chodzi w true endingu? Tak, endingi to dla mnie zagadka. No cóż.

Ścieżka Hisui
Ocena: ★★★★
Ukrywanie uczuć jest bez sensu, kiedyś na pewno wszystko wyjdzie na jaw.
Opis ścieżki: Podczas imprezy powitalnej dla Shikiego, Hisui upija się i zasypia. Shiki niesie ją do swojego pokoju i wspomina, że pierwszą osobą, która powitała go w domu Tohno, była wesoła dziewczynka, która przekonała go do wyjścia na dwór. Kiedy się budzi, Hisui śpi obok, ale nic między nimi nie zaszło. Shiki daje jej wstążkę, wciąż wierząc, że to ona jest tą, która mu ją podarowała. Hisui coraz bardziej się otwiera. Okazuje się, że jest miłą, kochającą, emocjonalną dziewczyną. Przychodzi do pokoju Shikiego i wyjawia mu, że to Kohaku jest tą, do której należy wstążka. Wyznają sobie miłość i Hisui proponuje Shikiemu, by się z nią przespał, aby zregenerować siły przed walką z SHIKIm. Akiha i Kohaku bowiem poszły go zabić. Shiki zgadza się na to. Hisui wyjawia Shikiemu, że jest adoptowany w dosyć zabawny sposób - naprowadza go, nie mówiąc mu tego wprost, aż w końcu Shiki sam pyta, czy to on jest tym dzieckiem z rodu Nanaya. Na co Hisui odpowiada mu, że owszem. Wtedy idą do szkoły i Shiki ma do wyboru, czy zawołać Akihę czy Kohaku.
True ending: Shiki woła Akihę. Ta osłania Kohaku własnym ciałem i ginie. Shiki zabija SHIKIego. Kilka dni później Kohaku wyjawia Shikiemu, że to wszystko było przez nią zaplanowane. Za krzywdy, które jej wyrządzono, zemściła się na rodzinie Tohno. Jednak teraz obwinia się za to. Popełnia samobójstwo, dźgając się w serce nożem. Shiki nie zdąża jej powstrzymać. Shiki i Hisui wyjeżdżają na wakacje. Hisui wypuszcza wstążkę Kohaku do nieba, by wróciła do prawowitej właścicielki. Mimo wszystko, Hisui powraca do dawnej siebie i znów staje się radosną dziewczyną.
Good ending: Shiki woła Kohaku. Akiha osłania Kohaku własnym ciałem, ale zostaje tylko ranna. Shiki zabija SHIKIego. Kilka dni później Kohaku wyjawia Shikiemu, że to wszystko było przez nią zaplanowane. Za krzywdy, które jej wyrządzono, zemściła się na rodzinie Tohno. Zjawia się Hisui. Mówi Shikiemu, że to nieprawda. Że Kohaku kłamie i tak naprawdę kocha ich wszystkich. Kohaku wypija truciznę, próbując się zabić. Shiki przecina linie trucizny, ratując ją, ale Kohaku i tak zapada w śpiączkę. Później budzi się, ale ma kompletną amnezję. Jako, że stwierdza, iż imię Kohaku jej się nie podoba, Shiki nazywa ją Nanaya. W drodze ze szpitala, Hisui zabiera Shikiego do swojego ulubionego miejsca na mieście. Hisui powraca do dawnej siebie i znów staje się radosną dziewczyną.
Moje zdanie: Ta ścieżka jest po prostu świetna. Uważam, że na jej podstawie również powinno powstać anime, tak jak na podstawie ścieżki Arcueid. Pokazuje nam ona bowiem zupełnie inne oblicze Hisui - na każdej ścieżce zamknięta w sobie dziewczyna tutaj otwiera się przed Shikim. Dzięki tej ścieżce doceniłam ją bardziej. Paradoksalnie, również Kohaku bardziej polubiłam. W sumie chyba nie ma w "Tsukihime" postaci, której nie lubię. Poza antagonistami i Satsuki Yumizuką. Aczkolwiek jest jedna wada tej ścieżki - true ending. Po pierwsze, zabili tam moją ukochaną bohaterkę, czyli Akihę. Po drugie, zginęła tam również Kohaku. I jeszcze ta scena z wypuszczeniem wstążki... Ten true end boli. T_T

