czwartek, 20 maja 2010

Brak tematu, czyli wszystko o wszystkim

Najpierw powiem wam, że wokaliści zadziwiali mnie, zadziwiają i będą zadziwiać, bo te stworzenia mają tyle siły w głosie, że nie umiem tego pojąć. Często wychodzą zachrypnięci na scenę, a i tak dają radę zaśpiewać wszystkie piosenki i rzadko kiedy słychać, że mają jakieś kłopoty z gardłem. Jak oni to robią, nie mam pojęcia, jeszcze dziwniejsze jest to, że często słychać, że są zachrypnięci, jak mówią, ale przy śpiewaniu już nie. Podziwiam ich wszystkich za ich siłę w głosie i za to, że są. Gdyby nie oni, świat opierałby się tylko na pustych dźwiękach, a sama "melodyjka" nie jest tym, czego człowiek potrzebuje do zupełnego szczęścia.

Oczywiście nie wszyscy wokaliści są super extra fajni. Taki Takeru jest na przykład totalnym debilem.

Teraz powiem wam, że niektórzy ludzie mnie zaskakują. Często ludzie robią rzeczy, o które nigdy bym ich nie posądziła. Nie wiem, dlaczego tak jest, ale czyż to nie jest dziwne, że nigdy nie poznasz człowieka tak zupełnie dokładnie? Nawet jeśli myślisz, że znasz kogoś na wylot, to pewnie się mylisz. Ja często mam takie odczucia.

Na zakończenie powiem, że coś mnie bierze. Pewnie znowu będę smarkać w chusteczkę. Nie lubię smarkać. Powiem więcej, nienawidzę mieć kataru.

To tyle. Dziękuję za uwagę i przepraszam za powtórzenia, ale jakoś tak brak mi dzisiaj słownictwa.