wtorek, 7 czerwca 2016

Mizu vs Hanami - Hell vs Heaven

Jak już wspominałam w ostatnim poście, wpadła do mnie Hana. Oczywiście już dawno pojechała, ale ja mam sklerozę i zapomniałam opisać, co się jeszcze wydarzyło. Opiszę dzisiaj wizyty w dwóch zupełnie różnych suszarniach w Poznaniu.

Mizu

Poszłyśmy z Haną do tej suszarni, bo minęłyśmy ją dnia poprzedniego i stwierdziłyśmy, że trzeba obczaić nową miejscówkę. Wzięłyśmy menu wyglądające jak ulotka reklamowa drogerii XYZ i usiadłyśmy przy stoliku. A w menu - koszmar.
Po pierwsze, ceny. 44zł za najmniejszy zestaw 12 kawałków? Aha. Po drugie, przy wielu pozycjach nie było napisane, ile kawałków podadzą nam na talerzu. Po trzecie, literówki i błędy w tłumaczeniu. "Nigri", "tekka" zapisane jako "tuńczyk". Masakra. Po czwarte, pani podała nam jakiś super osom napój za 6zł. Nawet okej cena przy cenach napojów w suszarniach, ale to było obrzydliwe. Smakowało, jakby ktoś do bardzo zimnej wody dodał mięty i bardzo gorzkiej herbaty. Zapłaciłyśmy 12zł za napój i wyszłyśmy. Ochyda. T_T

Hanami

Na całe szczęście przypomniało mi się, że istnieje suszarnia, w której jeszcze nie byłam i że chciałam ją kiedyś obczaić. Poszłyśmy tam. Klimacik był uroczy, w pomieszczeniu panował lekki półmrok, a z radia sączyła się spokojna, instrumentalna muzyka. Pani kelnerka odpowiedziała nam na wszystkie pytania. Okazało się, że w Hanami są stałe promocje, dzięki którym można dobrze zjeść za naprawdę niewielką jak na tę ilość składników cenę. Zamówiłyśmy zestaw za 26zł, gdzie było 18 kawałków - jedna rolka to było hosomaki z łososiem, druga to futomaki z chyba też łososiem i warzywami, a trzecia to, uwaga, futomaki z warzywami w tempurze. Tempura to takie ciasto, w którym obtacza się jedzonko i smaży na głębokim oleju. I chrupie. Do tego Hana zamówiła sobie miso, a ja jeszcze chciałam spróbować nigiri, bo też było w przecenie i kosztowało tylko 10zł, co jest raczej małym wydatkiem jak na polskie suszarnie. W miso było mnóstwo składników, a nigiri się nie rozlatywało! Wszystko było podane ładnie, bez krzywości, jedynie hosomaki ułożono w schodki, ale zrobiono to tak, że człowiek nie miał żadnych wątpliwości, że właśnie tak miało być. Pani kelnerka na każdą uwagę, że było smaczne, odpowiadała "Cudownie", a ja jeszcze miałam do popicia sok aloesowy, który kosztował tyle, co tamto świństwo, a był pyszny. Tyle na temat, zapraszam serdecznie do Hanami. =(^o^)=

A, macie jeszcze zdjęcia~!
Miso z dużą ilością składników.
Nierozwalające się nigiri.
Hosomaki ułożone w urocze schodki.
SUSHI! \(^o^)/