Odkrycie pierwsze: Isshi był bardzo... hm... pechowym dzieckiem. Co chwilę coś psuł albo wpadał w tarapaty. Jeden tydzień tak mu utkwił w pamięci, że, będąc już wokalistą, doszedł do wniosku, że opisze ten "Tydzień zła", jak to nazwał. Podsumowując, w poniedziałek podpalił koleżance sweter na chemii, we wtorek zbił szybę albo jakiś puchar (pogubiłam się), w środę nauczyciele nakrzyczeli na niego, że jeździ z kolegą na jednym rowerze, w czwartek rozwalił szafkę w klasie, w piątek dostał w twarz od wkurzonego dyrektora, w sobotę zaatakowała go małpa w zoo, a w niedzielę były jakieś zawody i chyba wygrał, ale zemdlał, bo nie zjadł śniadania i dostał ochrzan od mamy. Ja go kocham normalnie. Jeśli kiedyś się dowiem, że Akiya też miał takie przeżycia w szkole, to chyba wybuchnę śmiechem.
Odkrycie drugie: W tym miesiącu pobiłam rekord w ilości dodanych postów. Dodałam więcej, niż od stycznia do kwietnia 2011 łącznie. Chyba ostatnio zbyt dużo piszę, serio.