Czemu tytuł tego posta jest po angielsku, tego nie wiem. Wiem jedynie, do czego nawiązuje. A odnosi się do mojego pomysłu na zmianę numeru 1.
Dzisiaj obudziłam się w paskudnym humorze. Nie wiem, dlaczego taki był, może to dlatego, że śniły mi się głupoty, choć nie pamiętam już, o co dokładnie chodziło. Fakt faktem, leżałam przez godzinę i patrzyłam w sufit, nie miałam w ogóle ochoty wstawać, a wizja jutrzejszej podróży do zadupialskiej Iławy nie poprawiała mi nastroju ani trochę.
W końcu jednak zwlokłam się z łóżka i po jakimś czasie włączyłam komputer, dzięki czemu dostałam prosto w twarz informacją o Acme - nowym zespole Chisy i Shougo.
Chwileczkę, jeszcze raz.
ACME. NOWY ZESPÓŁ CHISY I SHOUGO. NOWE PIOSENKI Z CHISĄ NA WOKALU.
Mój zły nastrój z rana został automatycznie zastąpiony świetnym humorem, popłakałam się ze szczęścia (dosłownie, łzy mi leciały, serio XD) i dzięki temu ogarnęłam rzeczy, do których nie mogłam się zabrać kilka tygodni. Naprawdę!
Szkoda tylko, że zamiast Chobiego jest jakiś jełop z niebieskimi włosami postawionymi na cukier, ale perkusista przy akompaniamencie darcia mordy (CHISA SIĘ DRZE, CZEKAŁAM NA POWRÓT JEGO WRZASKÓW PRAWIE DWA LATA) i rzępidrutowania na instrumentach głaszcze pluszową pandę, więc jest okej.
Także Chisa w końcu wrócił, bo turlanie się z samym Shougo w zespole sesyjnym było, szczerze mówiąc, nudne. Wiązało się tylko z pociesznymi zdjęciami z członkami innych zespołów i w sumie to tyle. Bez wydawnictw, bez nowych piosenek. Bez niczego. Oczywiście z faktu, że Shougo jednak się nie załamał i nie zachlipał w kącie, też się cieszę, ale Shougo nigdy moim ulubieńcem nie był. A już na pewno nie numerem 1.
I TAK WŁAŚNIE WRACA SIĘ NA SCENĘ. BUJAJ SIĘ, AKIYA.
To tyle na temat, dziękuję za uwagę.