Więc tak. Najpierw jest "Shining", które mi osobiście się bardzo podoba.
Potem jest "+-", w sumie taki trochę klimat poprzedniej płyty, a reszta Alisu robi za urocze chórki, które trzeba było obniżyć, bo Tora nie wyrabiał. XD
Potem jest "Seven", jak dla mnie świetne. Takie wiecie, z pazurkiem.
Potem jest "Moebius", tu miałam lekkie wtf, bo początek brzmi trochę dziwnie. Ale w sumie piosenka jest dość dość pozytywna, ja tam widzę zacieszonego Shou, jak to śpiewa. XD
Potem mamy "Daybreak" i "Shooting star". Tę pierwszą lubię, za tą drugą nie przepadam raczej. Ale nie mam na nią alergii.
No i później jest "Exist". Podoba mi się ta piosenka, bo jest taka... Nie wiem, różnorodna? XD Tu jakiś engrish, tu jakiś fragment brzmiący jak "Kami uta" Kagrry,, a na końcu robi się dopiero ciekawie. XD
Potem jest przerywnik.
No i coś, na co zareagowałam totalnym wtf?, bo nie ogarnęłam faktu. Trochę mi się to skojarzyło z połączeniem "Love is dead" Despy i "Nutty Nusty" THE KIDDIE. Widzę Heaven, tę upyzlaną podłogę, szklanki w dziwnych miejscach, rajstopy w muszli klozetowej, pęknięte lustro w łazience i krew wszędzie.
Heaven - klub, w którym mój Tata kiedyś sprzątał, a ja i Hana chodziłyśmy mu pomagać. Tak, kiedyś jakiś mądry klubowicz wkurzył się na lustro i rozwalił je pięścią. To było takie fajne, jak weszłam sobie do tej łazienki, zapaliłam światło, a tam pełno krwi. Na lustrze, na podłodze, na zlewie. Miałam chyba 13 lat, jak dobrze pamiętam.
Potem jest "Shadowplay", niby ma się czymś różnić od wersji z singla. Ale ja stwierdzam, że chyba tylko solówka jest ostrzejsza czy coś. O.o
W "Kaisen Zenya" bardzo ładnie perkusję Nao słychać. Lubię słyszeć perkusję Nao. Lubię Nao. Taka raczej pozytywna piosenka.
No i później jest taka wstawka jak przy "Alphie" na końcu.
Czyli podsumowując, płyta jest świetna. Inna od "9", ale świetna.