Jak wiadomo, rok 2020 nie był korzystny dla zespołów. Koronawirus pokrzyżował plany dokładnie wszystkim, ale o tym może w zawodach.
Szczerze mówiąc, ten rok, mimo tego całego zamieszania przez pandemię, i tak nie był muzycznie nudniejszy od 2018 roku i to dużo świadczy o tym, jak bardzo rok 2018 był nudny.
Potrzebuję prażynek serowych...
Tak, to ważne.
Dobrze, przejdźmy do podsumowania.
Kategoria pierwsza: Zaskoczenie roku
W 2012 miałam dość duży odchył na Noriakiego Sugiyamę i jego wokal, ale to i tak skończyło się na dwóch polubionych piosenkach. W 2018 zaczęłam słuchać Megumi Ogaty, ale to głównie dlatego, że to kobieta z naprawdę niesamowicie niskim głosem. A w tym roku po prostu ogłupiałam na punkcie Kousuke Toriumiego. Na bogów, on naprawdę ma cholernie dobry wokal. A to tylko śpiewający seiyuu.
AWS. Mam wrażenie, że zdominują ten artykuł.
Kategoria trzecia: Najbardziej utalentowany wokalista
Tutaj znowu bym mogła wklepać Toriumiego, o ile byłby wokalistą i o ile nie poznałabym w tym roku zespołu tego pana.
Örs Siklósi. Słuchajcie no, wrzuciłam w tę kategorię nie-Japończyka, to już jest naprawdę wielkie osiągnięcie.
Kategoria czwarta: Najlepszy zespół
Hm... AWS ponownie. Przepraszam. Mówiłam, że zdominują ten artykuł.
Kategoria piąta: Najlepszy teledysk
Jak Xaa-Xaa wypuściło w marcu teledysk do "Horror", powiedziałam, że nikt nic lepszego nie nagra.
I miałam rację.
Ogólnie to jeden z lepszych teledysków ostatnich lat. To ma fabułę i to świetną fabułę, lepszą od niejednego filmu pełnometrażowego. Gratuluję samego pomysłu i wykonania, naprawdę.
No i oczywiście zaleta jest też taka, że w scenach fabularnych panowie pokazali się bez makijażu scenicznego. Wow.
*je prażynki serowe*
Kategoria szósta: Najlepsza płyta
D=OUT - "Mandala A"
Kategoria siódma: Najlepsza piosenka
Tutaj trochę oszukam system, ponieważ żadna piosenka z tego roku mnie jakoś super mocno nie zachwyciła, ale odkryłam w tym roku jedną starszą i to jest według mnie taki majstersztyk, że...
Kousuke Toriumi & Ryohei Kimura - "Utakata no Yume"
Katuję tym każdego, kto mi pozwala, przepraszam.
Kategoria ósma: Największe zawody roku
Po pierwsze: Dadaroma... Ugh, mogę udusić wszystkich po kolei? XD
Po drugie: Ten rok to ogólnie był jeden wielki zawód przez koronawirusa i to, że zespoły musiały mnóstwo rzeczy odwołać, więc nawet nie chce mi się wyliczać tych takich pomniejszych bolączek.
Po trzecie: No może oprócz tej okropnej elektrosraczki na ostatniej płycie Inorana...
To tyle. Szczęśliwego Nowego Roku. Życzę wam wszystkim, żeby świat po prostu wrócił do normy.
