poniedziałek, 3 maja 2010

Ame

Deszcz. Zjawisko atmosferyczne, które uwielbiam, ale dzisiaj przez nie mi się nudzi. Dlaczego ostatnio jestem taka zła na cały świat? Dlaczego dzisiejszy dzień jest tak nudny? Dlaczego Kagrra, przestała nagrywać "Kagrra, no su"? Dlaczego nie wydają koncertów na DVD, dlaczego jestem na nich przez to zła? Dlaczego nie mogę oderwać wzroku od Sterlinga Knighta i przez niego dzisiaj obejrzałam chyba najdenniejszy film Disneya? Dlaczego, czy te wszystkie uczucia są przez ten wkurzający i jednocześnie kochany deszcz, który jednoznacznie kojarzy mi się ze zmokniętym Keiyu i Akiyą z parasolką? Nie, nie wiem, dlaczego jednemu w mojej wyobraźni każę moknąć, a drugiemu chować się pod parasolem, nie mam pojęcia. Gdyby tak móc zamienić się w deszcz i zacząć padać w Japonii, by dostać się do okien wszystkich Jrockowców. Gdyby... Ale nie można. Trzeba siedzieć w tym nudnym domu, przy nudnym kompie i czytać nudne pisemko o nudnych anime, bo przecież w tym nudnym Arigato nie mają żadnych nienudnych recenzji. Nie wiem, ci debile chyba po prostu pisać nie umieją. Ogólnie nic mi się nie chce. Zwłaszcza iść jutro do szkoły. Jutro jest matma, nienawidzę matmy. Oj jak ja nienawidzę matmy. Matma jest zła, przez matmę co chwilę się z kimś kłócę, nienawidzę matmy. Matma is the worst. Dobra, kończę, muszę sobie znaleźć jakieś nienudne i niedenne zajęcie.