Zacznijmy od tego, że zaskakujący jest fakt, iż zawsze słyszy się "jrock" i "kpop". O wiele rzadziej można usłyszeć o "jpopie", a fanek "krocka" jest tyle, ile fanek Rona z "Harry'ego Pottera". Tak nawiasem mówiąc, ja sama bardzo lubię Rona, jest jedną z moich ulubionych postaci i wkutwia mnie to, jak wszyscy zachwycają się bucowatym Malfoyem, którego ja najchętniej wysłałabym na Sybir.
Wracając do fanek i fanów. Każdy zespół ma fanki i tzw. psychofanki, które rozwalają i niszczą doszczętnie reputację tych pierwszych. Te, że tak to określę, normalne osoby cierpią przez te niekompetentne jednostki egzystencjalne, które nie potrafią się zachować. Co takiego robią psychofanki, że uważamy je za dość dziwne osobniki? No cóż... Zacznijmy może od tego, kogo psychofanki można spotkać najczęściej. Od końca, będzie ciekawiej.
6) Psychofanka [wstaw nazwę zespołu] - Jest to dość rzadko spotykany gatunek. Ja miałam przyjemność poznać tylko jedną, którą na dokładkę nawet lubię, co w sumie jest łatwiejsze, gdy śpi. Hej, Aya, pozdrawiam cię!
5) Psychofanka [tu wstaw nazwę koreańskiego boysbandu] - Psychofanki kpopu robią spam za pomocą wszystkiego, co jest związane z ich idolami. To jest znośne, dopóki ma jakiś sens. Lecz w momencie spamowania jakimś głupim tagiem typu #KoreanStarsComeToPoland, człowiekowi lubiącemu poczytać coś konstruktywnego zaczyna robić się niedobrze. Ktoś tam napisze "Lubię naleśniki". Okej, cieszę się. Lecz jak ktoś po raz pięćdziesiąty ósmy pisze coś w stylu "Wstałam", "Usiadłam", "Jem sałatkę", "Kocham moją mamę", a do tego dołącza ten właśnie tag, to już po prostu mam ochotę znaleźć tego kogoś i go zabić łopatą. Dlaczego? Bo jeśli ktoś napisze taki tag i dołączy do tego kilka słów od siebie, to Twitter nie uzna tego za spam. BOŻE, DLACZEGO JA?!
4) Psychofanka pairingu ToraxSaga - Jest to chyba tak naprawdę najbardziej wkutwiający gatunek. Dla niej reszta Alice Nine to tylko tło dla jej "Torusia i Sagusia", Shou nie potrafi śpiewać, Nao jest aseksualny, a Hiroto to wiewiórka. Rozmowa z nią wygląda mniej więcej tak :
- O, widzę, że lubisz Alisu.
- Nie, nie lubię.
- Nie?
- Nie. Shou i Hiroto to wiewiórki uprawiające obrzydliwy seks, a Nao jest aseksualny.
- To dlaczego...
- Bo Tora i Saga są dla siebie stworzeni.
- Czemu?
- Bo tak! Po prostu są.
- Ale czemu?
- Nie muszę ci tego wyjaśniać.
- Ja mogę ci wyjaśnić, dlaczego lubię jakiś pairing. Podaj tylko przykład.
- Dla mnie pairing SagaxShou i ToraxAkiya są bezsensowne, nie wiem, co ty w nich widzisz.
- [Tu podaję jej pełno argumentów "za" tymi pairingami, których jest dość dużo, więc nie będę ich teraz wypisywać.] A dlaczego sądzisz, że są bezsensowne?
- Serio jeszcze pytasz? Czy nie widzisz, jak Tora patrzy na Sagę? Albo jak Saga jest w nim zakochany?
- No właśnie nie... Zaraz, czy ty odróżniasz prawdę od fikcji?
- Jakiej fikcji? Oni są razem, są dla siebie stworzeni!
- Ekhem...
Koniec rozmowy.
3) Psychofanki Dir en grey - O, to jest ciekawy gatunek. Są mhroczne, klną jak najęte, tną się, wyzywają wszystkich, którzy nie są Kyo, no chyba, że to Die, Toshiya, Shinya i Kaoru. Albo jakaś inna psychofanka.
2) Psychofanki An Cafe - Są takie sŁittaŚne, że aż oczy bolą od patrzenia na ich rUSHowe ciuszki. Przypominają trochę tzw. Decora, jeden ze stylów w japońskiej modzie. Miku jest ich bogiem, reszta to inne bóstwa, a Bou to bogini. Kochają wszystko, co różowe, pastelowe, słodkie i w ogóle.