Ścieżka Arcueid
Ocena: ★★★★★
Każda księżniczka potrzebuje swojego księcia. Nawet, jeśli jest wampirzycą, a on widzi śmierć.
Opis ścieżki: Następnego dnia po zabiciu tajemniczej blondwłosej dziewczyny, Shiki spotyka ją przed szkołą. Panikuje i ucieka, ale dziewczyna go dogania. Przedstawia się jako Arcueid Brunestud i oznajmia Shikiemu, że jest wampirzycą. Ich rozmowę przerywa pojawienie się bestii wysłanej przez Nero. Arcueid przekonuje Shikiego, by pomógł jej rozprawić się z wampirem grasującym po mieście. Sama nie może tego zrobić, ponieważ po tym, jak Shiki ją zabił, nadal nie do końca się zregenerowała. Shiki się zgadza. Oboje pokonują Nero. Arcueid prosi go o pomoc w pokonaniu Lore. W trakcie trwania ścieżki Shiki i Arcueid coraz lepiej się dogadują. Shiki zabiera Arcueid na miasto. Do kina, do restauracji... Chce jej pokazać rzeczy, które nie są ważne i służą jedynie do rozrywki. Arcueid w rezultacie zaczyna się z nich cieszyć jak małe dziecko. Arcueid kilka razy próbuje ugryźć Shikiego, ale powstrzymuje się przed tym w ostatniej chwili. Mimo tego, że pochodzą z dwóch różnych światów, a Arcueid często śmieje się z postrzegania przez Shikiego wampirów, zakochują się w sobie. Spędzają razem noc. Jednak gdy Shiki się budzi, znajduje tylko karteczkę z napisem "Do zobaczenia". Arcueid idzie sama zabić Lore. Jednak jej się to nie udaje i ginie. Shiki jest rozwścieczony i walczy z Lore. Przejście między budynkami, w którym toczą pojedynek, zawala się. Lore próbuje zabić osłabionego Shikiego, ale ochrania go Ciel. Mówi mu, że nieważne, kim jest przeciwnik, zabijanie jest złe. Shiki wraca do codziennego życia.
True ending: Shiki czeka na Arcueid w klasie, mimo, że myśli, iż ona nie żyje. Niespodziewanie wampirzyca rzeczywiście się zjawia. Jednak nie potrafi już powstrzymać swojego instynktu i postanawia zasnąć, marząc o Shikim. Mimo, że Shiki błaga ją, by została, ona mówi mu, że go kocha i znika. Shiki wychodzi ze szkoły i patrzy na księżyc ze smutkiem, bo przypomina mu on Arcueid.
Good ending: Shiki idzie do szkoły i widzi Arcueid w tym samym miejscu, w którym czekała na niego po zabiciu jej. Shiki postanawia uciec z lekcji i spędzić cały dzień z ukochaną.
Moje zdanie: Moja ulubiona ścieżka. Może to dlatego, że na jej podstawie nakręcono anime? Fakt faktem, w grze fajne jest to, że historia jest bardziej rozbudowana i poważna. W anime jednak trochę ją spłycili. I nie wiem, po co dodali Satsuki jako jedną z głównych postaci. Tutaj tylko przemyka na chwilę, jest koleżanką z klasy Shikiego, który nigdy nie zwrócił na nią uwagi. Z dobrych stron, tu jest good ending i to jest dla mnie jedyne słuszne zakończenie tej historii. W ogóle nie uznaję faktu, że twórcy anime postanowili wybrać true ending. Nie, nie i jeszcze raz nie. W zasadzie, można się tutaj pośmiać, można wzruszyć, można zamrzeć w bezruchu i zastanawiać się, co u licha dalej? Arcueid jest osobą, z którą na pewno nie można się nudzić. I mimo, że jest wampirzą księżniczką z ośmioma setkami lat na karku, to jest bardzo ludzka. I czasem trochę nawet dziecinna. Jest na przykład scena, gdzie Shiki ochrzania ją za to, że zakleiła ranę taśmą klejącą. Może i dzieci mieć nie będą, ale życzę im, by dobrze im się wiodło. To jest jedyny słuszny pairing w tej grze. No może poza Shiki&Hisui, tamten też jest dobry.

