czwartek, 30 września 2010

Despa

Czas się wziąć za recenzję koncertu. Muszę ją niestety uniewidocznić, bo Blondi nie daj Hide powie pani, że zamiast iść na matmę, pojechałam na koncert "chińskiego" zespołu.

Tak więc, nie miałam jeszcze tego bloga, gdy byłam na pierwszym koncercie 22 lipca 2009 roku ( na którym było zajefajnie). Ale teraz mam, więc mogę coś napisać.

28 września mnie i Hanę odwieźli do Warszawy nas dziadkowie. Trochę padało. Ealin dojechała później. Koncert zaczął się o 20:15, bo Panowie się spóźnili. Jakie to niejapońskie. Hizumi był w bluzie z kapturkiem, Karyu miał we włosy powczepiane jakieś białe duperelki, jak księżniczki z bajek, Tsu miał fajną fryzurę, a Zero się szczerzył. Potem Hizumi rozpiął tę bluzę, co nas BARDZO ucieszyło. Zagrali "Hollow", "Mirror", "Reddish", "Born", "Love is Dead", "Death Point", "Human-clad Monster" i coś tam jeszcze, ale nie pamiętam. No i "Infection", co wprawiło Hanę w totalną ekstazę. Mnie trochę też. Oczywiście zagrali też "Abyss", bardzo ładną, spokojną piosenkę, którą o dziwo napisał Tsukasa. Było też "Dope", które skojarzyło mi się z D, a że napisał je Karyu, podejrzewam, że siedział wtedy z Ruizą. Hizu cały czas mówił do nas po angielsku, a ja o dziwo wszystko rozumiałam (mój angielski przez rok się chyba poprawił). I powiedział "Dziękuję". Po polsku, oczywiście. No i oblewanie publiczności wodą na koniec koncertu. Krople wody z butelki Karyu spadły na mnie! Prawie padłam na zawał.

Koncert skończył się o 22:00. 20 minut po koncercie we 3 siedziałyśmy i gapiłyśmy się w przestrzeń, bo byłyśmy tak zmęczone. Potem Hana poszła do szatni po kurtki, a my z Ealin stałyśmy i czekałyśmy na nią jakieś 20 minut. Do kupienia w sklepiku były bluzy, koszulki, płyty, torby, skarpetki i plakaty. Kupiłyśmy sobie z Haną Immortala, Ealin ma własny egzemplarz. Najlepsze, że płyta kosztowała 70zł, a skarpetki 80zł. Dziwne, jak dla mnie.

W samochodzie spałam jak zabita. Raz się przebudziłam, to odkryłam, że Hana i Ealin też śpią. Obie wtulały się w moje ramiona, a Hana nawet chrapała.

Usłyszane przydomki fanek to Iyo, Ayo i Erina. Poprzednio były Shinya, Kaoru, Isshi i Linda. Hana słyszała też na Dirze przydomek Kodou.

Trochę mi smutno, gdy pomyślę, że to już było, ale na całe szczęście jest przede mną dużo koncertów.