W dzisiejszym poście nie będę rozpisywać się na temat prawdziwych problemów, typu patologia w rodzinie, brak pieniędzy czy niezrozumienie rówieśników. Zajmę się raczej tzw. "sztucznymi problemami".
Wiecie, jakie ja mam sztuczne problemy? A to się zastanawiam, co wrzucić do winampa, a to mi za cicho, to za głośno, to znów nie mogę znaleźć płyty albo w domu nie ma nic słodkiego. Moi rówieśnicy (choć nie wszyscy) mają inne "problemy".
Dzisiaj czytałam na profilu klasowym dyskusję na temat, czy iść się nachlać do Tsundere czy do Rzeżuchy. Wygrał Rzeżucha, choć Tsundere twierdziła, iż ma dwie łazienki, a jedna jest przeznaczona do rzygania.
Dzisiejsza młodzież pragnie się tylko narąbać. Nie napić, a narąbać tak bardzo, aż urwie im się film, zaczną rzygać, wpadną pod stół, a następnego dnia obudzą się z TAKIM kacem. Największy "problem" to gdzie dostać alkohol i jak się narąbać, żeby rodzice nie zauważyli. Właśnie. Nie wyobrażam sobie mojej Mamy, mamy Nishi, czy Krystka, która puszcza płazem fakt, iż dziecko wróciło do domu późną nocą i nie podlatuje do niego sprawdzić, czy nie jest aby pijane. Dzisiejsi rodzice mają w głębokim poważaniu to, co dzieje się z ich dziećmi. A potem się właśnie takie sytuacje pojawiają.
Kolejnym "problemem" jest to, jak zapalić, by nikt tego nie zauważył. Co obok kogoś przechodzę po długiej przerwie, czuję woń papierosów. I naprawdę nikt tego nie zauważa? Rodzice nie czują, jak ubrania ich dzieci śmierdzą? To co? Nie czują, nie widzą... Jakie jeszcze zmysły utracili?
No i oczywiście kolejny "problem" - jak zaliczyć, żeby nie wpaść. Na którymś Polsacie leci nawet program o nieletnich matkach, to samo jest na MTV, nie mówiąc już o tym, że w zeszłym roku w mojej szkole było 15 dziewczyn w ciąży! W tym roku jeszcze żadnej nie przyuważyłam, aż dziwne. Ja mam już 18 lat, a nadal nie myślę o tym, by iść z kimkolwiek do łóżka. No może z jakąś dziewczyną, z tego chociaż dzieci nie będzie.
Ach, no i snobizm się szerzy. Jak słyszę, że "dostali TYLKO 300zł na Święta i nie mogą sobie kupić iphona, ipada, tableta", to mnie coś strzela! Ja dostałam 300zł na Święta, owszem. Kupiłam za to dwie wersje singla 168 -one sixty eight- i jestem zadowolona. Nie mam dotykowego telefonu, nie mam tableta, nie mam ipada, nie mam iphona. Mam jedynie laptop za swoje pieniążki, odkładane przez kilka dobrych lat. Albo kupowanie 1000 par butów, bluzek i tak dalej. Ja kupuję buty tylko wtedy, kiedy poprzednie nie nadają się już do użytku. Nie mam butów na każdą okazję.
Poza tym, jak już jesteśmy przy pieniądzach. Galerianki. I galerianie, jak się ostatnio dowiedziałam. "Sprzedajmy swoje ciało za jeansy, będzie fajnie!" Nieważne, że złapią AIDS, kiłę czy jakąś inną chorobę weneryczną, że zajdą w ciążę albo klient będzie zbyt brutalny i dupa, trafią do szpitala. Kolejny piękny "problem" nastolatków - nie mam kasy na jeansy, więc idę się zeszmacić, za przeproszeniem,
No cóż, chyba jednak wolę swoje "problemy", np. GDZIE JEST, DO CHOLERY, PŁYTA MONOLITH?! No bo tydzień już minął, no...