Kilka słów na zakończenie

Mam nadzieję, że was nie zanudziłam. Postanowiłam napisać recenzje wszystkich visual novel, które przeszłam. Zaczęłam od "Tsukihime", bo jest ona najdłuższa, no i powstało na jej podstawie anime. Może kogoś zaciekawi gra, może anime, nie wiem. Fakt faktem przekonałam się dzięki tej grze, że warto zagrać w coś, na czego podstawie powstała seria, bo można rozszerzyć swoje wiadomości o niej. I mimo, iż jak wspominałam, moja lista anime jest krótka, bo zawiera tylko trzy tytuły, "Tsukihime" polecam z całego serca.

poniedziałek, 30 marca 2015

Kilka informacji z życia

Hej. Nie zwracajcie uwagi na godzinę, jestem nocnym markiem.

Ogółem to tak. Zacznijmy od tego, że przestałam być ruda. Znudził mi się ten kolor, poza tym stwierdziłam, że rudy jest jak skórzane ciuchy - fajnie wygląda na innych, nie na mnie. Wróciłam do czerni, walnęłam sobie pasemka. Nie powiem, w jakim kolorze, bo będziecie się śmiać. XD

I wiecie co? Poznań jest drugim miastem, zaraz po Helu, gdzie czuję się jak w domu. Nigdy nie czułam się tak w Iławie. Nigdy nie uznawałam jej za swoje miasto.

A no i ludzie... No cóż. Okazuje się, że jedni zmądrzeli, a inni...:
a) Zwariowali na punkcie mody i szpanu.
b) Wykorzystują cię jak osobistą kurtyzanę do własnych zachcianek i nie potrafią się za to odwdzięczyć.
c) Rozpowiadają o tobie plotki, które są takim przekręceniem faktów, że wszyscy, co znają prawdziwą wersję wydarzeń, mają bekę życia, łącznie z tobą.

Poza tym, spędziłam naprawdę miły weekend z Haną i Rei. Było sushi, muzyka (nie tylko japońska) i nabijanie się z głupich filmików na YouTube.

I nie wiem, jak to zacząć. Hm... Może prosto z mostu? No dobrze. *bierze głęboki wdech* Nie jestem singlem. Mam chłopaka i jestem szczęśliwa. Będę go nazywać Torumi, bo nienawidzę bawić się w zdrobnienia typu "Słoneczka", "Pysiaczki", czy inne "Świneczki". Tak naprawdę ma na imię Jakub i jeśli cofniecie się do października, to przeczytacie o tym, że jest moim współlokatorem, także daleko do niego nie mam. :)

To chyba na tyle. Powiem jeszcze tylko, że życzę osobom wymienionym w podpunkcie C, by przyśnił im się ich najbardziej obleśny nauczyciel w męskich stringach (wow, ale hejt, jestem takim złem wcielonym). :)

środa, 4 marca 2015

Luty, luty, gdzie?

Cały luty mi tak śmignął przed oczami, że nawet nie zauważyłam, kiedy nadszedł marzec. Także mam dużo przez to do opowiedzenia.

Zacznijmy od sesji. Huhu, sesja poszła... Znakomicie to może nie jest dobre słowo, ale dobrze. :)

Jeśli chodzi o filozofię... Miałam jej serdecznie dosyć. Nie chciałam nawet podchodzić do poprawki, poddałam się, trajkotałam o warunku i ogółem byłam załamana. Ale wtedy przypomniałam sobie o Chisie. Ma astmę, a jest wokalistą. Poddał się? Nie. Więc czemu ja mam? No i dzięki niemu ładnie poprawiłam ten szajs na trzy, o!

W czasie sesji były moje urodziny. Turlałam się przez cały dzień w mojej loliciej sukience, poszłam z Manahime na sushi... Ogółem jestem na dobrej drodze do przekonania jej do Japonii. Widzicie, nawet jej przydomek wymyśliłam. :D

W czasie tych uciążliwych poprawek, w czwartek po egzaminie z logiki przyjechała do mnie Kann. Najpierw siedziałyśmy w Poznaniu, później pojechałyśmy do Iławy. W Poznaniu głównie zwiedzałyśmy różne punkty gastronomiczne. Zaraz po jej przyjeździe poszłyśmy do Pizzy Hut i na bubble tea, a w piątek byłyśmy na naleśnikach... O, z naleśnikarni mam w sumie fajną historyjkę! Kann zamówiła sobie naleśnika z sosem czosnkowym, na co ja stwierdziłam "Myjesz zęby.". Jakaś dziewczyna spojrzała na nas z przestrachem, potem udawała, że nas nie widzi, a jak pani podała jej jej naleśnika, to wyszła stamtąd szybciej, niż Chisa śpiewa w "Hyoryu Kanojo". Powód? Wzięła nas za lesby. No bo wiecie, czosnek śmierdzi tylko przy całowaniu. XD

