wtorek, 31 stycznia 2012

Odkycia dwa

Odkrycie pierwsze: Isshi był bardzo... hm... pechowym dzieckiem. Co chwilę coś psuł albo wpadał w tarapaty. Jeden tydzień tak mu utkwił w pamięci, że, będąc już wokalistą, doszedł do wniosku, że opisze ten "Tydzień zła", jak to nazwał. Podsumowując, w poniedziałek podpalił koleżance sweter na chemii, we wtorek zbił szybę albo jakiś puchar (pogubiłam się), w środę nauczyciele nakrzyczeli na niego, że jeździ z kolegą na jednym rowerze, w czwartek rozwalił szafkę w klasie, w piątek dostał w twarz od wkurzonego dyrektora, w sobotę zaatakowała go małpa w zoo, a w niedzielę były jakieś zawody i chyba wygrał, ale zemdlał, bo nie zjadł śniadania i dostał ochrzan od mamy. Ja go kocham normalnie. Jeśli kiedyś się dowiem, że Akiya też miał takie przeżycia w szkole, to chyba wybuchnę śmiechem.

Odkrycie drugie: W tym miesiącu pobiłam rekord w ilości dodanych postów. Dodałam więcej, niż od stycznia do kwietnia 2011 łącznie. Chyba ostatnio zbyt dużo piszę, serio.

sobota, 28 stycznia 2012

Ulubiony sen proroczym koszmarem

Ferie Otaku, choć było parę kłótni (taka lżejsza wersja tego, co się działo), udały się, jestem z tego zadowolona. Jeden moment był jednak dość... Niefajny, przynajmniej dla mnie.

Rozmawialiśmy o snach. Carmen jest socjologiem i potrafi je interpretować. Śmiejąc się, opowiedziałam im mój ulubiony sen. Mina mi potem zrzedła i to bardzo.

Sen: Ja, Nishi, Krystek i (nie mam pojęcia, skąd on się tam wziął) Akiya spaliśmy na materacach pod winoroślą na działce Babci. Obudziło nas walące się drzewo. Babcia przybiegła i zaczęła na nas krzyczeć tak, jakbyśmy my to drzewo przewrócili specjalnie. Ja, Nishi i Krystek zaczęliśmy to drzewo stawiać, ale ono było uschnięte i gałęzie się łamały. Poprosiłam Akiyę, który bawił się i ciął swoje zdjęcie, żeby nam pomógł. Odpowiedział "Ale po co?" i spojrzał na mnie pytającym wzrokiem. Ja nadal próbowałam postawić to drzewo.

Interpretacja Carmen: To proste. Drzewo było uschnięte, tak? Gdyby było zdrowe i młode, oznaczałoby to pojawienie się nowego członka rodziny, czyli że ktoś się urodzi bądź weźmie ślub. Jeśli zaś jest uschnięte i spruchniałe, oznacza śmierć. Niekoniecznie kogoś z rodziny, ale tobie bliskiego.

Moja interpretacja: Sen przyśnił mi się w lipcu albo sierpniu 2010. We śnie był Akiya, który ciął swoje zdjęcie. Drzewo mnie obudziło, a Babcia na mnie krzyczała. I była tam Nishi. I było to na działce. A przecież Isshi zmarł w lipcu, obudził mnie telefon od Nishi, a Babcia na mnie krzyczała.

Dokończenie interpretacji snu przez Carmen: No to miałaś sen proroczy.

Sen proroczy. Przyśniła mi się śmierć Isshiego. Mogłam jeszcze dodać, że rok wcześniej śniło mi się, iż postać z mojej książki, która była wzorowana na Isshim, umarła, rozsypując się w pył. Tak. To jest naprawdę ciekawe.

Nigdy nie przypuszczałam, że w tym śnie trzeba zwracać uwagę na to, że drzewo było uschnięte. Zawsze myślałam, że w tym śnie najważniejsze jest pytanie Akiyi. Zawsze.

wtorek, 24 stycznia 2012

Kagrra, no Adawinry, Adawinry no Kagrra,

Mam czasem ochotę zamontować sobie blokadę. Jak będzie mnie interesować, o czym jest tekst piosenki, taki facet z gumowym młotkiem powinien mnie nim walnąć.

