poniedziałek, 27 grudnia 2010

Myślałam, że już gorzej być nie może

Myliłam się! Może być. I jest. Znaczy, Kyo jest. Znaczy, Kyo jest łysy. Prawie. Powiedzmy, że jego włosy mają pół centymetra długości. A Kaoru już nie wygląda, jak żul spod Biedronki. Wygląda jak stary dziadek spod kościoła (nie obrażając dziadków stojących pod kościołem. Zresztą, żadnego nigdy tam nie widziałam, ale moja kuzynka Dala tak mówi). A Toshiyi nie widać, bo ma bardzo emo grzywkę. Shinya wygląda jak Shinya, a Die chyba trochę lepiej. Chyba. Nie pamiętam, bo widok Kyo doprowadził mnie do stanu nieużywalności. Nawet wysłowić się nie potrafię.

Od kiedy ja piszę o Dirze? Ech, źle ze mną.

Swoją drogą, to niesprawiedliwe. Dir, który od jakiegoś czasu nie wygląda, wciąż istnieje, wciąż nagrywa i nie spieszy się do zakończenia działalności, a gitarzyści cieszą się bardzo dobrym zdrowiem. Więc ja się pytam: WTF?!

Ps. Mao nie wygląda jak Kyo. Mao wyglądał jak Kyo. Teraz Mao wygląda jak aniołek, a Kyo... jak bydle z przystanku.