W "walę tynki" chciałyśmy iść do azjatyckiej restauracji, ale oczywiście wszyscy stwierdzili, że jest ona idealnym punktem do lecenia w spojrzeniowego węgorza, czyli badanie duszy na wskroś przy żarciu. Musiałyśmy więc wrócić do domu i odsmażyć sobie pierogi, które zaplanowałam na niedzielę, no ale cóż, ludzie... Ale jak dnia następnego poszłyśmy do tej knajpki, to zjadłyśmy bardzo dobrego kurczaka w cieście z ryżem. Mniam.

W poniedziałek poszłam kupić na wynos w barze mlecznym dwa dewolajki i porcję ryżu. Kann zastanawiała się, jakim cudem to ma być porcja dla jednej osoby, gdy my podzieliłyśmy się na dwa i i tak było trochę nam za dużo. XD

A we wtorek ugotowałam obiad. Makaron z sosem ketchupowym. Kann smakowało. :)

Oczywiście w międzyczasie grałyśmy w Hirołsy, łaziłyśmy po Poznaniu i pisałyśmy historyjki na komputerze, żeby nie było, że tylko jadłyśmy. XD A i oglądałyśmy jakieś schizowe topki z anime na YouTube. o.e

Fakt faktem, we wtorek poszłyśmy na dworzec, po drodze zahaczając o StarBucksa. Pojechałyśmy do Iławy, gdzie siedziałyśmy w domu, oglądałyśmy koncerty, a w czwartek wybrałyśmy się z Haną na wycieczkę do Olsztyna. Byłyśmy w KFC, w kinie i na sushi. Było osom. :D I jak dobrze pamiętam, w sobotę zadzwoniła Rei i poszłyśmy z nią na lody. Fajnie było.

Jako, że teraźniejszy rozkład PKP to szajs, jedyny pociąg z Iławy do Krakowa, który dojeżdża do celu o logicznej porze, jest o 4.59. Kann wyśmiała PKP i stwierdziłyśmy, że lepiej, jak pojedziemy do Poznania, a z Poznania wsiądzie sobie spokojnie do ładnego, bezpośredniego pociągu o 13.45. Tak też zrobiłyśmy. W poniedziałek musiałam się więc z nią pożegnać. Ale na całe szczęście obie będziemy na Dirze. :)

I byłabym zapomniała! Kann narysowała mi kolejny piękny prezent.
Zdjęcie0746
Portret Akiyi jest z zeszłego roku, Soan i Hitomi są z tego. Mam taką utalentowaną przyjaciółkę. ;w;

Czy coś jeszcze... Ach tak. Pierwszy tydzień semestru był tak nudny, że większość zajęć przespałam. Albo w przenośni, albo dosłownie. XD No i wróciłam do domu, a tu czekała mnie niemiła niespodzianka - mój organizm przypomniał sobie, że jestem chorowita. Niestety.

Ogółem to już zahacza o marzec, ale muszę oznajmić wszem i wobec, że pojawiło się małe zamieszanie w moim rankingu zespołów. Otóż DIV, trzymane siłą w dole rankingu, bo za młodzi...

...stwierdziło, że mam przestać sobie żartować i wbiło się na trzecie miejsce, spychając tym samym Alice Nine. Jakim cudem? Nie wiem. Ja tylko słucham muzyki, ja jestem niewinna. XD

Fakt faktem, ich album "Secret" jest świetny.

To chyba na tyle.

sobota, 10 stycznia 2015

Yaoi i yuri, czyli dlaczego nie jestem typową yaoistką

Moja współlokatorka Ania zwróciła mi kiedyś uwagę na to, że jakiego tytułu nie wpiszesz w wyszukiwarkę Google, znajdziesz obrazki yaoi. Yaoistki bowiem wtrynią gejozę w dosłownie KAŻDE uniwersum.

