piątek, 1 stycznia 2021

Muzyczne podsumowanie roku 2020

Jak wiadomo, rok 2020 nie był korzystny dla zespołów. Koronawirus pokrzyżował plany dokładnie wszystkim, ale o tym może w zawodach.


Szczerze mówiąc, ten rok, mimo tego całego zamieszania przez pandemię, i tak nie był muzycznie nudniejszy od 2018 roku i to dużo świadczy o tym, jak bardzo rok 2018 był nudny.


Potrzebuję prażynek serowych...


Tak, to ważne.


Dobrze, przejdźmy do podsumowania.


Kategoria pierwsza: Zaskoczenie roku


W 2012 miałam dość duży odchył na Noriakiego Sugiyamę i jego wokal, ale to i tak skończyło się na dwóch polubionych piosenkach. W 2018 zaczęłam słuchać Megumi Ogaty, ale to głównie dlatego, że to kobieta z naprawdę niesamowicie niskim głosem. A w tym roku po prostu ogłupiałam na punkcie Kousuke Toriumiego. Na bogów, on naprawdę ma cholernie dobry wokal. A to tylko śpiewający seiyuu.


Pan wygląda tak, jeśli ktoś jest ciekawy. I jest powodem, dlaczego na blogu pojawił się bardzo długi fanfik z "Genshina", bo właściwie moje zamrożenie mózgu zaczęło się od tego, że usłyszałam głos Toriumiego i byłam jak "Kaeya, mów do mnie".

Kategoria druga: Niejapońsko

AWS. Mam wrażenie, że zdominują ten artykuł.


Kategoria trzecia: Najbardziej utalentowany wokalista


Tutaj znowu bym mogła wklepać Toriumiego, o ile byłby wokalistą i o ile nie poznałabym w tym roku zespołu tego pana.


Örs Siklósi. Słuchajcie no, wrzuciłam w tę kategorię nie-Japończyka, to już jest naprawdę wielkie osiągnięcie.


Kategoria czwarta: Najlepszy zespół


Hm... AWS ponownie. Przepraszam. Mówiłam, że zdominują ten artykuł.


Kategoria piąta: Najlepszy teledysk


Jak Xaa-Xaa wypuściło w marcu teledysk do "Horror", powiedziałam, że nikt nic lepszego nie nagra.


I miałam rację.


Ogólnie to jeden z lepszych teledysków ostatnich lat. To ma fabułę i to świetną fabułę, lepszą od niejednego filmu pełnometrażowego. Gratuluję samego pomysłu i wykonania, naprawdę.


No i oczywiście zaleta jest też taka, że w scenach fabularnych panowie pokazali się bez makijażu scenicznego. Wow.


*je prażynki serowe*


Kategoria szósta: Najlepsza płyta


D=OUT - "Mandala A"


Kategoria siódma: Najlepsza piosenka


Tutaj trochę oszukam system, ponieważ żadna piosenka z tego roku mnie jakoś super mocno nie zachwyciła, ale odkryłam w tym roku jedną starszą i to jest według mnie taki majstersztyk, że...


Kousuke Toriumi & Ryohei Kimura - "Utakata no Yume"


Katuję tym każdego, kto mi pozwala, przepraszam.


Kategoria ósma: Największe zawody roku


Po pierwsze: Dadaroma... Ugh, mogę udusić wszystkich po kolei? XD


Po drugie: Ten rok to ogólnie był jeden wielki zawód przez koronawirusa i to, że zespoły musiały mnóstwo rzeczy odwołać, więc nawet nie chce mi się wyliczać tych takich pomniejszych bolączek.


Po trzecie: No może oprócz tej okropnej elektrosraczki na ostatniej płycie Inorana...


To tyle. Szczęśliwego Nowego Roku. Życzę wam wszystkim, żeby świat po prostu wrócił do normy.