Tyczy się to zwłaszcza tekstów Kagrry,. Kilka przykładów, dlaczego sprawdzanie, o czym są, jest... Nie, nie złe. Raczej... przywołujące dziwne myśli.

- "Shiroi Uso" - opowiada o tym, że podmiot liryczny siedzi na parapecie i zastanawia się, dlaczego jego ukochana nie powiedziała mu o swojej chorobie. Oczywiście ukochana umarła, wiadomo.

- "Amafurase Tanmaina" - nawiązuje do Apokalipsy św. Jana. Nie pytajcie.

- "Boufura" - opowiada o samobójstwie.

- "Guilty" - opowiada o mafii.

- "Sai" - opowiada o korupcji.

- "Haha e..." - jeśli ktoś czytał tekst do, bodajże, "Embryo" Dira, to tutaj znajdzie łagodniejszą wersję. Bardziej poetycką. A dla tych, co nie czytali: Tekst opowiada o aborcji. Z punktu widzenia dziecka.

Wiecie co? Jak czytałam biografię Isshiego na JaME, to myślałam, że oni coś przekręcili. Było tam bowiem napisane, że on w tekstach zwracał uwagę na zło w dzisiejszym świecie. Cóż, z powodu tego, że pan z młotkiem nie chciał się u mnie zatrudnić, odkryłam, że Jamowcy mieli rację. I bardzo mnie to cieszy. Dlaczego? Dlatego, że w np. polskich tekstach to możemy usłyszeć najczęściej o nieszczęśliwej miłości albo o tym, że taka impreza była. Zero głębszego sensu.

Ostatnio doszłam też do wniosku, że tak na serio, to przy delikatności kagrrowej muzyki, Akiya gra na dość niskich dźwiękach. I bardzo mnie to cieszy, bo niektórzy (np. taki Uru) to jak zawyją tymi piskliwymi nutami, to aż uszy bolą i cała atmosfera piosenki bierze w łeb. So, Akiya-san, You are the best. ^^

A, oprócz tego, to znalazłam coś takiego. Są to słowa Isshiego, które wypowiedział na ostatnim koncercie. To było takie... miłe.

Czasem mam tak, że zapominam. Urywki chwil, kiedy wydaje mi się, że Kagrra, nadal istnieje, Isshi żyje, Akiya nadal pisze na blogu, Shin niedługo znowu nas zaskoczy perfekcyjną grą na koto, Nao zrobi sobie kolejną sesję w dziwnym miejscu, a Izumi zacznie się śmiać na komentarzu.

Piszę i piszę i przestać nie mogę, no nie? W końcu to Kagrra,. O nich to mogę książkę napisać. Oni są moi, ja jestem ich.

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Zacieszów Pięć

To będzie krótka notka o THE KIDDIE. No może nie tylko o nich.

Zauważyłam, że mam na nich ostatnio odchył. Cieszę się na nich prawie tak samo, jak... Jak na Kagrrę,. Czyżbym odkryła w końcu zespół, który zastąpi Krę na drugim miejscu wśród mych ulubionych? Bo na ten przykład Ruizę bardzo lubię i w ogóle, ale choć jest moim nr 2, to D moim nr 2 wśród zespołów nie jest.

THE KIDDIE to tak naprawdę połączenie Kagrry,, Alisu i Kry. Yuusei to taka młodsza wersja Akiyi z charakterem bardziej zbliżonym do Nao z Kagrry,. Jun to połączenie Hiroto i Maiego. Sorao to taka brzydsza wersja Sagi (o charakter mi chodzi). A Yusa to taka krzyżówka Shou i Małego. Małego, bo ma ładne dłonie, a zaciesz to jednak taki bardziej króliczkowy. Jedynie Yuudai jakoś z nikim mi się nie kojarzy.

Nie lubię, jak ktoś mówi "A ten to wygląda jak ten i tamten". Dlatego lepiej określić to w sposób "Ten mi tamtego przypomina, a tamten zachowuje się podobnie jak ten".

Cóż, może to tylko odchył. Ale w takim razie, z jakiego powodu tak bardzo cieszyłam się, bo znalazłam ich koncert?

Dziękuję, Nishi, że mi ich pokazałaś. Dawno nie dostałam takiego kopa pozytywnej energii. ^^

czwartek, 19 stycznia 2012

Jan. 19th, 2012

Znowu siedzę na infie i znowu się nudzę. I znowu nie mogę dać tytułu.