Cafla za to jest przeciwna shipowaniu "w 100% heteroseksualnych mężczyzn". Bo yaoistek nie obchodzi, że dany bohater ma dziewczynę, narzeczoną, żonę, dzieci, jest zakochany w przyjaciółce, czy też jest amantem zmieniającym dziewczyny jak rękawiczki czy homofobem.

I moja "ulubiona" kategoria shipów, czyli "Guzik mnie to, że oni się nienawidzą! Oni tylko tsunderzą, to wszystko, tak naprawdę kochają się nad życie!". Aha, jasne, a ja jestem rosyjską baletnicą w trampkach.

Odkąd pamiętam, nienawidzę shipowania fikcyjnych postaci. Również ze względu na autora uniwersum. Jak natrafię na jakiegoś fika, to zawsze się zastanawiam, jakby się poczuła J. K. Rowling, gdyby znalazła jakieś Drarry, Snarry czy inny shit, jak mocno profesor Tolkien przewraca się w grobie, gdy do internetu wypływa kolejny fanfik z Aragornem i Legolasem oraz jakiej alchemii użyłaby pani Hiromu, gdyby zobaczyła pedofilię, czyli pairing RoyxEd.

To samo tyczy się yuri, chociaż tego jest w internecie o wiele mniej.

Powiem tak - chcecie wymyślać sobie yaoi i yuri? To same sobie stwórzcie uniwersum. To nie jest trudne, a żaden autor nie będzie zgrzytać zębami na widok twojego "dzieła".

A, właśnie. Pozwólcie, że wypowiem się na temat tego, co uważam w fanfikach za zło, a inne yaoistki (i nie tylko) to uwielbiają:

Po pierwsze: Seks. Jak mi przedwczoraj zwróciła uwagę Cafla, fiki yaoi są pisane na wyczucie. Ludzie kochani! Piszecie fanfiki, będąc nieskalanym grzechem kwiatuszkiem, więc guzik wiecie o seksie, a co dopiero o współżyciu gejów? Nie dość, że to niesmaczne, to jeszcze najczęściej fatalnie opisane. Dlatego u mnie kończy to się zazwyczaj na grze wstępnej.

Po drugie: Kazirodztwo. Fuj, fuj i jeszcze raz fuj. Co jest z wami nie tak, że wrzucacie w ramiona dwóch braci, siostry czy po prostu brata i siostrę? Ogarnijcie się. Jeszcze zrozumiem (z trudem, bo sama nią jestem) jedynaczki, ale co jest nie tak z tymi, co mają rodzeństwo? Naprawdę chciałybyście, by posuwał was wasz brat, albo siostra wsadzała wam wibrator w pochwę? Wątpię.

Po trzecie: Shipowanie nastolatków z dorosłymi, albo dzieci ze sobą. Serio, jak chcecie napisać coś takiego, to wyobraźcie sobie, że wasza siedmioletnia córka idzie na plac zabaw po to, by dać się przelecieć dziesięcioletniej koleżance (tak, czytałam kiedyś coś takiego i chyba nigdy nie byłam tak zniesmaczona), ewentualnie, że uprawiacie seks z własnym ojcem.

Po czwarte: Sadomaso, gwałty i inne okropieństwa wyrządzane najczęściej uke. Opamiętajcie się. Wy pewnie nie chciałybyście, żeby facet was tak traktował.

I po piąte: Mpreg. Jak nie jest uzasadniony jakąś klątwą czy mutacją genetyczną spowodowaną przez wojnę nuklearną albo obojnactwo, to radzę się ogarnąć. Takie coś można pisać sobie dla beki z przyjaciółką na gg, a nie wrzucać do internetu i udawać, że to normalne.

Tyle na temat. Możecie mnie wykląć, możecie mnie zgnoić, możecie sie ze mną nie zgadzać. Ale ja nie jestem typową yaoistką, która na stwierdzenie "Przerażają mnie fiki, w których seme ciągle gwałci swoje uke." odpowiada "Takie są najlepsze."

I pamiętajcie o jednym - to tylko wasza wyobraźnia. I nic więcej.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Film we śnie

Śniło mi się, że oglądałam film. I ten film był super.

Wszystko działo się w japońskim miasteczku. Główna bohaterka miała 16 lat, wszyscy myśleli, że ma 14, a wyglądała na 12, więc każdy się dziwił, że chodzi już do liceum. Jak dobrze pamiętam, profil jej klasy był na zasadzie tego, co my nazywamy biochemem.

