Zadajmy sobie najpierw pytanie. Od kiedy Adawinry poświęca posta Isshiemu? Otóż od obejrzenia jakiegoś serialu, w którym... No właśnie. Od początku.
Oglądałyśmy sobie z Haną "Kagrra, no su". Szukając jednego odcinka, natknęłam się na inny. Strasznie śmieszy mnie tam jedna scena, kiedy Izumi zachowuje się jak pięcioletnie dziecko, bo przegrało z kolegami. Wiem, jestem złośliwa. Właśnie. Złośliwość to specjalność Isshiego, który ubiera się dosyć oryginalnie, nie tylko na koncertach. Dlaczego? Dlatego, że wątpię, by któryś z moich kolegów założyłby np. rozpinaną tunikę albo jakieś damskie klapeczki. Nie mówiąc już o tych "dzwoniących" bransoletkach, które miał w którymś odcinku. Nawet ja czegoś takiego nie założę.
Wracając do wspomnianego odcinka, Isshi doszedł do wniosku, że brązowa bluzeczka (nie, nie koszula) z jakimś obrazkiem nie zaszkodzi jego wizerunkowi. Cóż, jestem przyzwyczajona do takich sytuacji, zwłaszcza po tym, jak po obejrzeniu odcinka z rozpinaną tuniką, taką samą zobaczyłam na swojej koleżance kilka dni później. No ale w życiu bym nie pomyślała, że pstrykając po kanałach, natkę się na serial, w którym jedna z bohaterek jest chyba bliską przyjaciółką Isshiego i pożyczyła sobie od niego ciuszki. Zaliczyłam facepalma, a potem wybuchnęłam śmiechem. I Isshi jest seme, tak? Chociaż Nao w odcinku z tuniką założył leginsy... Oni do siebie pasują, nie?
Gdybym miała wymienić wszystkie damskie ubrania, które Isshi nosił, ten post czytałoby się godzinę. Muszę kiedyś napisać fika, w którym Nao będzie seme.