Są takie sytuacje, że nie słucha się jakiegoś zespołu, ale wie się o nim wszystko, bo jest aż tak popularny.
Są tacy muzycy, którzy po prostu byli od zawsze i wydawało się, że są nieśmiertelni.
Są tacy muzycy, z których czasem śmieszkujesz i po prostu czujesz empatię, bo ich zespół ma więcej lat niż ty.
I nagle dowiadujesz się, że to wszystko to kłamstwo. Że nie ma ludzi nieśmiertelnych. Że nawet Atsushi Sakurai może umrzeć.
I mimo, że nie masz ani jednej piosenki na dysku, pozostajesz w szoku, bo przecież Atsushi był zawsze. Bo Buck-Tick był zawsze.
I wszystko jest w miarę okej, ale Akiya odzywa się na ten temat i po prostu nie wiesz, co masz zrobić z tym faktem.
"Acchan, nie żartuj sobie".
Nie martw się, Aki. Nieważne, czy w niebie, czy w następnym życiu, Ikkun na pewno się nim zaopiekuje.
Nawet, jeśli odpowiedź na pytanie, dlaczego akurat oni musieli tak szybko umrzeć, pozostanie na zawsze nieodnaleziona.