Dlaczego nie sprawdzić, czy Ao wstawia na bloga inne zdjęcia niż na Twittera?
Owszem, wstawia. Bardzo dużo, spamer z niego niesamowity. XD Mam teraz tyle nowych zdjęć samego Ao oraz mojego ukochanego OTP z nim, czyli Aoiego i Ryoheia, że powinnam zacieszać. Powinnam zacieszać, bo Ao jest derpem, bo te blond włosy z "Monochrome" to peruka, bo Ao lubi śmigać w dziwnych strojach, a to w kigurumi krokodyla, a to w stroju Śnieżynki, a to w stroju Mikołaja, a to założy królicze uszy, a to czapkę z Myszką Mickey... Powinnam zacieszać, bo Ao potrafi grać na fortepianie i na gitarze. Powinnam zacieszać, bo Ao jest otaku, tworzy sobie listy, co ma obejrzeć, co kupić, a co przeczytać, niczym Yukari, bo lubi Luna Sea, Hyde'a i T.M.Revolution, co mnie śmieszy, bo to oznacza, że ma podobny gust do Shou. A się znają.

Powinnam zacieszać, bo dowiedziałam się, że skończył szkołę o profilu gastronomicznym, nie wiem, czy to było technikum czy zawodówka czy co tam mają w Japonii. Powinnam, ale...
Przejrzawszy bloga, zaczęłam się zastanawiać, czy na starym też dodawał zdjęcia. A i owszem. Dodawał. W pewnym momencie moim oczom ukazał się tort. Co mnie zdziwiło, potrafiłam odczytać, co było na nim napisane i zaciekawiło mnie, o co chodzi z tym "otousan". I weszłam w tego posta. Nie wiem, czy to był dobry pomysł, czy nie. Weszłam.
Post był z 2011 roku. Ao pisał o tym, że miesiąc po trzęsieniu ziemi nadal nie potrafi się z tego otrząsnąć, a każdy reportaż sprawia, że boli go serce
Pojechał do taty specjalnie na jego urodziny. Upiekł mu ten tort, by choć raz zobaczyć jego uśmiech.
Później poszedł na cmentarz. Szedł tam przez łąkę i zachwycał się pięknem kwiatów oraz wkurzał na swoją alergię, bo przez to, że zaczęły pylić, kręciło mu się trochę w głowie. Mam słabość do alergików?
Napisał, że poszedł na cmentarz do mamy i dziadka, ponieważ czuł wewnętrzną potrzebę, by się z nimi przywitać.
Później zastanawiał się, czy nie odejść ze sceny muzycznej, by pomóc swojej babci i tacie. Ale jego ojciec stwierdził, że ma wracać do Tokyo, bo "tam więcej ludzi na ciebie liczy i czeka, jedź".
Jak wiadomo, jego tata zmarł rok później na raka. Pamiętam, jak znalazłam o tym informację. I o tym, że pierwszą osobą, która do Ao zadzwoniła po tym, jak się o tym dowiedziała, był Ryohei. Ich przyjaźń jest naprawdę bardzo silna.
Później znalazłam bloga z tłumaczeniami postów Ayabie do czasu rozpadu. Wyglądało to trochę tak, jakby oni przestali prowadzić blogi po zakończeniu działalności. Pozdrawiam tłumaczkę, serio.
Ao wstawiał kilka, kilkanaście postów dziennie. Gdy w pewnym momencie zamilkł na dzień czy dwa, fani zaczęli się martwić i do niego pisać.
Post był z 2008 roku. To wtedy zmarła jego mama. Dlatego nie pisał.
Tak jak o śmierci taty dowiedział się telefonicznie od siostry, tak przy śmierci mamy był. Przedtem zaśpiewał jej cichutko, by nie obudzić siostry, jej ulubioną piosenkę Ayabie i siedział przy niej tak długo, aż nie odeszła.
Wiecie, czytając te posty, poznając coraz bliżej historię Aoiego, zastanawiam się, jak bardzo niedoinformowani i zapatrzeni w siebie są ludzie, którzy go nie lubią i uważają za egoistę. Dużo ludzi pewnie myśli tak dlatego, że uważa, iż to Aoi opuścił Ayabie, by zacząć karierę solową. Guzik prawda. To oni opuścili jego, najprawdopodobniej w ogóle mu o tym nie mówiąc, z tego, co się zorientowałam. On napisał na blogu, że się rozpłakał, jak się o tym dowiedział i przez bardzo długi czas nie mógł się uspokoić! I cały czas miał nadzieję, że reszta wróci, ale po pół roku dał sobie spokój i rozwiązał zespół, który tak naprawdę miał go w głębokim poważaniu. Tak, naprawdę jest egoistą.
On ma tak dobre serduszko, że aż łzy lecą na samą myśl o tym, co go w życiu spotkało, bo przecież później jego babcia, o której pisał, też umarła, a jeszcze się dowiedziałam, że przyjaźnił się ze ś. p. Zillem z Morana. Na dokładkę Yumehito, jak to on określił, jest dla niego jak młodszy brat, ale ile świństw mu zrobił, to już się w głowie nie mieści. Boli mnie to i od wczoraj próbuję ogarnąć moje uczucia, ale się nie da. Oni wszyscy zazwyczaj mają takie dobre serduszka, a spotyka ich tyle złych rzeczy. To takie boleśnie smutne. I w sumie tak jest z każdym człowiekiem na świecie. Im ktoś ma więcej uczuć i empatii w sobie, tym bardziej los nim poniewiera.
Wiecie, na sam koniec chciałam powiedzieć o tym, że ktoś dodał top 30 teledysków, zestawienie na kwiecień. Ale zrobił tak smutne intro, pewnie z okazji dzisiejszej rocznicy śmierci Hide, że mimo iż myślałam, że bardziej płakać nie mogę, okazało się, że się myliłam.
"When do you think people die? When they are shot through the heart by the bullet of a pistol? No. When they are revaged by an incurable disease? No. When they drink a soup made from a poisonous mushroom?! No! It's when they are forgotten!" - Pojawia się na ekranie, a w tle lecą urywki koncertów i zdjęcia piętnastu zmarłych jrockowców. Tekst to cytat z anime "One piece", bardzo ładny i prawdziwy tekst zresztą.
Nie wiem, co jeszcze napisać. Niech wszystkie osoby wymienione w tekście i w intro spoczywają w pokoju. Nawet jeśli popełniły samobójstwo...