Hide, wiecie co? Ja wiem, że ja na pewno nie piszę jakoś wybitnie, ale jak ja wchodzę na bloga i czytam "Ach, X, chcę piep***ć twoją dziurkę", a to jest blog prowadzony przez studentkę, to mnie krew zalewa. Dlaczego na większości blogów bohaterowie fika mają rozdwojenie osobowości i jednocześnie są tak dziecinni, że bardziej nie mogą (zdrobnienia, durne zachowanie i tak dalej), a z drugiej strony to by się chcieli tylko "piep***ć"? Tak, piep***ć, ałtoreczki bowiem bardzo rzadko używają słowa "kochać". Rzadko kiedy również pojawia się zdanie "Kocham cię, Y". Tak trudno? Trudno, ja się pytam? Dobra, można powiedzieć "X, ja żyć bez ciebie nie mogę" albo "Y, wiesz, że mi na tobie zależy, prawda?", a w fikach niech będzie jakieś uczucie, a nie tylko "Popiep***y się, X", na co X odpowiada "Bierz mnie, Y".
Dlatego chyba właśnie wolę czytać angsty, bo po grafomanii, którą serwują nam ałtoreczki, czytelnik po prostu się cieszy, jak bohater umiera. No chyba, że fabuła jest wprost świetna, dialogi wybitne, a zachowanie bohaterów przemyślane. To wtedy na komedii można się śmiać do rozpuku, a na angście płakać. Przykłady świetnych komedii? "Absurdum" Neiyi oraz "Atashi?" i "Miruku!" Alienacji. Jeśli chodzi o angsty, na razie powstały tylko dwa, na których się popłakałam - "Zatoka Hanalei" Saiko i "Raison d'etre" Kanako.
Dobrych komedii czy romansów jest o wiele więcej, ale to wtedy musiałabym wymienić prawie wszystkie fiki Alien-san i wiele innych arcydzieł, a wtedy post byłby z deczka nudnawy.