Wiecie co? Ludzie są dziwni. Życie jest jedną wielką tajemnicą.

Jest człowiek. Niby go znasz. Niby wiesz o nim wszystko. Niby mogłabyś/mógłbyś opowiedzieć jemu samemu historię jego życia.

Ale tak naprawdę nic nie wiesz. Wchodzisz na bloga i czytasz takie rzeczy, że masz ochotę wstać, rzucić krzesłem w laptop/komputer tak, żeby wypadł przez okno, a potem samemu skoczyć za nim albo uciec z krzykiem do szafy i bujać się jak dziecko z chorobą sierocą.

Tracisz zaufanie. Silna, mocna lina staje się wątła. Odnawiasz ją, ale dostajesz tylko szczątkowe odpowiedzi. Rozmawiasz, ale tego człowieka nie ma przy Tobie myślami. Jest gdzieś indziej, daleko. Dlaczego? Czy ty przestałeś już istnieć? Jeśli czegoś nie zrobicie, lina się zerwie. I tyle z waszej przyjaźni.

Tak naprawdę nie znasz nikogo. Nie wiesz, co możesz, a czego nie możesz zrobić, by go nie urazić. Po jakimś czasie zaczynasz mieć wrażenie, że ten człowiek cię kontroluje. Masz mówić to, co on chce, myśleć tak, jak on chce, robić to, co on chce. Nie możesz się przyczepić czy obronić. Nic nie możesz.

I nagle więź, nić, ta lina, która was wiązała pęka i zostają z niej strzępy. Choć na siłę próbujesz ją przytrzymać, sklejać, wiązać, ona wciąż się rwie i kruszy. W końcu zostawiasz ją i idziesz w drugą stronę. Może ten człowiek spróbuje choć raz pierwszy podnieść linę? Przecież zawsze to ty przepraszasz.

Zostajesz sam. Siedzisz na gadu - gadu i patrzysz na listę kontaktów, ale osoby, na których najbardziej Ci zależało, są nieobecne z ich winy lub Twojej. Nawet jeśli byłyby dostępne, miałbyś z nimi o czym rozmawiać? Chciałbyś znowu dostać ochrzan albo odpowiedź typu "mhm"? Też masz wrażenie, że "Aha" jest mniej wkurzające? No właśnie.

I potem siedzisz na infie i piszesz posta, przez którego najbardziej na świecie kochająca Cię osoba znowu się zdołuje.

niedziela, 15 stycznia 2012

Pewna zależność

W zespołach najczęściej znajdują się :
- Gaduła
- Nieśmiałek
- Urupodobne
- Chichotek
- Ciapa
- Ponurak
- Zamulacz
- Buntownik
- ADHDowiec
- Jaki-ze-mnie-boss
- Mam-wszystko-i-wszystkich-gdzieś

Oczywiście wszyscy w jednym zespole się nie zmieszczą. W każdym jednak jest Ciapa i Urupodobne. Co ciekawe, często też te dwa gatunki Jrockowców są połączone. Są też zespoły, gdzie Urupodobne było, ale z cech tego gatunku zostało mu jedynie zachowanie (tak, tak, Akiya, mówię o tobie).

Ciapy mają kilka cech wspólnych :
- jeżeli mogą się potknąć, na pewno to zrobią
- zawsze są pierwsi typowani do mówienia przez wokalistę/lidera
- muszą robić dziwne rzeczy
- jeżeli zespół będzie chciał komuś zrobić kawał, zrobi Ciapie
- jeśli coś może Ciapie nie wyjść, to na bank nie wyjdzie

Zestawienie Ciap zespołowych na pewno pojawiłoby się w tym poście, lecz ze względu, że większość z nich to ulubieńcy Nishi, nie wymienię ich.

Ale mogę się "pochwalić". Co mnie kompletnie i totalnie zdziwiło, Yuusei jest Zespołową Ciapą. Przykład.

Tak więc, po raz pierwszy polubiłam Ciapę. No chyba, że o czymś nie wiem.

niedziela, 8 stycznia 2012

Photo

Look at this photo, look at this, look, look!

I love Mizuki, I love, love, love, taratamtam.

And Hana is very, very happy now. And I am too very, very happy now. Siabadabadam.