poniedziałek, 7 września 2009

Byłam, ale mnie nie było

Dzisiaj źle się poczułam i zostałam w domu. Mama poszła do pracy, a Tata spał. No i wstał, zjadł śniadanie, obejrzał serial i poszedł gdzieś. Stwierdziłam, że może myślał, że śpię i nie chciał mnie budzić. Wstałam, zagrzałam herbatę i poszłam znowu się położyć. Wcześniej zauważyłam, że jedne drzwi nie są zamknięte i zamknęłam je. Tata wrócił, pochodził i znowu wyszedł. I kiedy wrócił na obiad, nie spytał mnie, czy lepiej się czuję czy coś. I po prostu spytałam się go, czy zauważył, że byłam cały czas w domu. A Tata na to "Co?". I się okazało, że myślał, że jestem w szkole. A gdy przepisywałam lekcje, Tata przyszedł i woła "Jest tu kto?". A ja mówię "W moim pokoju". A Tata znowu się zdziwił. Mama przyszła i to samo. No i co? Byłam, czy mnie nie było?

sobota, 5 września 2009

Zły koniec

Jak jeszcze był piękny czas wakacji, zaczęłam czytać jednego fika. Fik mi się strasznie spodobał, czekałam na następne części z zapartym tchem. Za każdą następną częścią śmiałam się coraz głośniej, bo były coraz śmieszniejsze. I nie mogłam się doczekać ostatniej. A potem jeszcze strona zniknęła i bałam się, że nigdy nie dowiem się, jak to się skończyło. Ale strona wróciła, nie wiem czy na szczęście. I dzisiaj Hana mówi mi, że jest ostatnia część. A ja lecę na stronę, czytam... i idę się pociąć. Tak, jeden z bohaterów przyznał się bowiem otwarcie, że jest z kolegą z zespołu i przez to całe PSC ma w tej historii przesrane. I on też, ale ma to w dupie, bo w końcu "zdobył" ukochaną osobę. I czy autorka nie ma czegoś z głową?