Satoshi, bo tak miała na imię, nie była lubiana w szkole. Może to przez to, że miała loki w kolorze, którego nie potrafię określić inaczej niż mysi? A może to przez jej okulary, których szkła były jak denka od butelek?

To nie tak, że jej dokuczano. Raczej udawano, że nie istnieje. Kiedy ktoś tylko choć trochę zaśmiał się z niej, ginął w tajemniczych okolicznościach. Zostawał znaleziony bez jakiejkolwiek ilości krwi w organizmie.

Nie, Satoshi nie zabijała tych osób. Robiła to tajemnicza, blondwłosa dziewczyna w czerwonym płaszczu. Satoshi jej nie znała, ale ona ją - bardzo dobrze.

Pewnego dnia do jej klasy dołączyła niejaka Laura Fujimoto. Zaprzyjaźniła się z Satoshi i poznała osoby, które jako jedyne nie uznawały jej za dziwną - dziewczynę ze starszej klasy, Momo, i młodszej - Yukę oraz sąsiadkę - studentkę, której imię zaczynało się na "a" i było angielskiego pochodzenia. Annie? Coś w tym stylu chyba.

Ogółem Momo zachowywała się jak zbuntowana księżniczka, Yuka była bluszującą na nią pensjonarką, a ta sąsiadka sama była dziwaczką - najczęściej widywano ją w ręce ze szczoteczką do zębów i w piżamie, niezależnie od pory dnia.

Jak dobrze pamiętam, Satoshi mieszkała w slumsach z facetem, który się nią opiekował. Nie pamiętam, kim dla niej był. Na pewno nie ojcem ani dziadkiem.

Laura w końcu przyznała się Satoshi, kim jest - a tak dokładniej była wampirzycą i to ona zabijała te wszystkie uprzykrzające życie dziewczyny osoby. Satoshi, jak można się domyśleć, uciekła.

Znalazła się na festynie dla dzieci przed swoją kamienicą. Jako, że wyglądała na o wiele młodszą, dostała tak jak inni prezenty - pomarańczowy gwizdek, żółtą piłeczkę i dwa zielone rzemyki. Ale Laura ją znalazła. Zdawało się, że dobrze wie, gdzie Satoshi zaraz będzie.

Satoshi znów uciekła i dobiegła do zajezdni tramwajowej. Wściekła Laura zaczęła w nią rzucać pustymi tramwajami, by zamknąć jej drogę. Zagroziła, że zabije wszystkich, na których Satoshi zależy, jeśli jej nie wysłucha. I o dziwo, bo zdziwiło to również Laurę, ta się zgodziła.

Okazało się, że sąsiadka ma psychopatycznego, byłego chłopaka, który tej nocy przyjdzie do niej, by ją zabić, ale jej nie będzie. Pójdzie więc do Satoshi, by ją spytać, kiedy sąsiadka wraca, ale Satoshi rozpozna psychopatę z opowieści przyjaciółki i odmówi odpowiedzi. Ten się wścieknie, zgwałci ją i ją zabije.

Skąd Laura to wiedziała? Otóż za pierwszym razem, gdy to się stało, była normalną dziewczyną. Przyjaźniła się z Satoshi, a raczej była jej... dziewczyną. Pomijając to yuri, to ona ją znalazła. I wtedy ten opiekun Satoshi okazał się być wampirem. Zaproponował jej układ - on ją przemieni, a ona dla niego będzie chronić Satoshi przed osobami, które ją dręczą. Wampiry w tym uniwersum potrafiły bowiem cofać się w czasie. Ceną za cofnięcie się w czasie było jednak to, że nikt, prócz innych wampirów, jej nie pamiętał, a jako człowiek nigdy nie istniała.

Niestety Laura nie mogła ratować czyjegoś życia, bo czas znowu się cofał. Dlatego mogła dać Satoshi jedynie broń - wampirze moce.

Satoshi spytała tylko, ile razy Laura się już cofnęła, a po uzyskaniu odpowiedzi, że 16, zgodziła się na przemianę. Po niej nie musiała nosić już okularów. Zabiła swojego oprawcę i "żyła" z Laurą dlugo i szczęśliwie.

Tak, wyjawiła swoim przyjaciółkom prawdę.

Więcej takich snów poproszę. :D