Wczoraj poszłam po raz pierwszy na dodatkowy angielski. Powiem tak: nauczyłam się przez te dwie godziny więcej, niż przez kilkanaście lat nauki. Nauczyciel jest genialny, potrafi wszystko wytłumaczyć łopatologicznie. Czułam się tak, jak Edward Elric, gdy otworzył Bramę Prawdy. Głowa mało nie eksplodowała mi od informacji. Ale było fajnie. Ludzie nie chcieli się integrować, więc nie musiałam nawiązywać niepotrzebnych znajomości.