czwartek, 6 marca 2014

Mgliste wspomnienie

Czasem patrzę na moją ścianę z plakatami i spoglądam na Małego. Zastanawiam się, dlaczego to wszystko tak się potoczyło i doprowadziło do tego, że go znienawidziłam. Przypominam sobie, jak bardzo go kochałam i jak uwielbiałam jego głos. Nadal w sumie doceniam go jako artystę, jak dla mnie jest świetnym pianistą i wokalistą. No właśnie. Wokalistą. I o to wszystko się rozchodzi.

Jak ukazuje się nowe PV, zawsze z ciekawości je oglądam, bo zastanawiam się, czy moja teoria na temat staczania się muzyki Kry po odejściu Maiego, jest prawdziwa. I cały czas utwierdzam się mocniej w tym przekonaniu.

Dzisiaj jednak ręce mi opadły. Już wcześniej zaczęłam to zauważać, ale nie wpadłabym na to, że jest aż tak źle. Keiyu, że aż nazwę go przydomkiem, zjechał sobie głos. Nie wiem, czy paleniem, czy chlaniem, czy czymkolwiek innym, ale zaczyna brzmieć jak żul spod Biedronki po trzech dniach, jak nie tygodniu, ciągłego picia tanich jaboli.

To smutne, gdy ktoś, kogo kiedyś kochałaś i kto miał tak zajebisty głos, robi sobie coś takiego. Jak można tak zjechać sobie głos? To dla mnie przerażające, aż mi się smutno i przykro zrobiło. Zobaczyłam gdzieś w oddali mgliste wspomnienie mojej wielkiej miłości do Kousuke Uematsu. Zrozumiałam, że to już nigdy nie wróci, a nawet jeśli przestanę się na niego gniewać, to nie będę miała czego słuchać i tak.

Aż mi zimno. Idę po kocyk, może chociaż on mnie ogrzeje...