Kategoria pierwsza: Zaskoczenie roku
Zin zmieniło wokalistę. Został nim Luy, który przekwalifikował się na to stanowisko z gitarzysty. Zaskoczeniem jest to, że... Ma lepszy głos od Riku.

Poznałam w tym roku dwa niejapońskie, genialne zespoły. Eisblume i Florence + the Machine.
Kategoria trzecia: Najbardziej utalentowany wokalista
Z tych wszystkich wokalistów, których poznałam w tym roku, największe wrażenie zrobił na mnie ten, którego miałam okazję widzieć na żywo dwa razy. Panie i panowie, Mikaru!
Ps. To zdjęcie jest z Polski, dokładniej z Poznania! :D
Kategoria czwarta: Najbardziej utalentowany basista
Zasady tej kategorii już znacie. Także po upewnieniu się, że na pewno na tych pięciu strunach gra, ogłaszam, że ten konkurs wygrał Fuma z Purple Stone~!
Kategoria piąta: Najbardziej utalentowany perkusista
Bezsprzecznie Denka, bądź też Syu. Ogólnie chodzi mi o tego uroczego pana, którego też miałam okazję usłyszeć na żywo.
Kategoria szósta: Najlepszy zespół
O, tutaj wiecie, kto wygrał? Kamlotki. A raczej Purple Stone. Fioletowa gorączka niech trwa!
Kategoria siódma: Najlepszy teledysk
vistlip - "Snowman"
Ogólnie dlatego, że piosenka jest przyjemna, oni wyglądają pięknie, a w przedstawionej historii... No cóż, jest niezły plottwist.
Ale na uwagę zasługują też wszystkie teledyski Dauto, które wyszły w tym roku - "SM", "Laugh Play" i "Manji".
Kategoria ósma: Najlepsza płyta
W tym roku to znowu nie jest pełny album, lecz... Mini album. I znowu vistlip, tym razem "Sense".
Wszystkie utwory są ciężkie, rockowe i powiem tak - tak trzymać, panowie, tak trzymać.

Szczerze mówiąc, musiałam się chwilę zastanowić, ale potem sobie przypomniałam o tej perełce.
Dadaroma - "imitation hero."
Tak, znowu tę kategorię wygrywa ballada, ale za to jaka piękna ballada. Yoshiatsu ma głos, który idealnie nadaje się do tego typu piosenek. Szkoda, że rzadko go do tego używa...
Kategoria dziesiąta: Najlepsze OTP
Nadal mam śmiech z tej kategorii.
Naoto&Shougo, w skrócie Naougo. Są pocieszni. Czy potrzeba więcej?
A teraz czas na hejty, hejty, hejty...
Kategoria jedenasta: Największe zawody roku
Po pierwsze: Brawo, Alisu. Nadal ssiecie.
Po drugie: DIV, serio? Rozpad? Trzeba było wywalić Satoshiego i zostać w trójkę, a nie robić cyrki. Tak, mówię do ciebie, Chobi.
Po trzecie: Yuudaiowi to już zupełnie się poprzestawiało, został Kabukinem na stałe...
Po czwarte: Dlaczego the Raid. aż tak zeszło na psy? Sena śpiewa z playbacku, oni nagrywają wszystko na jedno kopyto... A mogły być z was takie fajne muzykanty...
Po piąte: Te nowe wydawnictwa Maifo jakoś tak mi nie pasują.
Po szóste: Chciałam zacząć słuchać Mary's Blood i D.I.D., ale cóż, nie wyszło z tego samego powodu - wszystkie piosenki brzmiały dokładnie tak samo.
Po siódme: Czy jako zawód można wpisać śmierć Mikuru? Nie słuchałam, nie słucham i nie będę słuchać Rave, ale kiedy umiera tak młody człowiek (chłopak był w moim wieku, góra pięć lat starszy), to człowiek zaczyna się zastanawiać nad sensem życia.
To chyba tyle. Dziękuję za przeczytanie tego artykułu. W tym roku chyba nie został tak bardzo zdominowany przez nikogo... Mam nadzieję. XD
Happy New Year! *\(^o^)/*







