piątek, 9 czerwca 2017

"Syu, open the window!", czyli G.L.A.M.S. w Poznaniu

Zacznijmy od tego, że nie musiałam nigdzie jechać! Zarąbiste uczucie, kiedy siedzisz w domu, wstajesz, idziesz na przystanek i na miejsce dojeżdżasz w pół godziny. Chciałabym tak częściej.

Fakt faktem, ja, Hana i Kann pojechałyśmy na Stary Rynek. Ludzi było mało, ale atmosfera taka, jakby jednak zebrało się z dwa razy więcej.

Dla niezorientowanych - G.L.A.M.S. to solowy projekt Mikaru, byłego wokalisty Dio i Black Line. Zawsze zabiera w trasy swoich zaprzyjaźnionych muzyków, tym razem wziął Erinę, Tetsuto i oczywiście Syu, z którym zna się 11 lat albo dłużej.

Koncert zaczął się od tego, że Mikaru poprosił Syu, by otworzył okno, które było za nim. Przez to koncert niósł się po całym Starym Rynku w Poznaniu, co muzycy przeżywali jak pomyleni, a Mikaru co chwilę zaglądał za perkusję i patrzył, co robią ludzie. Wszyscy zgodnie przyznali, że pierwszy raz grają przy otwartym oknie.

Muzyka była świetna! Zagrali wszystko, co Mikaru nagrał w swojej solowej działalności, plus dwie piosenki Dio! Byłam zachwycona, bo te dwie akurat bardzo lubię, mówię tu o "Carry Dawn" i "God Forsaken". "Carry Dawn" jest nawet moją ulubioną~

Atmosfera była wręcz genialna. Muzycy mieli z nami bardzo dobry kontakt. Mikaru nawet w pewnym momencie zszedł do nas i zachowywał się tak, jakby był widzem! Zrobił przy tym trochę zamieszania, potrącił Hanę (stwierdziła, że tego ramienia myć nie będzie) i cyknął sobie selfie z jednym chłopakiem. XD

Właśnie. To może teraz trochę o muzykach? Zacznijmy od Eriny, bo, muszę to przyznać, nie lubię go. Po prostu uważam go za nieodpowiedzialnego i strasznie niekompetentnego człowieka. Przykład? Trafił do szpitala, bo dostał ataku astmy od palenia. Lekarz surowo i kategorycznie kazał mu rzucić. On stwierdził, że on lubi palić i pali dalej. Poza tym, w którymś wywiadzie wyznał, że nie słucha muzyki na codzień, a został gitarzystą dla pieniędzy. Fakt faktem, jak Mikaru przedstawiał zespół, dostał tak cichy aplauz, że jak widać nie tylko ja mam do niego takie podejście.

Jeśli chodzi o Tetsuto, mam wrażenie, że jest o wiele starszy od reszty. Poza tym, nie jest zbytnio urodziwy, a mało ekspresywna mimika twarzy mu nie pomaga. Ale! Jest przesympatyczny, nieco nieśmiały i utalentowany, bo gra cały czas na sześciostrunowym basie. Plus ma też za to, że jest leworęczny, mam trochę słabość do mańkutów. Ogólnie zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, widać też, że ma dobry kontakt z resztą muzyków. Dostał zasłużony aplauz na przedstawieniu zespołu, który był o wiele głośniejszy od tego na Erinę, co pokazuje, że ludzie lubią go bardziej od znanego muzyka. A to raczej dobrze o Erinie nie świadczy.

Mikaru. Ach, Mikaru, ty wariacie, rzec by się chciało. Zacznijmy od szalonego pomysłu otwarcia okna, wyżej wspomnianego wskoczenia w publiczność, bojkotowania zdjęć z fankami, złożenia obietnicy na małe paluszki z jedną z fanek, pytania, kto który raz jest na jego występie, a skończmy na kilku jego wypowiedziach, oczywiście po angielsku, który jak zwykle był perfekcyjny.
- "Hm, co robią ludzie w Poznaniu? Jedzą obiad... Gdzie jest mój stek? Wiecie, ostatnio zamówiliśmy w barze stek. Był tak ogromny, że najedliśmy się we czterech."
- "Dostajemy od fanów piwo. Wszędzie. *tu wymienił państwa, w których byli* Naprawdę dostajemy dużo piwa. Ale już nic nie mamy, więc nie wiemy, ile dostaliśmy."
- *próbując powiedzieć "Poznań"* "Poznan. Poznani. Poznań. Poznań? Poznań. To strasznie trudne!"
- Po polsku: "Jestem napalony. Ściągnąć ubrania!"
- Oczywiście typowe słówka typu "Cześć", "Dziękujemy" i "Kochamy was" też przyswoił.

I została nam "Super Fucking Chihuahua", jak go nazwał Mikaru przy przedstawieniu zespołu, czyli Syu. Syu jest świetnym perkusistą. Aż Hana mu to powiedziała osobiście na autografach. Solówka, którą zagrał, była wręcz genialna i pełna energii. Chyba się trochę przed nią denerwował, bo widziałam okiem fanki, że zrobiło mu się słabo. Ale dał radę i zagrał koncert do końca. A po koncercie przytulił Mikaru, na co wszyscy zareagowali wiwatem, a oni nie rozumieli, o co nam chodzi i byli lekko zdezorientowani. Oj, panowie, biedni, nieświadomi... XD

Słówko o autografach. Znowu wszystkich przytuliłam i znowu wszyscy tulili mnie jak porcelanową lalkę... Wróć, nie wszyscy! Syu przytulił mnie jak człowieka, mocno i zdecydowanie. I tak powinno być! A jedna dziewczyna, Czeszka o imieniu Zuzana, powiedziała Mikaru, że jest jego Kopciuszkiem, nawiązując do jego wypowiedzi sprzed lat, i poprosiła, by założył jej but. I on to zrobił! Wariaci. Oboje. XD

Także koncert był świetny. Pomachałam panu ochroniarzowi i mam bardzo ładny photoset. Panowie, zapraszamy. Wam też otworzymy okno~!