Kategoria pierwsza: Zaskoczenie roku
W zasadzie zaskoczenia były dwa. Pierwsze to Kalafina - zespół, który pokazał mi, że dziewczęta w muzyce też są godne uwagi.
Drugim była Ewa Farna, dzięki której odkryłam, że nie tylko japońska muzyka może być genialna.
Kategoria druga: Najbardziej utalentowany wokalista
W tym roku poznałam naprawdę wielu wokalistów, ale jeden zrobił coś, czego w zasadzie nikt wcześniej nie potrafił. Wyprzedził Shina i wbił się na czwarte miejsce. Nie byłoby to dziwne, gdyby nie to, że on ma niski głos, a ja wolę raczej te wysokie. Panie i panowie, Chisa!
Tak, DIV pokazało mi, że jest genialnym zespołem, a najmocniejszą stroną jest właśnie jego głos.Kategoria trzecia: Najbardziej utalentowany gitarzysta
Żeby gitarzysta mi zaimponował, naprawdę musi w nim coś być. Dotychczas udało się to tylko Akiyi, Die'owi i Kaoru. Tymczasem pojawił się ktoś, kto swoją grą na gitarze również rozwalił mi światopogląd.
Tak dokładniej, Nao z heidi.. Intra do piosenek, solówki, wszystko wychodzi mu znakomicie. Biję pokłony i w ogóle ave.
Kategoria czwarta: Najbardziej utalentowany basista
Basista ma łatwiej od gitarzysty - wystarczy, że weźmie do rąk pięciostrunowy bas i już jestem jego. Pozdrawiam Nao z Kagrry, (który czasem ma nawet sześciostrunowy), Ruiego z vistlip i paru innych basistów, którzy potrafią zrobić coś więcej na basie, niż tylko szarpnąć trzy chwyty na krzyż. I oczywiście naszego zwycięzcę.
Hej, Ivy. Jak dla mnie, nie obrażając Zilla, Moran dużo zyskał na zmianie składu.
Kategoria piąta: Najbardziej utalentowany perkusista
To jest tak oczywiste, że pewnie nie chce nawet wam się czytać.
Tak, druga kategoria wygrana przez kogoś z Morana. Dzień dobry, Soan. Udało ci się wyprzedzić Izumiego w moim rankingu perkusistów. Więcej poczytajcie sobie tutaj.
Kategoria szósta: Najlepszy zespół
Zespół poznałam przez przypadek, bo wbił do Polski, a znajduje się w ścisłym rankingu Kann, więc pojechałam na ich koncert z nią. Oczywiście mówię o heidi..
Kategoria siódma: Najlepsze PV
Tutaj się waham. Sądzę, że trzeba po prostu dać dwóch kandydatów.
Moran - "daraku e..."
THE KIDDIE - "Omelas"
Pierwszego kandydata za nich, drugiego za historię. Jeszcze warto wspomnieć o "Hitsuyou waru" 168 -one sixty eight-, ale to niestety nie jest już dostępne w internecie.
Kategoria ósma: Najlepsza płyta
THE KIDDIE - "Dystopia". Bezsprzecznie, choć "Supernova" Alice Nine też zasługuje na uwagę.

Kategoria dziewiąta: Najlepsza piosenka
Najlepszą piosenką tego roku zostaje "Butterfly Dreamer". I to właśnie dzięki niej postanowiłam napisać to podsumowanie.
To by było na tyle. Chyba, że mam zrobić dodatkową, dziesiątą kategorię na najlepszy pairing. Tak? Okej.
Kategoria dziesiąta: Najlepsze OTP
Soan&Hitomi, SoaHito czy jak to tam zwał. Są po prostu shipable i nikt mi nie powie, że nie.
A no i wypadałoby też trochę ponarzekać, czyli przed wami kategoria jedenasta.
Kategoria jedenasta: Największe zawody roku
Panie i panowie, uwaga. Zaczynamy hejty.
Po pierwsze: sukekiyo. Człowiek myśli, że jak Kyo się zajmie czymś innym, niż Direm, to nie będzie darł tyle japy i to będzie osom. Nie jest. Wybacz, Ealin.
Po drugie: Tytułowa piosenka THE KIDDIE z singla "1414287356". To jest dno i dwa metry mułu.
Po trzecie: Nowa płyta Sadie. Przesłuchałam kilka razy z nadzieją, że w końcu coś mi się spodoba. Ale jak "The Black Diamonds" było średnie, "Mardigal De Maria" jeszcze gorsze, to "Gangsta" jest prawie pomyłką.
Po czwarte: "Electric Romance" Anli Pollicino. Myślicie, że to wyżej to dno i pomyłki? To posłuchajcie tego. Albo lepiej nie, bo uszy wam odpadną.
Po piąte: To, jak brzmią wokaliści MoNoLith na żywo, już w ogóle jest nie do skomentowania.
Teraz to już naprawdę koniec. Oczywiście nikt nie musi się ze mną zgadzać.
Happy New Year! :)






