wtorek, 31 lipca 2012

Fanfiction real edition

Bohaterowie moich fików zawsze krążą wokół siebie przez długi czas. Jeden się domyśla, drugi się domyśla, aż w końcu seme zaświeci się żaróweczka nad głową i pocałuje uke. Uke zostaje przerwana zazwyczaj jakaś wypowiedź, ewentualnie siedzi cicho i nie wymyśla, tylko czeka, aż seme zrobi pierwszy krok, no bo przecież to uke.
"Uśmiech utraconych wspomnień". Pamiętacie tego fika? To Hikaru zdobył się na odwagę, a nie Reika. To uke pocałowało seme. To seme miało wtf? na twarzy. To samo było w fiku Hany "Kurtka", gdzie Izumi dostał kompletnego zaćmienia umysłu i Shin musiał wziąć sprawy w swoje ręce, bo Izumi się zawiesił. Ale przynajmniej nie paplał jak nakręcony, jak Reika w moim fiku.
Pewna Osoba też paplała jak nakręcona, a ja miałam już kompletnie dość czekania, aż w końcu przestanie pitolić od rzeczy i mnie pocałuje. Złapałam ją więc za ramiona, odwróciłam w swoją stronę i ją pocałowałam.
Tak, ja pocałowałam Pewną Osobę. Tak, ja, Adawinry Chou Kurineko, największa i najmniejsza jednocześnie szara myszka wszech czasów, ta, która boi się ekspedientki w sklepie i ogólnie ludzi.
Moje Seme tuż po stwierdziło, że to chyba ono powinno zrobić to pierwsze. No cóż, to trzeba było całować, a nie gadać.
Czuję się jak fikowy Shin. Nie jak Reika, tylko jak Shin. Normalnie zmienię sobie przydomek na Hashidani.
I kilka słów na koniec.
Cześć, nazywam się Adawinry Chou Kurineko i dopiero dzisiaj po północy przeżyłam swój pierwszy pocałunek, choć jestem starą dupą i mam 17 lat. Dziękuję Nao i Zero za to, że w dzień ich urodzin potrafiłam zrobić coś takiego oraz Nishi i Kivi za to, że dały mi odwagę.
A teraz przepraszam, wsiadam na Rabkę, czyli mojego pegaza, i odlatuję na moją polankę, gdzie pełno jest motyli i jednorożców, ciesząc się szczęściem bycia w związku, co w moim przypadku brzmi bardzo dziwnie.
Bayu. ^^