Zauważyłam, że kiedy wchodzę na zagraniczne fora o japońskiej muzyce, użytkownicy mają dosyć zróżnicowany gust muzyczny. Tymczasem na polskich forach wygląda to tak, że najczęściej fanki/fani słuchają tylko i wyłącznie japońskiej muzyki i niczego innego. Sama tak robiłam, ale w końcu z tego wyrosłam, bo stwierdziłam, że to po prostu głupie i ograniczone. To tak, jakby się miało obsesję na punkcie jednego języka w muzyce. Bez sensu.
Fakt faktem, forumowiczów tych można podzielić na następujące grupy:
1) Wielbiciele darcia mordy - czyli wszyscy ci, co słuchają ciężkiego rocka i metalu, piosenka bez wrzasku to dla nich hańba dla zespołu, a gitary, bas i perkusja mają robić jak najwięcej hałasu. Obracają się jedynie wśród zespołów z nurtu Nagoya Kei, ewentualnie tych z Visual Kei, ale grających ciężej od swoich kolegów z tego gatunku.
2) Miłośnicy słodkopierdzącego plumkania - czyli wszyscy ci, co słuchają popu, co najwyżej poprocka, wrzaski w piosence to zło, co ich odstrasza i uciekają do swojej słodkiej norki pod jabłonką. Obracają się jedynie wśród zespołów z nurtu Oshare Kei i tych grających jpop, bo tylko tak ich delikatne nerwy wytrzymują ciężar życia.
3) Czciciele sławnych zespołów - czyli wszyscy ci, co słuchają tylko tych zespołów, które zdobyły wielką sławę i "srają fejmem" wyżej, niż większość tych dzieciaczków (ta grupa jest złożona zazwyczaj z bardzo młodziutkich osóbek) ma wzrostu. Obracają się jedynie wokół takich sław jak the GazettE, Mejibray, Dir en grey, An Cafe oraz One Ok Rock.
4) Wyznawcy zmarłych muzyków - czyli wszyscy ci, co słuchają tylko tych zespołów, w których ktoś umarł. To niestety nie jest czarny humor, naprawdę tacy są. Także w ich repertuarze nie może zabraknąć Kagrry,, Morana i przede wszystkich X Japan, bo to przecież będzie hańba dla ich religii.
5) Sezonowcy wypatrujący koncertów - czyli wszyscy ci, co słuchają tylko tych zespołów, które przyjechały do Polski. Wypatrują koncertów jak pomyleni, żeby miesiąc przed już wszystko wiedzieć o zespole i zachwycać się ich muzyką, która przecież jest najlepsza, a gdy nadchodzi kolejny koncert, stary zespół odchodzi w zapomnienie i tak w kółko.
6) Otaku słuchający ścieżki dźwiękowej - czyli wszyscy ci, co przyleźli z fandomu mangi i anime i myślą, że jak posłuchają sobie samych openingów i endingów, których zespół nagrał ogromną ilość w liczbie dwóch, to mogą już się nazywać fanami tego zespołu. No cóż...
Tyle na temat. Dlatego nie siedzę już na forach, zwłaszcza tych polskich. Bo jak na zagranicznych ludzie często są jednak bardziej dojrzali, polscy forumowicze zazwyczaj chodzą do podstawówki i gimnazjum. I potem właśnie są tacy ograniczeni. Ale jak już wspominałam, sama byłam w połowie taka sama (w sensie słuchania tylko japońszczyzny). Wyrosłam z tego, więc być może tym dzieciakom też kiedyś się uda. ^^