1) Psychofanki Gazette - O Boże jedyny, tu to dopiero można się nabawić załamania nerwowego. Mówi o Gazette non stop, inne tematy dla niej nie istnieją i najlepiej nie próbować ingerować w bieg rozmowy, bo to nie ma sensu. Wygląda to mniej więcej tak :
- Widziałaś te nowe zdjęcia Gazette?
- Tak, widziałam.
- Czyż Ruki nie wygląda wspaniale? On jest bogiem seksu. Jak się z nim hajtnę, to nasze dzieci będą bożkami seksu, yay!
- Tak, pewnie tak.
- A myślisz, że się obrazi, jak zdradzę go z Uruszką?
- Pewnie zażąda rozwodu.
- Uuu, to niedobrze.
- Ej, a wiesz, poznałam ostatnio nowy zespół.
- Jaki?
- the Raid.. Nawet fajnie grają.
- Każdy zespół z "the" na początku to arcydzieło! Tak jak Gazette. No właśnie, a jak zdradzę Ruksa z Reiciakiem, to się obrazi?
- Ale...
- No dobra, to Kajtkiem.
- Ale...
- Z Aosiem?
- Chciałabym porozmawiać o...
- Wiem, zdradzę go ze wszystkimi! Będę miała piątkę dzieci, każde będzie takie śliczne.
- Ech...
U niej nie ma czegoś takiego, jak inny pairing, niż ona uznaje. Hejtuje wszystkich, którzy widzą inną parę razem, a w jej fanfikach jest tylko seks, seks, seks i jeszcze raz seks. I przekleństwa, dużo przekleństw. Jeśli w jednym zdaniu nie będzie choć jednego przekleństwa, to fik już jest zły. Jak ktoś kogoś nie zgwałci, to też jest zły. Ogólnie każdy fik nieociekający seksem, gdzie bohaterowie nie będą przeklinać i zachowywać się jak upośledzone, zgniłe banany jest zły.
Fakt faktem, psychofanki mają dużo cech wspólnych. Jedną z nich jest kompletne ubóstwianie swoich idoli. Według psychofanek muzycy są nieskazitelnie piękni, zachowują się jak buddyjscy mnisi i Święty Mikołaj razem wzięci, nie mają żadnych wad i są po prostu kochani i przytulaśni. Nie, moi drodzy. Mimo tego, że ja naprawdę kocham Akiyę, to wiem, że on ma wady i wiem, że pewnie są sytuacje, w których potrafi zachować się jak skończony kretyn tudzież ostatni cham.
Oprócz tego, psychofanki kochają wszystko, co jest z ich idolami związane, nawet jeśli on napisał na Twitterze/Amebie, że idzie do kibla. Bo to takie słodkie, że jrockowiec/kpopowiec poszedł się wysrać, Hidesmaria...
Hah, zapomniałam o najważniejszym, czyli traktowaniu muzyków na koncertach. Łapanie za nogi, ręce, włosy, instrumenty, miejsca intymne to norma. Odrywanie kawałków stroju, kradnięcie pierścionków, łańcuszków i bransoletek to też norma. Bicie i kopanie zwykłych fanek, by dostać się do kostki, pałeczki, ręcznika, butelki, które muzycy rzucili w publiczność to też norma! Każde, nawet najbardziej upodabniające do zwierzęcia, zachowanie psychofanki to dla niej norma! Łącznie z całowaniem po rękach, pozdrawiam Ayę po raz drugi.
A spróbuj tylko powiedzieć, że Gazette zachowuje się gwiazdorsko, An Cafe jest dla ciebie zbyt cukierkowe, Dir en grey gra za ciężko, pairing ToraxSaga ci nie odpowiada, a kpop to zło. Uuu, człowieku, właśnie straciłeś życie. Jeszcze ostatnio widziałam stwierdzenie psychofana, że "Każdego muzyka należy szanować". Tak, oczywiście. Jak muzyk nie szanuje mnie, to ja też go szanować nie będę. Przykro mi, ale jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.
Smutny jest fakt, że każdy zespół ma ok. 80% fanów i 20% psychofanów, zaś Gazette i An Cafe mają te proporcje na odwrót. Nawet Dir en grey nie jest aż tak pokrzywdzone przez swoich wielbicieli.