poniedziałek, 7 września 2015

Rainy day...

Gapię się na tę przeklętą pogodę za oknem i mam ochotę wyjść na dwór, by zmoknąć.

Nie wiem, czemu, po prostu potrzebuję potańczyć w deszczu.

Irytuje mnie, kiedy osoba, którą kocham, woli towarzystwo swojego najlepszego przyjaciela i ma mnie gdzieś. Traktuje jak powietrze, bo tylko jemu może się wygadać, a ja jestem tą gorszą, tą, z którą można tylko... W zasadzie co można?

Chce mi się płakać przez takie traktowanie.

Słucham soundtracków z anime i gier, chyba się staczam. Albo uwsteczniam, nie wiem.

Ale przynajmniej "Aoishiro" nie wylosowało się w nocy, bo bym wyszła.

Chociaż przeżyłam noc przy "Kara no Kyoukai", może bym dała radę.

Za niedługo wracam do Poznania. I dobrze, Iława mnie chyba dołuje.

Będę mieszkać w nowym miejscu, lepszym. Mam nadzieję, że poznam tam kogoś ciekawego.

I może w końcu się odkocham. Powinnam to zrobić dawno temu.